RAK
    Od szkolnego fanatyka do symbolu nacjonalizmu. Historia Stepana Bandery

    Od szkolnego fanatyka do symbolu nacjonalizmu. Historia Stepana Bandery

    3143 odsłon
    Od szkolnego fanatyka do symbolu nacjonalizmu. Historia Stepana Bandery

    Mr. Y — Trudno o postać, która w większym stopniu rozrywa pamięć Europy Środkowo-Wschodniej. Chorowity, niepozorny chłopak z prowincjonalnej plebanii porwał za sobą całe pokolenie młodych ukraińskich radykałów. Za co Ukraińcy kochają Stepana Banderę? I skąd w nim tyle nienawiści?

    Trudno o postać, która w większym stopniu rozrywa pamięć Europy Środkowo-Wschodniej. Chorowity, niepozorny chłopak z prowincjonalnej plebanii porwał za sobą całe pokolenie młodych ukraińskich radykałów. Za co Ukraińcy kochają Stepana Banderę? I skąd w nim tyle nienawiści?

    Stepan Bandera

    11 lipca 1943 roku Bandera siedział uwięziony w niemieckim obozie. I choć nie wydał osobiście żadnego rozkazu, historycy nie mają wątpliwości, że ponosił pełną odpowiedzialność za Wołyń (fot. PAP)

    • Od małego wychowywał się w patriotycznym, nacjonalistycznym wręcz duchu, marząc o życiu w niepodległej Ukrainie.
    • Nienawidził Polaków, Żydów i wszystkich tych, którzy mogli stanąć mu na drodze do realizacji upragnionej wizji świata.
    • Imponował rówieśnikom, ale również ich... przerażał. Wiedzieli, że nie cofnie się przed niczym. Bezkompromisowość szybko zaprowadziła go na szczyty zradykalizowanych bojówek.
    • Największą sławę przyniosły mu procesy sądowe, w trakcie których ani nie okazał skruchy przed polskim wymiarem sprawiedliwości, ani strachu przed karą śmierci.
    • Choć w trakcie Rzezi Wołyńskiej przebywał w niemieckim obozie koncentracyjnym, w największym stopniu to właśnie jego obarcza się odpowiedzialnością za tragiczne wydarzenia. 

    Od kołyski oddychał atmosferą skrajnego, mistycznego wręcz patriotyzmu. Chłonął opowieści ojca o przegranej batalii o Lwów, o zdradzonych nadziejach i „polskiej okupacji”, która brutalnie zdusiła raczkującą ukraińską państwowość. Dom Banderów stał się sanktuarium pamięci o poległych bohaterach, a sam Stepan dorastał w przeświadczeniu, że jego życiową misją jest dokończenie przerwanej walki ojca.

    Czytaj też: Wołyń: 13 lipca ruszają ekshumacje w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej

    Niewiele wskazywało, że mu się uda. Od małego miał problemy z kolanami. Zdarzało się, że nie mógł chodzić bez asysty rodzeństwa. Niższy o głowę lub dwie od rówieśników, wątły, chuderlawy, z krzywą szczęką, wystającą górną wargą, nieproporcjonalnie długimi rękami i szerokimi biodrami, nie wyglądał na człowieka, dla którego zabijać i ginąć będą setki tysięcy rodaków.

    Stepan Bandera (z prawej) z siostrą (fot. zdj. archiwalne)

    Wyróżniał się jednak niezwykłym uporem i siłą charakteru. Legendami obrosły historie o torturach, które miał przeprowadzać… na sobie samym. Już jako nastolatek bił się pejczem po nogach, wbijał sobie szpilki pod paznokcie, przypalał palce nad lampą naftową, po czym przytrzaskiwał je drzwiami, w pustym pokoju krzycząc: „Przyznaj się, Stepan!”.

    Nie pił alkoholu, nie palił papierosów. Nie chciał oddać się jakiejkolwiek słabości. Gdy urządzał kilkudniowe głodówki, nad łóżkiem zwisało pęto kiełbasy. Nigdy nie pękł.

    Bez kompromisów

    Początek XX wieku to zły, smutny czas dla narodu ukraińskiego. Rozbici na dwa obozy: zachodni, galicyjski, pod władaniem Austro-Węgier oraz wschodni, pod egidą Imperium Rosyjskiego, do ostatnich chwil I wojny światowej walczyli o niepodległość.

