
Marcin Darmas — Dezinformacja zdrowotna coraz silniej wpływa na decyzje dotyczące profilaktyki medycznej. Fałszywe przekazy najczęściej dotyczą szczepień – wynika z raportu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Aż 54 proc. analizowanych narracji dotyczyło właśnie tego tematu. W szczególności szc
Dezinformacja zdrowotna coraz silniej wpływa na decyzje dotyczące profilaktyki medycznej. Fałszywe przekazy najczęściej dotyczą szczepień – wynika z raportu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Aż 54 proc. analizowanych narracji dotyczyło właśnie tego tematu. W szczególności szczepień przeciw HPV i COVID-19.

Dezinformacja medyczna jest coraz bardziej profesjonalna. (fot. Shutterstock)
Raport Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu obejmował okres od stycznia 2025 r. do maja 2026 r. W tym czasie odnotowano około 32 tys. publikacji w tradycyjnych mediach oraz blisko 350 tys. wpisów w mediach społecznościowych, które medycznie dezinformowały.
Łączny zasięg tych treści przekroczył 6 miliardów odbiorców.
Największa część fałszywych przekazów dotyczyła właśnie szczepień. To „największy i najbardziej emocjonalny obszar”, skupiający się przede wszystkim na podważaniu bezpieczeństwa szczepionek oraz wzbudzaniu obaw dotyczących zdrowia dzieci.
Drugim najczęściej występującym tematem były teorie związane z żywieniem i stylem życia. W tej grupie pojawiały się treści promujące tzw. naturalne metody leczenia, suplementację, detoksykację czy alternatywne terapie zamiast medycyny opartej na dowodach.
Polskie myśliwce przechwyciły rosyjskie Su-30 nad Bałtykiem. MON ujawnia szczegóły
Eksperci zwracają uwagę, że współczesna dezinformacja medyczna coraz rzadziej przybiera formę teorii spiskowych. Coraz częściej przypomina praktyczne porady dotyczące zdrowia i codziennych wyborów.
Jedną z wykorzystywanych metod jest tzw. technika autorytetu. Polega ona na uwiarygodnianiu fałszywych informacji poprzez odwoływanie się do nieaktualnych lub zdyskredytowanych publikacji naukowych, a także wykorzystywanie wizerunku osób przedstawianych jako eksperci.
Autorzy raportu wskazują również na wykorzystywanie tzw. zombie papers – publikacji, które mimo braku naukowej wartości nadal są przywoływane jako dowody.
Nowoczesne samochody niebywale rozpraszają. Szwedzi mają na to badania
Podobne wnioski płyną z raportu NASK pod tytułem „Dezinformacja zdrowotna w 2025 roku w polskiej infosferze”.
Według analizy dezinformację zdrowotną można podzielić na dwa główne nurty. Pierwszy polega na dostosowywaniu znanych już fałszywych przekazów do bieżących wydarzeń. W 2025 r. dotyczyło to w sposób szczególny szczepień, chorób zakaźnych oraz autyzmu.
Drugi nurt związany jest z wykorzystywaniem tematów zdrowotnych w sporach politycznych i ideologicznych. W tym przypadku kwestie medyczne są często podporządkowywane argumentacji światopoglądowej.
Problem dezinformacji szczególnie widoczny jest w przypadku szczepień przeciw wirusowi HPV.
Według danych Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych (OPZCI) poziom szczepień przeciw HPV w Polsce wynosi obecnie około 17-18 proc. To znacznie mniej niż cel Światowej Organizacji Zdrowia, która zakłada, że do 2030 r. zaszczepionych powinno być 90 proc. dziewcząt.
Dla porównania, w Wielkiej Brytanii wskaźnik ten wynosi około 85 proc., a w Portugalii – 91 proc.
W Polsce bezpłatne szczepienia przeciw HPV są dostępne dla dzieci w wieku 9-14 lat. W roku szkolnym 2024/2025 do programu przystąpiło ponad 5,2 tys. szkół podstawowych, a podano w nich niemal 85 tys. dawek szczepionki.
Jedno jest pewne. Jednym z największych wyzwań pozostaje edukacja. Według danych OPZCI około jedna czwarta treści dotyczących HPV w mediach społecznościowych ma charakter dezinformacyjny.