RAK
    1.2 Hybrid, czyli następca „słynnego” PureTecha. Czy tym się w ogóle da jeździć?

    1.2 Hybrid, czyli następca „słynnego” PureTecha. Czy tym się w ogóle da jeździć?

    659 odsłon
    1.2 Hybrid, czyli następca „słynnego” PureTecha. Czy tym się w ogóle da jeździć?

    Piotr Rodzik — Kilka miesięcy temu mój redakcyjny kolega Tymon Grabowski rozłożył na czynniki pierwsze historię silnika 1.2 PureTech. Tego, który niemal położył na łopatki gigantyczny koncern, jakim jest Stellantis. Jego bezpośredni następca to 1.2 Hybrid. Czy to już jest konstrukcja, na którą

    • Silnik 1.2 Hybrid jest montowany w szeregu aut produkowanych przez koncern Stellantis. Choć to następca kojarzonego z francuskimi autami 1.2 PureTech, można znaleźć go pod maską nie tylko Peugeotów czy Citroenów, ale także w Oplach, a nawet Jeepach.
    • Choć silnik powstał w oparciu o pechową jednostkę 1.2 PureTech, zastosowano w nim szereg zmian, m.in. zniknął kłopotliwy pasek rozrządu pracujący w kąpieli olejowej.
    • Sprawdzamy, jak taki silnik sprawdza się w stosunkowo dużym aucie, jakim jest Opel Grandland. Analizujemy spalanie i kulturę pracy. Ponieważ silnik jest stosowany już od 2023 r., są już pierwsze raporty dotyczące możliwych awarii. Przedstawiamy je.
    • Samochód po użyczeniu do testu został zwrócony importerowi.

    Na start mała przypominajka – o co chodziło w ogóle z tym PureTechem? Oczywiście najlepiej będzie, jak każdy teraz przeczyta sobie oryginalny tekst Tymona Grabowskiego:

    Jak gumowy pasek pogrążył wielonarodowy koncern. Czy motoryzacyjny gigant się podniesie?

    Ale w skrócie: poza szeregiem „drobniejszych” trudności, które kolega Złomnik drobiazgowo przedstawił w swoim tekście, największym kłopotem był ten nieszczęsny, gumowy pasek rozrządu. Rozwiązanie, które miało być przełomowe, okazało się być szalenie problematyczne. W zasadzie jest to jeden z największych niewypałów europejskiej motoryzacji w ostatnich dekadach. Tak trzeba na to patrzeć.

    Francuzi wcale nawet nie robili dobrej miny do złej gry i z czasem zaczęli akcje serwisowe, ale tak naprawdę jedynym słusznym rozwiązaniem była gruntowna przebudowa tego silnika.

    Efektem tych prac jest właśnie silnik 1.2 Hybrid, opisywany w internecie również jako 1.2 MHEV. Ta druga nazwa swoją drogą może być prawdziwsza. Pierwszej używa przede wszystkim producent, który bardzo chętnie pozycjonuje tę jednostkę jako pełnoprawną hybrydę, ale tak naprawdę to tylko – i aż – miękka hybryda. Stąd 1.2 MHEV.

    Co tu się zmieniło względem PureTecha?

    No, dużo. Chociaż na pierwszy rzut oka to bardzo podobny silnik. To dalej trzy cylindry, dwanaście zaworów i bezpośredni wtrysk paliwa. 145 koni mechanicznych, które produkuje ta jednostka, to efekt zastosowania turbosprężarki.

    Dalej zaczynają się już jednak różnice. Pechowy pasek rozrządu zastąpiono łańcuchem, który teoretycznie jest bezobsługowy. Ponadto wprowadzono cykl pracy Millera. W największym skrócie – to zmodyfikowany cykl pracy silnika spalinowego, który w teorii pozwala ograniczyć zużycie paliwa z jednej strony, a z drugiej emisję spalin.

    Całość jest spięta z dwusprzęgłową przekładnią automatyczną. Ta ma wbudowany silnik o mocy 21 KM i malutką baterię o pojemności 0,89 kWh. W praktyce – działa to nieźle i choć to miękka hybryda, auta z tym silnikiem są w stanie w dobrych warunkach ruszyć z miejsca na samym prądzie. 

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    I jak się tym jeździ?

    Różnie. Generalnie: na zdjęciach widzicie Opla Grandlanda, który jest dużym autem (odpowiednikiem Peugeota 5008). Samochód w zależności od wersji wyposażenia wazy 1,6 tony lub nawet odrobinę więcej. Więc to nie jest lekka zabaweczka.

    W teorii napędzanie takiego auta trzycylindrowym silnikiem o pojemności kartonu mleka (plus mała szklanka) wydaje się średnim pomysłem, a w praktyce... to działa. Mały silnik elektryczny w połączeniu z turbodoładowanym silnikiem benzynowym zapewnia temu autu wystarczające osiągi.