    W Kijowie proklamowano nawet Ukraińską Republikę Ludową (UNR), a kilka miesięcy później, we Lwowie, rozklejane na murach ogłoszenia obwieściły powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL).

    Jakież było zdziwienie Polaków, tak licznie zamieszkujących przecież Lwów, również marzących o wolnym i niepodległym państwie, gdy zorientowali się, że ktoś próbuje uczynić z nich obywateli innego kraju. Wizja ta była niemożliwa do zaakceptowania, tym bardziej, że wielu wierzyło, iż naród ukraiński to sztuczny twór, „wymyślony przez Austriaków na złość Polakom”.

    Wybuchła gwałtowna wojna polsko-ukraińska, której symbolem stały się legendarne Orlęta Lwowskie. Mimo potężnej determinacji Ukraińskiej Armii Galicyjskiej (UHA), która trzykrotnie próbowała odzyskać miasto, polski nacisk – wsparty nowoczesnymi oddziałami generała Hallera sprowadzonymi z Francji – zmusił Ukraińców do odwrotu za rzekę Zbrucz.

    Ostateczny cios tym niepodległościowym nadziejom zadał przebieg wojny polsko-bolszewickiej oraz podpisany w marcu 1921 roku traktat w Rydze, w wyniku którego podzielono sporne ziemie między Polskę a Związek Sowiecki. Ponad 26 milionów Ukraińców znalazło się pod komunistycznym reżimem nad Dnieprem. W odrodzonej II Rzeczypospolitej zamieszkało ich natomiast około pięciu milionów, stanowiących na wsiach Wołynia i Galicji Wschodniej przytłaczającą większość. Nie byli jedynym narodem bez własnego państwa, za to na pewno najliczniejszym.

    Czytaj również: Wołyń 1943: Anatomia zbrodni i prawda o UPA. Obalamy największe mity

    Choć konstytucja marcowa gwarantowała im równe prawa, w praktyce polska administracja dążyła do asymilacji narodowej i marginalizacji ukraińskiego życia publicznego. Zamykano ichniejsze szkoły, blokowano tworzenie samorządów i utrzymywanie uniwersytetów, potęgując w dumnym narodzie frustrację i gniew.

    Czarę goryczy przelała dodatkowo brutalna akcja pacyfikacyjna, przeprowadzona przez polskie wojsko i policję jesienią 1930 roku na rozkaz Józefa Piłsudskiego, w odpowiedzi na sabotaże Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO). Choć pacyfikacja – jak sama nazwa wskazuje – miała przywrócić porządek bez rozlewu krwi, brutalne rewizje, bicie pałkami i niszczenie mienia ukraińskich spółdzielni wywołały międzynarodowy skandal i trwale zradykalizowały ukraińską młodzież, przekonując ją, że z Polską nie ma i nie będzie żadnego kompromisu.

    Pragnienie zemsty

    Podczas nauki w ukraińskim gimnazjum w Stryju, a później w trakcie studiów rolniczych w Dublanach pod Lwowem, Bandera stał się gorliwym wyznawcą nowej, radykalnej myśli politycznej. Kluczową rolę odegrała tu fascynacja pismami Mykoły Michnowskiego, autora głośnego manifestu „Samostijna Ukrajina”, z którego Bandera zaczerpnął hasło „Ukraina dla Ukraińców” oraz kategoryczny nakaz walki z mniejszościami narodowymi.

    Prawdziwym architektem jego umysłu stał się jednak Dmytro Dontsow. To ten skrajnie prawicowy ideolog, zafascynowany sukcesami Benito Mussoliniego i Adolfa Hitlera, wstrzykiwał w serca młodych Ukraińców jad amoralizmu. Dontsow głosił, że tradycyjna moralność jest oznaką słabości narodów skazanych na zagładę, a nastoletni Stepan chłonął te nauki jak gąbka.

    Już na przełomie lat 20. i 30. w ukraińskim podziemiu doszło do pęknięcia, które wyniosło Banderę na szczyty władzy. Starsi przywódcy OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów), tacy jak Andrij Melnyk czy Jewhen Konowalec, po latach spędzonych na emigracji stali się w oczach młodzieży w kraju „kawiarnianymi rewolucjonistami”. Siedzący bezpiecznie w Wiedniu, Berlinie czy Genewie, zaczęli być postrzegani jako oderwani od rzeczywistości, przesadnie ostrożni i politycznie skostniali.

