RAK
    Burza po decyzji FIFA ws. Marciniaka. „Może znowu Donald Trump?

    Burza po decyzji FIFA ws. Marciniaka. „Może znowu Donald Trump?

    2 odsłon
    Burza po decyzji FIFA ws. Marciniaka. „Może znowu Donald Trump?

    Przemysław Rudzki — Nikt, nigdy i nigdzie nie powiedział, że Szymon Marciniak będzie po raz drugi z rzędu sędziował finał mistrzostw świata. To, że ktoś sobie taki scenariusz ubzdurał, a teraz czuje się rozczarowany, jest wyłącznie jego problemem. Nasz rodak został w blokach, a najważniejszy mecz mi

    „Widocznie może jakaś polityka w tle, może znowu pan prezydent Donald Trump?” – irytuje się w rozmowie z Interią Michał Listkiewicz, były międzynarodowy sędzia.

    Ten fragment dobitnie pokazuje, jak brak nominacji dla Marciniaka, czy to do sobotniego meczu o trzecie miejsce pomiędzy Francją a Anglią, czy do niedzielnego finału Argentyny z Hiszpanią, może być odbierany nad Wisłą. Eksperci są zawiedzeni, mówi się i pisze o dużej polityce, ale też bezduszności FIFA. Po dwóch meczach na mundialu Marciniak czekał 19 dni na kolejne instrukcje, tymczasem ostatecznie one nie nadeszły.

    Czytaj też: Anglia odpadła z MŚ. Messi poprowadził Argentynę do finału, Tuchel pod ostrzałem

    Teorie spiskowe

    Najmniej zdziwieni są chyba kibice. Większość z nich uważa bowiem, że najlepszy polski arbiter ponosi konsekwencje awansu Leo Messiego i spółki do wielkiego finału. Nie brakuje przecież głosów, że Polak popełnił błąd w pierwszym spotkaniu Albicelestes na tym turnieju – nie pokazał Messiemu czerwonej kartki. I choć wiemy, jak internetowa lawina komentarzy potrafi pójść w bardzo złą stronę, tym razem głos widowni wydaje się sensowny. W skrócie: tamta decyzja Marciniaka sprawiła, że Pierluigi Collina, decydujący o obsadach wielki boss sędziów, nie chciał, by już przed pierwszym gwizdkiem ktoś rzucał oskarżenia pod adresem FIFA. Niewykluczone, że gdyby do finału awansowała Anglia, Marciniak w niedzielę byłby rozjemcą zawodów.

    Decyzja podjęta przez Marciniaka w meczu fazy grupowej Argentyny z Algierią, gdy Messi dopuścił się faulu na Aissie Mandim, jest o tyle ciekawa, że Polak może dziś płacić cenę za... prawidłowy, według zaleceń FIFA, werdykt. Z perspektywy jego przełożonych niekoniecznie brak czerwonej kartki mógł być postrzegany jako błąd. Przewinienie Messiego mieściło się bowiem w standardach, jakie wyznaczają szefowie Polaka. Jednak te same standardy podlegają zbyt wielu interpretacjom, by osadzić je w logice. Dlatego sędziowie i ich praca wywołują tak dużo kontrowersji, a ten temat jest zawsze gorący – czy to podczas wielkiego turnieju, czy po zwykłej kolejce w dowolnej lidze świata.

    Czytaj również: Chicago przed debiutem Lewandowskiego. Przez pożary lasów do miasta zawitał smog

    A piłka nożna na mundialu to również monitorowanie nastrojów ludzi. Marciniak jako sędzia finału to byłby powrót do tamtej boiskowej sytuacji, zaś wszyscy ci, którzy uważają, że uratował Messiego, dostaliby nowe paliwo do krytyki.

    [

    Adiós, Inglaterra. Znamy finalistów mundialu](/news/anglia-argentyna-mma-zamiast-soccera)

    [

    Hiszpanie pokonali Francuzów. Znamy pierwszego finalistę mundialu](/news/mundial-2026-francja-hiszpania-znamy-pierwszego-finaliste)

    [

    Nie obejrzałem tego mundialu i pewnie nie obejrzę kolejnego. Infantino zrobił z tego jakiegoś Netflixa](/news/fifa-i-mundial-2030-gianni-infantino-chce-zeby-zagraly-na-nim-64-druzyny-to-jakies-nieporozumienie)

    Wśród teorii spiskowych pojawia się również taka: Gianni Infantino ma kiepskie relacje z UEFA, a na czele europejskiej federacji stoi Aleksander Čeferin, Słoweniec. To zatem gest wobec niego.

    Były sędzia międzynarodowy Manuel Gräfe jest jedną z tych osób, które podbijają mocno powyższą argumentację postępowania FIFA. Niemiec uważa, że taka nominacja studzi zapędy Europy, będącej nastawionej bardzo ofensywnie do kolejnej kadencji Infantino w roli szefa FIFA (stąd niedawno TalkSport pisał o kandydaturze Dariusza Mioduskiego). I dlatego o wszystkim decyduje wielka polityka. Ponadto Europa była wściekła po tym, jak Donald Trump nacisnął na Infantino na tyle mocno, że anulowano czerwoną kartkę Folarina Baloguna z USA przed meczem z Belgią.