    Wystarczające, czytaj: to normalne, rodzinne auto. Wóz do transportowania pasażerów z punktu A do punktu B. Opel Grandland Hybrid przyspiesza od 0 do 100 km/h w 10,2 sek., a jego prędkość maksymalna to nikomu w takim aucie niepotrzebne 202 km/h.

    Dynamika jest wystarczająca, pozostaje pytanie o kulturę pracy. Tutaj mam mieszane uczucia. Grandlandem jeździłem latem i było w zupełności okej. Ale kilka miesięcy temu – czytaj: na mrozie – jeździłem też Peugeotem 3008 z tym silnikiem i byłem niezadowolony.

    „Na zimnym” tamten Peugeot telepał się jak bus z dieslem sprzed kilku dekad. Wiecie, taki bez dwumasy. Dopiero po rozgrzaniu się silnika jego praca się stabilizowała, a skrzynia biegów eDCT przestawała żyć własnym życiem.

    Nie będą też szczególnie zadowoleni ci, których generalnie drażni kultura pracy jednostek trzycylindrowych. W Grandlandzie, chociaż to auto solidnie wygłuszone, charakterystyczny warkot jest jak najbardziej słyszalny.

    Przyzwoicie – a nawet bardzo przyzwoicie jak na wymiary auta – wypada za to spalanie. Na ekspresówce to będzie gdzieś 6-7 litrów, a na autostradzie 8-9. W mieście da się za to wyrobić w okolicy ok. 10 litrów, co też jest przyzwoitym wynikiem jak na takiego MHEV-a. I tak duży samochód.

    A co tu się może psuć?

    Generalnie – na razie użytkownicy samochódów z tym silnikiem szczególnie się nie żalą, więc rzeczywiście względem PureTecha możemy mówić o poprawie. A jakby nie patrzeć, na rynku są już trzyletnie auta z tym silnikiem, więc... miały czas się zepsuć.

    Przewijają się informacje o problemach z układem oczyszczania spalin (znany użytkownikom francuskich aut komunikat „depollution system faulty”), ale nie są one na tyle częste, abym kogokolwiek przekonywał, że taka awaria to pewnik.

    Ogółem – jest solidnie. Ale należy pamiętać, że łańcuch rozrządu jest jak najbardziej wymiennym elementem silnika. Po prostu może się rozciągnąć, także tutaj. Jeśli zrobicie autem z tym silnikiem 150-200 tys. km, warto skontrolować jego stan.

    Opel Grandland sam w sobie: jaki jest?

    Napisałem dużo o silniku, a mało o aucie samym w sobie. Grandland jest zaskakująco udanym tworem, choć o prowadzeniu nie ma co tu dużo się rozpisywać. To samochód, który po prostu jeździ. Na listę plusów trzeba jednak dopisać pracę zawieszenia, które jest całkiem komfortowe.

    Ale największym plusem jest dla mnie wnętrze tego auta. Osobiście uważam, że design obecnego Grandlanda jest specyficzny. Specyficzny, czyli o ile z tyłu to całkiem zgrabne auto z ładnie podświetlonym napisem O P E L (czujecie tę dumę właścicieli?), o tyle z przodu... jakby trochę zabrakło pomysłu.

    Coś jak ten mem z niedorysowanym koniem.

    W każdym razie wnętrze jest zaskakująco udane. W oczy rzucają się przede wszystkim zastosowane materiały. W Oplu nie byliby sobą, jakby nie dorzucili trochę fortepianowej czerni, niemniej jednak jest bardzo solidnie. To dobrze złożony samochód, mogliby się trochę uczyć od Opla na przykład w... Mercedesie.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Opel Grandland 1.2 Hybrid.

    Mocnym punktem Opla są tradycyjnie fotele z certyfikatem AGR. Te na pewno są bardzo zdrowe, bo mnie – człowieka, który w pracy źle siedzi za biurkiem – bolały w tym aucie plecy. Człowiek nie może tu niezdrowo usiąść.

    Tak po ludzku to niezłe, jeszcze europejskie auto

    Opel pod stellantisowymi rządami doszedł do punktu, w którym to naprawdę ciekawa propozycja. Oczywiście to nadal zbiór części z innych marek koncernu opakowany w bardziej kanciasty design, niemniej jednak – to po prostu dobre, francu... niemieckie auto.

    Pytanie, ile ten epizod potrwa. Bo przyszłość Opla jest w sumie znana i to jest przyszłość chińska. W przyszłości nowe modele Opla będą bowiem bazowały na technologii Leapmotora.

    Chińczycy nazywają takie auta superhybrydami. Czym są i czy mogą zbawić motoryzację w Europie?

    Artykuł sponsorowanyAD
    RossmannTwoja uroda, Twoje zasady