RAK
    Messi schodzi ze sceny, Yamal przejmuje świat. Mundial 2026 napisał własną historię

    Messi schodzi ze sceny, Yamal przejmuje świat. Mundial 2026 napisał własną historię

    579 odsłon
    Messi schodzi ze sceny, Yamal przejmuje świat. Mundial 2026 napisał własną historię

    Przemysław Rudzki — Mistrzostwa świata dobiegły końca. Format imprezy z największą liczbą uczestników w historii obronił się pod względem sportowym. Otrzymaliśmy, szczególnie w fazie pucharowej, turniej, w którym błyszczały gwiazdy, a faworyci do medali pozostali w grze aż do samego końca. Rozczarow

    Niesamowita Hiszpania

    Świeżo upieczeni mistrzowie świata po raz drugi w historii świętują tak wielki sukces. Na tytuł czekali 16 lat. Luis de la Fuente stworzył jedną z najlepszych drużyn, jakie kibice mogli oglądać na mundialach. Drużynę niemal perfekcyjną w defensywie, zabójczo skuteczną, ale przede wszystkim cierpliwą, konsekwentną i zorganizowaną. Hiszpania zabierała innym piłkę i nadzieję.

    Widać to było szczególnie w finale, kiedy przez ponad 90 procent meczu ekipa z Półwyspu Iberyjskiego po prostu bawiła się z Argentyną. Hiszpanie pozwolili rywalom strzelić tylko jednego gola podczas całego turnieju, a dokonali tego Belgowie. Nikt nie dokonał takiej sztuki w historii MŚ.

    Wydawało się, że ta przygoda może nie być tak wspaniała, bo przecież mistrzowie swojego pierwszego spotkania nie wygrali. Przeciwnikiem była Republika Zielonego Przylądka. Wzięli to jednak za dobrą wróżbę – przecież cztery lata temu, w Katarze, Argentyna w naszej grupie uległa Arabii Saudyjskiej, a potem sięgnęła po złoto.

    Hiszpanie nie mieli jednej gwiazdy, wybijającej się na tle reszty kolegów tak mocno, jak np. Leo Messi w Argentynie. Ale to było ich największą siłą – drużyna. Mózgiem całej operacji był Rodri. Pomocnik Manchesteru City, który zdobył Złotą Piłkę dwa lata temu, udowodnił, że z pozycji, na jakiej występuje, także można uczynić dzieło sztuki. I choć jego grę docenią tylko bardziej spostrzegawczy fani piłki nożnej, bo nie ma w niej wielu asyst i goli, to bez Rodriego Hiszpanii trudno byłoby funkcjonować jako organizm boiskowy.

    Czytaj też: Mundial 2026 FIFA. Kylian Mbappe królem strzelców

    Piłkarz Manchesteru City dopisał kolejny, przepiękny rozdział w swojej karierze. Został wybrany najlepszym zawodnikiem mundialu, wzniósł Puchar Świata, ma na koncie wygranie Ligi Mistrzów i tytuły mistrzowskie w Anglii. Jest zawodnikiem, który jutro mógłby skończyć karierę i mieć z niej sto procent satysfakcji. Imponujące jest to, że Rodri musiał mocno powalczyć, żeby wrócić na pełne obroty po poważnej kontuzji. Poprzedni sezon był dla niego trudny, bo przytrafiły mu się po drodze mniejsze urazy. Ale na mundialu był najlepszą wersją siebie – od pierwszego do ostatniego meczu.

    Republika Zielonego Przylądka

    29,4 mln obserwujących ma w momencie powstawania tego tekstu Vozinha. Bramkarz Republiki Zielonego Przylądka przez kilka najbliższych lat, a może i do końca swoich dni, będzie dyskontował popularność, jaką dały mu mistrzostwa świata. I bardzo dobrze.

    Piłkarze tej reprezentacji to najwięksi wygrani mistrzostw. Zabrali do domu wspaniałe wspomnienia. Zatrzymali mistrzów świata, Hiszpanię, w fazie grupowej. Potem Argentyna potrzebowała dogrywki, by przejść ich w fazie pucharowej. Nikt nie oczekiwał od nich takich rzeczy. Dali wielką nadzieję mniejszym reprezentacjom, które w przyszłości będą grać na wielkich turniejach.

    Vozinha, który w meczu przeciwko Argentynie obronił 10 strzałów, w tym pięć Messiego, od momentu odpadnięcia RZL z imprezy doświadczał różnych aktów uwielbienia. Wśród nich z pewnością czołowe miejsce zajmie nazwanie jego imieniem gatunku ślimaka morskiego, odkrytego przez biologa Jesúsa Orteę na Karaibach. „Aldisa vozinha”. Ortea sporządził raport, w którym uzasadnił taką, a nie inną nazwę zwierzęcia. „Czerwony kolor nowego gatunku przypomina o jego wyczynie” – napisał profesor z Oviedo, który kocha biologię tak samo jak piłkę nożną.

