
Do 30 wzrosła liczba osób, które zginęły w wyniku pożaru w barze muzycznym w stolicy Tajlandii, Bangkoku - powiadomiła we wtorek agencja AP. Większość ofiar służby odnalazły w toaletach bez okien. Wstępne ustalenia wskazują na to, że do tragedii przyczyniły się zablokowane drogi ewakuacyjne i brak materiałów ognioodpornych.
Fot. Chalinee Thirasupa / REUTERS
Pożar wybuchł w popularnym lokalu Rong Beer Na Ladprao w niedzielę w nocy podczas koncertu na żywo (godz. 19 w niedzielę 12 lipca czasu polskiego). Wcześniej tajlandzkie służby informowały o 27 zabitych. Jak przekazały władze metropolii, rannych zostało łącznie ponad 70 osób, z czego 24 wciąż znajdują się w stanie krytycznym.
Na nagraniach publikowanych w mediach widać ogień, intensywnie wydobywający się przez okna i drzwi budynku. Strażacy opanowali sytuację po misji ratunkowej trwającej blisko pół godziny. Muzyk występujący tej nocy w lokalu przekazał, że zobaczył dym wydostający się z instalacji elektrycznej. Z jego relacji wynika, że chwilę później doszło do awarii zasilania, a następnie do wybuchu, po którym gęsty dym wypełnił lokal.
Zobacz wideo Co najmniej 27 osób zginęło w tragicznym pożarze pubu w Bangkoku
Trwa dochodzenie w celu dokładnego wyjaśnienia przyczyn tragedii. Według władz do zaprószenia ognia mogło dojść w wyniku spięcia w klimatyzatorze sufitowym. Śledczy weryfikują też informacje, według których pracownicy lokalu celowo zamknęli wyjścia z baru, aby uniemożliwić gościom jego opuszczenie bez uregulowania rachunku. Jak przekazały tajlandzkie służby, ostatnią kontrolę bezpieczeństwa w Na Ladprao przeprowadzono w kwietniu.
- Jedno z wyjść było zastawione stoiskiem ze słodyczami, a kolejne nie miało klamki i dodatkowo blokowały je regały. Uciekającym osobom pozostało zaledwie wąskie przejście - przekazał szef miejscowej policji Kittharath Punpetch. AP podaje, że lokal mógł pomieścić około 600 osób, jednak nie wiadomo, ilu gości znajdowało się w nim w niedzielę wieczorem.
BBC uzupełnia, że jednym z kluczowych problemów miało być także brakujące oznakowanie wyjść ewakuacyjnych. Ponadto, jak podkreśla lokalna policja, użycie łatwopalnych materiałów jako dekoracji mogło ułatwić szybkie rozprzestrzenienie się pożaru, który pojawił się w pobliżu sceny.
"Klienci instynktownie uciekali od ognia, w stronę tylnej części budynku, gdzie znajdowały się toalety. Ale gdy już dotarli na tyły, nie mogli już wyjść. Gdyby znaki alarmowe były zapalone, ludzie mogliby zobaczyć, że drzwi są zamknięte i być może byliby w stanie je otworzyć" - mówi w rozmowie z BBC Busakorn Saensuk, ekspert ds. bezpieczeństwa pożarowego z Instytutu Inżynierii Tajlandii, który przeprowadzał oględziny skutków pożaru w pubie Na Ladprao.
Władze Bangkoku potwierdziły, że bar został zarejestrowany jako "restauracja z muzyką na żywo", a nie "miejsce rozrywki", dlatego nie miało wymogu stosowania materiałów ognioodpornych. Jak dodaje BBC, powołując się na lokalne media, właściciel pubu zarządzał wcześniej innym barem w Tajlandii, który również został zniszczony w wyniku pożaru, w grudniu 2019 r. W tamtym incydencie nikt jednak nie zginął, ponieważ pożar wybuchł w ciągu dnia.
Pożary w Tajlandii
W minionych latach w Tajlandii dochodziło do podobnych wypadków. W 2022 roku 14 osób zginęło w pożarze w barze z muzyką we wschodniej części kraju. Jedna z największych tego typu tragedii miała miejsce w 2009 roku podczas imprezy sylwestrowej w klubie Santika w Bangkoku. Wówczas 66 osób zginęło, a ponad 200 zostało rannych. Według niepotwierdzonych doniesień przyczyną pożaru był pokaz fajerwerków, który zorganizowano wewnątrz lokalu.
Źródło: PAP
Dziękujemy za przeczytanie
[
Komentarze po decyzji ws. Ziobry. Giertych: Sąd ma w 100 proc. rację
[
Reakcja MSZ Ukrainy ws. ataku na 11-latki. Przydacz apeluje do Kijowa
[
Polska poza "koalicją antybalistyczną". Tusk tłumaczy
[
Ukraina szykuje się na zimę. Zełenski wskazał liczbę Patriotów
[
Były szef KRRiT Maciej Ś. zatrzymany przez CBA. W tle głośna kampania