RAK
    „Rosji wydaje się, że Ukraińcy skapitulują”. Nowa taktyka Moskwy

    „Rosji wydaje się, że Ukraińcy skapitulują”. Nowa taktyka Moskwy

    908 odsłon
    „Rosji wydaje się, że Ukraińcy skapitulują”. Nowa taktyka Moskwy

    Agnieszka Waś-Turecka — Czerwiec przyniósł najwyższą liczbę cywilnych ofiar na Ukrainie od wiosny 2022 r. – To kolejna próba przyciśnięcia Kijowa. Rosji wciąż się wydaje, że nastąpi moment, w którym Ukraińcy się poddadzą – że jeśli uderzy się wystarczająco mocno, to w końcu skapitulują – ocenia w rozmow

    Czerwiec przyniósł najwyższą liczbę cywilnych ofiar na Ukrainie od wiosny 2022 r. – To kolejna próba przyciśnięcia Kijowa. Rosji wciąż się wydaje, że nastąpi moment, w którym Ukraińcy się poddadzą – że jeśli uderzy się wystarczająco mocno, to w końcu skapitulują – ocenia w rozmowie z Zero.pl analityczka PISM Maria Piechowska. – Tymczasem przynosi to odwrotny skutek. Ukraina jeszcze mocniej zaciska zęby i trwa w oporze, bo doskonale wie, czym jest „ruski mir” – dodaje.

    Zniszczenia, ukraina, atak, rosja

    Zniszczenia po rosyjskim ataku w Kijowie (fot. Vladyslav Musiienko / PAP)

    • W wyniku rosyjskich ataków w czerwcu na Ukrainie zginęło prawie 300 cywilów, a blisko 2 tys. zostało rannych.
    • W rozmowie z Zero.pl analityczka PISM Maria Piechowska wskazuje, że Rosja zintensyfikowała działania i atakuje przede wszystkim duże miasta, w tym Kijów. Na masową skalę zaczęto wykorzystywać pociski balistyczne.
    • Wzrost liczby ofiar to także skutek faktu, że Ukrainie zaczyna brakować amunicji do systemów Patriot. 

    MKOL przywraca Rosję i Białoruś. Sportowcy dla Zero.pl: Nie powinni startować

    Z najnowszego raportu Misji ONZ ds. Monitoringu Praw Człowieka na Ukrainie wynika, że w czerwcu w wyniku rosyjskich ataków zginęło 293 cywilów, a 1990 zostało rannych. To najwięcej od kwietnia 2022 r.

    Skąd tak duży wzrost liczby ofiar śmiertelnych na Ukrainie? W rozmowie z Zero.pl ekspertka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Maria Piechowska wymienia trzy powody.

    – Rosja bardzo zintensyfikowała działania i atakuje duże miasta, przede wszystkim Kijów. Zbiegło się to w czasie z momentem, w którym Ukrainie zaczyna brakować pocisków PAC-3 do systemów wyrzutni Patriot, stanowiących najlepszą obronę przed rosyjskimi pociskami balistycznymi. Te uderzenia to również odpowiedź na ukraińskie ataki w głębi Rosji i niszczenie tamtejszych rafinerii – tłumaczy analityczka.

    Pociski balistyczne

    Jak zaznacza, rosyjskie naloty trwają nieprzerwanie, jednak wcześniej były to głównie uderzenia dronowe, które nie powodowały aż tylu ofiar.

    – Teraz Rosja na masową skalę wykorzystuje pociski balistyczne, stąd tak tragiczny bilans tych nalotów. Rosjanie produkują tę broń na bieżąco. W pewnym momencie prawie wstrzymali ataki z jej użyciem, by zgromadzić zapasy na zimę. Jak jednak widać, przyspieszyli i zintensyfikowali uderzenia już teraz – mówi Piechowska.

    Odpowiedź na ukraińskie ataki

    Dlaczego tak szybko zdecydowali się na opróżnienie magazynów? – To bezpośrednia reakcja na ukraińskie ataki na rafinerie i cele w głębi Federacji Rosyjskiej. To także odpowiedź na sytuację na Krymie – odcinanie tamtejszych linii zaopatrzenia i wywołany tym kryzys paliwowy. Nagle się okazało, że rosyjscy turyści, dla których półwysep był dotąd wakacyjnym rajem, boleśnie zderzyli się z brutalną rzeczywistością wojny – tłumaczy ekspertka PISM.

    Luki w ukraińskiej obronie 

    Kluczowym problemem pozostaje także mniejsza dostępność pocisków PAC-3 do systemów Patriot. – Do nich jest już kolejka chętnych. Dla zobrazowania skali: w ciągu pierwszych tygodni wojny w Iranie USA zużyły ich ponad 1300, podczas gdy amerykańska roczna produkcja wynosi obecnie około 700 sztuk – wylicza Piechowska.

    Analityczka przypomina, że pewnym rozwiązaniem może być obietnica Donalda Trumpa dotycząca przekazania Ukrainie licencji na ich produkcję, jednak wymaga ona „ostrożności”. – Po pierwsze, najpierw musimy zobaczyć realne decyzje, a po drugie – nawet jeśli Kijów otrzyma licencję, uruchomienie produkcji może zająć lata – ocenia.

    [

    Zaatakował dziewczynki z Ukrainy w autobusie. Jest decyzja śledczych](/news/atak-na-ukrainki-w-autobusie-w-bielsku-bialej-kierowca-z-zarzutami)

    [

    Czarnek wywołał burzę słowami o Ukrainie. Jest reakcja Kaczyńskiego](/news/przemyslaw-czarnek-o-ukrainie-w-tv-republika-kaczynski-petru-i-mentzen-komentuja)

    [

    Ukraina bliżej Unii Europejskiej. Ruszyły negocjacje w kolejnym klastrze](/news/ue-otworzyla-drugi-klaster-rozmow-akcesyjnych-z-ukraina)

    „Poddanie się w ogóle nie wchodzi w grę”

    Większa liczba znacznie groźniejszych rosyjskich ataków, to – zdaniem Piechowskiej – „kolejna próba przyciśnięcia Ukrainy”. – Rosji wciąż się wydaje, że nastąpi moment, w którym Ukraińcy się poddadzą – że jeśli uderzy się wystarczająco mocno, to w końcu skapitulują. Tymczasem przynosi to odwrotny skutek. Ukraina jeszcze mocniej zaciska zęby i trwa w oporze, bo doskonale wie, czym jest „ruski mir”. Po doświadczeniach Buczy i Mariupola poddanie się w ogóle nie wchodzi w grę – podkreśla.

    I od razu dodaje: – Oczywiście sytuacja nie jest czarno-biała. Ukraińcy są już niezwykle zmęczeni tą wojną, więc samo zawieszenie broni byłoby dla nich do zaakceptowania. Jednak to zmęczenie wciąż nie przekłada się na gotowość do większych ustępstw.

    Co w związku z tym planują Rosjanie? – Na pewno dobrowolnie się nie wycofają. Nawet jeśli dojdzie do zawieszenia broni – a raczej nie nastąpi to przed wiosną – będzie to jedynie przerwa w wojnie. Rosja nie osiągnęła przecież swoich celów wobec Ukrainy oraz Europy Środkowo-Wschodniej, jakimi jest m.in. wycofanie stąd infrastruktury NATO – podkreśla Piechowska.

    Artykuł sponsorowanyAD
    LOTPolskie Linie Lotnicze

    Co o tym sądzisz?