
Piotr Białczyk — Chaotyczny przebieg miał piąty tegoroczny bieg z bykami podczas festiwalu Sanfermines w Pampelunie. Jeden z uczestników został ugodzony rogiem w twarz i trafił do szpitala. Łącznie pomocy medycznej wymagało kilkanaście osób. Festiwal potrwa do 14 lipca.
Chaotyczny przebieg miał piąty tegoroczny bieg z bykami podczas festiwalu Sanfermines w Pampelunie. Jeden z uczestników został ugodzony rogiem w twarz i trafił do szpitala. Łącznie pomocy medycznej wymagało kilkanaście osób. Festiwal potrwa do 14 lipca.

Byk ugodził uczestnika w twarz. Dramat podczas święta Sanfermines w Hiszpanii. (fot. VILLAR LOPEZ / PAP / EPA)
Jedna osoba została poważnie ranna podczas sobotniego biegu z bykami w Pampelunie, organizowanego w ramach słynnego festiwalu Sanfermines. Jak poinformowała hiszpańska agencja EFE, 30-letni mężczyzna został ugodzony rogiem byka w twarz.
Był to piąty bieg tegorocznej edycji święta. Po czterech stosunkowo spokojnych gonitwach sobotni okazał się wyjątkowo chaotyczny. Na liczącej około 900 metrów trasie prowadzącej na arenę dochodziło do licznych upadków zarówno zwierząt, jak i uczestników.
Ranny mężczyzna, pochodzący z Alicante, otrzymał pierwszą pomoc na miejscu zdarzenia. Następnie został przewieziony do Szpitala Uniwersyteckiego w Nawarze. Lekarze oceniają jego stan.
Według hiszpańskich służb medycznych podczas sobotniej gonitwy do szpitali trafiło łącznie kilkanaście osób.
Większość poszkodowanych stanowią młodzi uczestnicy biegu, jednak pomocy medycznej wymagał także 74-letni mieszkaniec Pampeluny.
Biegi z bykami należą do najbardziej charakterystycznych, ale jednocześnie najbardziej niebezpiecznych elementów święta Sanfermines. Każdego roku tysiące osób biegną wąskimi ulicami miasta przed rozpędzonymi bykami zmierzającymi na arenę.
Choć obrażenia uczestników są niemal coroczną częścią festiwalu, przypadki śmiertelne należą do rzadkości.
Ostatni uczestnik zginął podczas gonitwy w 2009 r.. Od 1910 r., kiedy zaczęto prowadzić statystyki, odnotowano 16 ofiar śmiertelnych biegów z bykami.
Po porannych gonitwach wieczorem na arenie odbywają się tradycyjne korridy.
Korrida pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów hiszpańskiej kultury, choć od lat wywołuje również sprzeciw obrońców praw zwierząt.
[

Kryzys paliwowy w Rosji. Nauczyciele i urzędnicy pilnują porządku na stacjach](/news/rosja-nauczyciele-i-urzednicy-kierowani-na-stacje-paliw-z-powodu-kryzysu)
[

Lepszy Wróbel w felietonie niż wilk w kampanii](/news/wlaczamydobryklimat-kontrowersyjna-kampania-mkis-w-obronie-wilkow-pod-lupa-publicysty)
[

Afera z rakietami dla Ukrainy, migranci i radny PiS. Stanowski podsumowuje](/news/mazurek-i-stanowski-w-okrojonym-skladzie-jest-nowy-odcinek-hitowego-programu)
Według przytoczonych danych widowiska z udziałem byków ogląda w Hiszpanii około 6 mln osób rocznie, a cała branża generuje wpływy przekraczające 3,5 mld euro. Największa arena do korridy – Las Ventas w Madrycie – może pomieścić blisko 24 tys. widzów.
Przeciwnicy tego typu wydarzeń regularnie organizują protesty, domagając się zakończenia wykorzystywania zwierząt podczas świąt i widowisk.
Tegoroczne Sanfermines zakończy się 14 lipca.
Wyjątkowy charakter tegorocznej edycji podkreśla przypadająca w tym roku setna rocznica publikacji powieści „Słońce też wschodzi” autorstwa Ernesta Hemingwaya. To właśnie ta książka rozsławiła festiwal w Pampelunie na całym świecie i przyczyniła się do jego międzynarodowej popularności.