    Leo Messi

    Kiedy po ostatnim gwizdku finału na murawie w New Jersey doszło do szamotaniny pomiędzy piłkarzami Argentyny i Hiszpanii, na filmikach z tego zdarzenia można zobaczyć Leo Messiego stojącego w tle, z dużym spokojem, z dystansu obserwującego walczących.

    Argentyńczyk, który schodzi z wielkiej piłkarskiej sceny, nie miał ochoty na bójki. Musiał przetrawić na spokojnie to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 120 minut, a może nawet całych długich tygodni, podczas których ciągnął drużynę do finału.

    Lionel Scaloni, jego trener, rozpłakał się na pomeczowej konferencji i nie potrafił przemawiać dalej. Przygniotła go świadomość końca pewnej drogi, którą przeszedł także z Messim. Albo inaczej: głównie z Messim.

    Cztery lata temu sięgnęli razem po złoto, teraz się nie udało. Argentyna doświadczyła dokładnie tego, co na przestrzeni dwóch turniejów w latach 1986 i 1990. Najpierw mistrzostwa świata po pięknym finale z RFN, potem kiepski mecz finałowy w Italia ’90 i porażka, także z Niemcami. Tym razem rywal się zmienił. W Katarze była Francja, tutaj Hiszpania.

    Messi podczas mistrzostw skończył 39 lat. Został drugim piłkarzem z trzema finałami mistrzostw świata (po Brazylijczyku Cafu) i drugim najstarszym finalistą mundialu (po Dino Zoffie).

    Czytaj również: Mundial 2026 FIFA. Hiszpania-Argentyna. Finał mistrzostw świata

    W meczu przeciwko Hiszpanii był bezradny, tak jak reszta kolegów. Rywale tego dnia byli za mocni. Argentyna oddała pierwszy strzał w 117. minucie. Jego autorem był Messi, który w samej końcówce próbował rozpaczliwie szukać kroplówki, mogącej podłączyć drużynę do tego meczu, ale tym razem nie dał rady.

    Czwarte wicemistrzostwo świata na koncie Argentyny nie jest scenariuszem z marzeń Messiego, ale nikt i nigdy nie odbierze mu już wielkości. Teraz może spokojnie pożegnać się z kadrą. Dyskusja na temat tego, kto jest we współczesnym futbolu największy, najlepszy, nie ma żadnego sensu. Messi siedzi przy tym stoliku sam.

    Jednego można być pewnym – bez Messiego nie byłoby Albicelestes w finale MŚ. 33 mecze zagrał ten geniusz na mundialach, a cały turniej był dla niego szóstym (tak jak dla Cristiano Ronaldo). Będziemy tęsknić, bo tacy piłkarze nie rodzą się często.

    Trump, przerwy i polityka

    Dwa ostatnie dni mundialowe przyniosły nam sporo emocji. W sobotę za sprawą piłkarzy reprezentacje Anglii i Francji stworzyły piękny, szalony wręcz spektakl z dziesięcioma golami. W niedzielę dostaliśmy natomiast mecz z najdłuższą przerwą w historii, trwającą ponad 27 minut.

    Dla europejskiego, wciąż konserwatywnego kibica piłki nożnej ta szopka była kompletnie zbędna. Ale wiadomo nie od dziś, że Ameryka musi robić wszystko inaczej: najlepiej, najwięcej, na bogato. Upchano więc w tę nieszczęsną przerwę tak dużo występów artystycznych, jak tylko się dało, natomiast piłkarski fan wolałby, żeby zostały one w finale Super Bowl.

    Przerwy na nawodnienie, nawet gdy temperatura nie doskwierała – po to, by upchnąć reklamy. Ted Lasso wpuszczający na boisko Justina Biebera. Nieśmiertelna Shakira. Fajerwerki odpalone przy dziennym świetle. Skoro na trybunach siedzi Donald Trump, to wiadomo, że musi być głośno, tak żeby cały świat usłyszał.

    Osobiście podpisuję się pod tym, co powiedział Wayne Rooney. – To było beznadziejne. Występy były słabe. Wszystko było źle rozplanowane. Po prostu pozwólcie nam oglądać piłkę nożną – rzucił od serca były reprezentant Anglii, a dziś ekspert telewizyjny. Amen.

    [

    Trump na finale mundialu. Na boisku Messi, na scenie Madonna i Bieber](/news/trump-na-finale-mundialu-na-scenie-madonna-i-bieber)

    [

    Anglia–Francja 6:4. Stanowski o szalonym meczu mundialu](/news/anglia-francja-64-stanowski-o-szalonym-meczu-mundialu)

    [

    Anglia z medalem. Historyczny mecz o trzecie miejsce na mundialu](/news/anglia-z-medalem-historyczny-mecz-o-trzecie-miejsce-na-mundialu)

    Prezydent USA zasłynął podczas trwania imprezy nie tylko dziwacznymi wypowiedziami na temat piłki nożnej, np. Harry’ego Kane’a i marnowania jego potencjału w defensywie czy Leo Messiego, którego umiejętność szukania wolnego miejsca na prawej stronie Trump dostrzegł jako jedyny, ale tylko według samego Trumpa.