    Przyznać trzeba, że w otchłani internetu czają się różne potworki, ale bez względu na ich treść sędziowski świat – obsady, decyzje, kontrowersje – to coś, co wzbudza największe emocje. Oczywiście najlepszy sędzia to ten, który podczas meczu jest niewidoczny. Jeśli po ostatnim gwizdku nie mówi się o arbitrze, to znaczy, że prowadził spotkanie dobrze.

    Hiszpania go zna

    Slavko Vinčić po usłyszeniu nominacji nie krył wzruszenia, pojawiły się nawet łzy. To pierwszy w historii arbiter ze Słowenii, który dostał taką szansę. 19 lipca w New Jersey 46-latek z Mariboru będzie musiał zmierzyć się z wielkim wyzwaniem.

    Cztery lata temu Marciniak genialnie sędziował finał Argentyny z Francją. Tamten mecz pokazuje, jak tego typu wydarzenie może zmienić życie. W ciągu czterech ostatnich lat Polak wciąż jest beneficjentem dobrej postawy w Katarze. Świadczy o tym choćby liczba podpisanych kontraktów reklamowych. Marciniak swój moment sławy nie tylko umiejętnie wykorzystał, ale i przedłużył go zdecydowanie poza granicę oczekiwań. To jedna z najbardziej spektakularnych konsumpcji sukcesu w historii polskiego sportu.

    Nasz sędzia wysoko zawiesił poprzeczkę Vinčiciowi. Bo choć to doświadczony arbiter, prowadzący mecze od 2010 roku jako międzynarodowy sędzia FIFA, finał mistrzostw świata jest zupełnie inną kategorią wagową. Tutaj każda decyzja, szczególnie błędna, będzie rozpamiętywana. Czasem nawet latami. Taki mecz może zbudować ci pomnik, ale też zrujnować karierę.

    Ciśnienie związane z dużą odpowiedzialnością nie jest jednak obce Slavko Vinčiciowi. Prowadził finał Ligi Mistrzów pomiędzy Borussią Dortmund a Realem Madryt, znają go też Hiszpanie. Był sędzią ich spotkania półfinałowego na EURO 2024 z Francją.

    Vinčić jest arbitrem innym niż Marciniak. Mniej „wokalnym”, choć tak jak Polak lubi rozmawiać z zawodnikami, tłumaczyć im na bieżąco swoje decyzje. Na pewno nie jest typem rewolwerowca, który „ustawia” (ostrożnie z tym słowem w piłce) mecz pod siebie, szybko pokazując piłkarzom kilka kartek.

    Policyjne przesłuchanie

    Argentyna też go zna. Na mundialu w Katarze sędziował jej spotkanie z Arabią Saudyjską, w „polskiej” grupie. Zespół z Ameryki Południowej przegrał wówczas 1:2, co było jedną z największych sensacji mistrzostw. Przeciwnicy nominacji dla Słoweńca pamiętają z tamtego spotkania jednak tylko to, że podyktował rzut karny dla ekipy Lionela Scaloniego.

    Kilka lat temu Vinčić, o czym przypomina dzisiaj BBC, znalazł się w dziwnych okolicznościach. Jego nazwisko pojawiało się przy okazji grubej afery w Bośni i Hercegowinie – była to operacja policji, która rozbiła grupę przestępczą handlującą bronią i narkotykami. Był nawet zatrzymany i przesłuchany, ale tylko w roli świadka. Podkreślał wówczas, że był na spotkaniu biznesowym, a w miejscu akcji znalazł się zupełnie przypadkowo. Zostały mocne nagłówki w mediach, ale nie wpłynęły niekorzystnie na dalszą karierę arbitra.

    O ile dla Vinčicia mistrzostwa świata 2026 są spełnieniem wielkiego marzenia, Szymon Marciniak może czuć rozczarowanie. Nie chodzi już nawet o to, że Polak nie poprowadzi finału, ale o to, że cały jego udział w mundialu sprowadził się do zaledwie dwóch spotkań: wspomnianego Argentyna – Algieria i Egipt – Iran. O ile taka sytuacja przed ośmioma laty, kiedy debiutował na największej imprezie piłkarskiej, była do przyjęcia, dziś pozycja Marciniaka w futbolu jest zupełnie inna, to i oczekiwania są inne.

    Czytaj także: Mundial 2026. Trump wręczy puchar świata, a Milei będzie siedział w kurtce

    Trudno powiedzieć, jak Polak przyjął trudną dla niego decyzję. Być może wkrótce wypowie się na ten temat, choć wie dobrze, że publiczne krytykowanie przełożonych mogłoby przynieść opłakane konsekwencje. Na filmiku, na którym można zobaczyć nominacje dla sędziów na dwa ostatnie spotkania, Marciniak oddał Vinčiciowi szacunek, bijąc brawo razem z resztą arbitrów.

    „Jeśli nie mam co do faceta dalszych planów, to po fazie grupowej odsyłam go do domu” – mówi Listkiewicz Interii, ale przecież FIFA mogła mieć takie plany, tylko je po prostu zmieniła. Marciniakowi nie stała się krzywda – spędził trochę czasu w Miami. Ludziom mogą się jednak przytrafić gorsze rzeczy.

    Najważniejsze jest teraz to, by w niedzielę ze strony Vinčicia krzywda nie spotkała żadnej z drużyn.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    RossmannTwoja uroda, Twoje zasady