Wojciech J. Kittel — Szczyt NATO w Ankarze ma dotyczyć wydatków obronnych, przemysłu zbrojeniowego i wsparcia Ukrainy. W rzeczywistości jego stawką jest jednak coś znacznie większego: odpowiedź na pytanie, czy Europa zdoła przejąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo w czasie, gdy Stany
- USA drastycznie redukują obecność wojskową, wycofując z Europy m.in. myśliwce, tankowce oraz systemy dalekiego zasięgu. W nowym modelu NATO 3.0 Waszyngton utrzyma jedynie parasol nuklearny i rozpoznanie, zmuszając Europę do samodzielnej obrony przed Rosją.
- Wojna w Zatoce Perskiej przeniosła się do wnętrza NATO, obnażając głębokie pęknięcia w rozumieniu sojuszniczej solidarności. Dla USA wsparcie w operacjach globalnych to warunek konieczny, podczas gdy dla wielu państw europejskich priorytetem pozostaje wyłącznie obrona kontynentu.
- Europa pilnie potrzebuje realnych zdolności obronnych, a nie tylko politycznych deklaracji o podnoszeniu wydatków do 5% PKB. Nadzieją na sfinansowanie gigantycznych zapasów i przemysłu ma być inicjatywa Kanady – globalny bank obronny o kapitale 130 miliardów dolarów.
Z początkiem tygodnia w Ankarze, stolicy Turcji, rozpocznie się 36. szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego. Z oficjalnej agendy wynika, że 32 państwa NATO chcą rozmawiać o trzech głównych kwestiach: inwestycjach obronnych, odbudowie przemysłu zbrojeniowego oraz trwałym wsparciu Ukrainy.