    Oczywiście największe kontrowersje wzbudził fakt, że Folarin Balogun, reprezentant USA, który miał pauzować po czerwonej kartce w meczu przeciwko Belgii, ostatecznie zagrał po interwencji Trumpa u Gianniego Infantino. Cofnięcie tego zawieszenia to jeden z największych skandali w historii mundiali, a już na pewno jawne pokazanie światu, jak polityka ordynarnie wchodzi z ubłoconymi buciorami do sportu.

    Przyznać trzeba jednak, że ogólnie Trumpa było na tym turnieju mniej, niż mogliśmy się spodziewać. Pojawił się na finale, ale wcześniej nie był tak aktywny, nie kradł co rusz show.

    Mundial rekordów

    Zapamiętamy mistrzostwa świata z wielu rzeczy, bo każda reprezentacja ma własną historię: Norwegowie – wiosłowanie, Japończycy – sprzątanie, Niemcy – rozczarowanie. Tradycyjnie kilkunastu trenerów pożegnało się z posadą, polało się sporo litrów łez, ale na koniec każdy mundial zostaje opisany liczbami. Statystycy dawno nie zacierali rąk tak mocno, ponieważ podczas całego turnieju co rusz ktoś bił jakiś rekord, przełamywał klątwę, doświadczał czegoś po raz pierwszy w historii. Było tego tak dużo, że momentami człowiek nie nadążał.

    W istocie trudno było ogarnąć rozumem rozpiętość tej imprezy, była ona nie tylko wielka w kontekście liczby uczestników, ale też „rozłożystości” geograficznej, rozgrywana na terytorium trzech wielkich państw.

    Ostatecznie obalono kilka mitów, zrodziło się kilka legend. W finale zagrali przeciwko sobie Messi i Lamine Yamal. Ich zdjęcie sprzed blisko dwóch dekad: Argentyńczyk kąpiący w wanience bobasa, którym był Hiszpan, to jedna z tych rzeczy, o których moglibyśmy powiedzieć: scenarzysta chyba wziął za dużo jakichś substancji.

    Cristiano Ronaldo, Luka Modrić, Leo Messi – stara gwardia schodzi ze sceny, ale są młodzi, gniewni, jak Yamal, Bellingham czy znajdujący się wciąż na fali wznoszącej Erling Haaland, jeden z największych wygranych mistrzostw na boisku i poza nim (też spory przyrost followersów na Instagramie, ma ich już 72,5 mln).

    Ronaldo wreszcie udało się zdobyć bramkę w fazie pucharowej mundialu, tak długo na to czekał. Portugalia jednak zawiodła. CR został pierwszym zawodnikiem w historii, który strzelał gole na sześciu różnych mundialach.

    Youri Tielemans, którego niedawno kupił Manchester United, strzelił gola w 124. minucie i 44. sekundzie meczu z Senegalem – to najpóźniejsza bramka w historii mistrzostw świata.

    Maroko zostało pierwszą afrykańską reprezentacją, która awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata na dwóch różnych turniejach (2022 i 2026). Anglicy mają największy sukces od 1966 roku, brązowe medale, i choć marzyli o złocie, po czasie docenią to, co zrobili.

    Didier Deschamps pożegnał się z reprezentacją Francji, ale zanim to zrobił, wykręcił niesamowity wynik – gdy Trójkolorowi pokonali Maroko, była to jego 20. wygrana w roli selekcjonera na MŚ. Rekord mundiali. Jego podopieczny, Kylian Mbappé, został najlepszym strzelcem turnieju i najlepszym snajperem w historii mistrzostw, ma 22 gole i pewnie ze dwa takie turnieje przed sobą (ma 27 lat).

    Czytaj też: Mundial 2026. Ile zarobi FIFA

    Tych rekordów, małych i dużych, są dziesiątki. Ale najistotniejszy fakt jest jeden: Hiszpania mistrzem świata.

    W oczekiwaniu na kolejną wielką imprezę piłkarską już da się wyczuć wiatr nadchodzących zmian. Francja będzie miała za chwilę nowego selekcjonera, Zinedine’a Zidane’a, Niemcy – Jürgena Kloppa. Ci ostatni liczą na odrodzenie i sukcesy już na najbliższych mistrzostwach Europy. My, Polacy, chociaż na awans.

    Wypadnięcie z globalnych salonów to niebezpieczne zjawisko, bo czasem trudno jest wrócić na tę karuzelę. Pozostaje mieć nadzieję, że nie czeka nas historia z lat 1986–2002, kiedy bezskutecznie próbowaliśmy awansować do MŚ, stając się biernym obserwatorem zdarzeń. Zmiana pokoleniowa w naszej reprezentacji będzie bardzo bolesna i dziś taka perspektywa strącenia w niebyt ma bardzo realny kształt. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    RossmannTwoja uroda, Twoje zasady