    Młodzi Ukraińcy, zrzeszeni w organizacjach akademickich i szkolnych, pragnęli krwi, akcji i natychmiastowego odwetu za polskie represje, w tym za wspomnianą akcję pacyfikacyjną.

    Bandera, dzięki swoim unikalnym zdolnościom konspiracyjnym, pedantycznemu podejściu do dyscypliny i absolutnemu fanatyzmowi, zaczął błyskawicznie awansować. W 1931 r. objął kierownictwo nad aparatem propagandowym krajowej egzekutywy OUN, a w czerwcu 1933 r. stanął na jej czele, zastępując „zbyt ostrożnego” Bohdana Kordiuka.

    Wokół Bandery uformowała się grupa podobnych mu, młodych radykałów – ludzi takich jak Roman Szuchewycz czy Jarosław Stećko. Pokolenie to, ochrzczone później „pokoleniem Bandery”, całkowicie zmieniło oblicze OUN. Wprowadzono bezwzględną zasadę wodzostwa, a konspirację podniesiono do rangi kultu religijnego. Każdy, kto wstępował do organizacji, musiał przejść przez gęste sito szkoleń ideologicznych i wojskowych. Bandera osobiście selekcjonował zamachowców i z pełnym cynizmem żądał od nich gotowości do samobójstwa w razie wpadki, wręczając im ampułki z trucizną.

    Permanentna rewolucja

    Zanim Bandera dał się poznać szerzej, młody prowidnyk (z ukraińskiego: wódz, przywódca) zdążył już przeprowadzić na Kresach serię spektakularnych operacji, które zradykalizowały ukraińską wieś i uczyniły z niego bohatera narodowego. Szybko zrozumiał bowiem rzecz kluczową: by wygrać, nie wystarczą kolejne zamachy; potrzebne jest masowe, emocjonalne zaangażowanie możliwie największej części ludności.

    Jako szef referatu propagandy wdrożył w życie doktrynę „permanentnej rewolucji”, mającą nieustannie destabilizować polską administrację i budować tożsamość opartą na micie walki. Na jego rozkaz w setkach ukraińskich wsi ruszyła spektakularna akcja usypywania symbolicznych mogił ku czci poległych żołnierzy. Gdy polskie władze niszczyły te kopce jako nielegalne demonstracje nacjonalizmu, wiejska ludność, podburzana przez OUN i uzbrojona w widły oraz motyki, angażowała się w krwawe bitwy ze służbami. Bandera celowo, w pełni świadomie, ryzykował i poświęcał życie swoich ludzi. Wiedział, że krew przelana w obronie narodowych symboli wykopie przepaść między społecznościami, której nie zasypie żaden polski urzędnik.

    Mniej więcej w tym samym czasie banderowskie bojówki uderzyły w monopol państwowy. W ramach kampanii antyalkoholowej i antytytoniowej demolowali wiejskie karczmy (prowadzone najczęściej przez Żydów), niszczyli towary, a ukraińskich chłopów kupujących państwową wódkę dotkliwie bito, by uczyć ich bezwzględnego posłuszeństwa wobec podziemia. Rewolucja trafiła też do szkół. W toku wielkiej operacji z 1933 roku OUN kolportowała tysiące ulotek wzywających dzieci do niszczenia godeł Rzeczypospolitej, odmawiania nauki w języku polskim i lżenia nauczycieli.

    Tym, którzy stali na drodze tym metodom, ruch wymierzał bezwzględne wyroki. Gdy szanowany dyrektor ukraińskiego gimnazjum we Lwowie, Iwan Babij, otwarcie potępił ślepy terror OUN i próbował chronić uczniów przed moralną degradacją, Bandera osobiście wydał rozkaz jego likwidacji.

    Męczennik

    15 czerwca 1934 roku, w samym centrum Warszawy, na ulicy Foksal, młody zamachowiec Hryhorii Matseiko zastrzelił polskiego ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego, mszcząc się za pacyfikację z 1930 roku. Sam Bandera został aresztowany przez polską policję dzień wcześniej we Lwowie podczas rutynowej obławy, jednak śledztwo prowadzone przez prokuratora Władysława Żeleńskiego szybko wykazało, że to właśnie ten niepozorny, 25-letni mężczyzna był mózgiem całego zamachu.

    Artykuł sponsorowanyAD
    LOTPolskie Linie Lotnicze

    Co o tym sądzisz?