
Wojciech J. Kittel — Polska była dla Ukrainy bramą do Zachodu, lecz nie potrafiła wykorzystać tej pozycji. Dziś Kijów buduje własne mosty z największymi graczami Europy, a Warszawie pozostaje spór o symbole. Kryzys ten obnaża brak strategii i niewykorzystane możliwości państwa.
W najbliższych dniach (25–26 czerwca) w Gdańsku ma się odbyć Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy. Pytania pozostają otwarte. Jaki odbiór będzie miała konferencja? Czy będzie kolejnym spotkaniem gadających głów, z którego deklaracji nic nie wynika? Czy w ogóle przedmiot konferencji będzie omawiany na odpowiednim do wagi sprawy szczeblu politycznym?
[
Porozumienie USA–Iran może zmienić Bliski Wschód. Trump mówi jedno, dokument drugie](/news/im-the-boss-porozumienie-usa-iran-pokazuje-nowa-rzeczywistosc)
[
Izrael szpieguje USA w czasie wojny z Iranem. Co ukrywa Waszyngton?](/news/izrael-kontra-usa-w-negocjacjach-z-iranem-rozbieznosc-interesow-i-sekcja-224)
[
Gra o przetrwanie. Czy Kuba wytrzyma amerykański nacisk?](/news/kuba-pod-maksymalna-presja-usa-2026-blokada-ropy-i-doktryna-donroe)
Cień na te pytania rzuca decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „bohaterów UPA”, a także polska odpowiedź w postaci „polityki orderowej”. Polityki, która doprowadziła do masowego zrzekania się polskich odznaczeń przez ukraińskich polityków i do odwołania przez Zełenskiego udziału w konferencji.
Ponieważ w Polsce temat naszej wrażliwości historycznej jest wyjątkowo delikatny, nie chcę skupiać się na samej narracji historycznej. Ta jest jasna. Przemawia za nią ponad 100 tys. polskich ofiar zamordowanych przez owych „bohaterów”.