
Ponad 100 mieszkań spłonęło w piątek w pożarze w gminie Drammen na południu Norwegii. Trwa dogaszanie ognia. - Policjanci wezwali nas do natychmiastowej ewakuacji - tak akcję gaśniczą relacjonował w rozmowie z PAP pan Grzegorz, mieszkaniec osiedla.
Drammensregionens brannvesen IKS
"Z terenu objętego pożarem wciąż unosi się dym i smutno patrzeć, ile domów zostało zniszczonych w dramatycznym pożarze w miejscowości Krokstadelva. Od wczesnego rana latają helikoptery, zrzucając wodę na ten obszar, a na miejscu są nasze ekipy, które pilnują, aby ogień nie rozgorzał" - przekazała w sobotę ok. godz. 13 lokalna straż pożarna. Według strażaków dogaszanie pogorzeliska potrwa jeszcze wiele godzin.
Jak dodano, w nocy z piątku na sobotę ogień rozprzestrzenił się z osiedla na pobliski las. "Wciąż jest dużo pracy do wykonania na miejscu pożaru i w lesie, ale cieszymy się, że dzisiaj spadł deszcz i temperatura spadła" - czytamy.
Zobacz wideo Zobacz także: 54-latek ukradł defibrylator. Mężczyzna został zatrzymany
Pożar wybuchł w piątek po południu na osiedlu mieszkaniowym w miejscowości Krokstadelva w gminie Drammen, ok. 50 km na zachód od Oslo. Ogień pojawił się w jednym z szeregowców, a następnie szybko objął kolejne budynki i pobliskie tereny leśne. Strawił ponad sto mieszkań i budynków. Ewakuowano ponad 400 osób. Nie ma informacji o osobach zaginionych. Jeden strażak i sześciu policjantów trafiło do szpitala z objawami zatrucia dymem.
- Mieliśmy kilka minut na opuszczenie domów - powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową pan Grzegorz, mieszkający na zniszczonym osiedlu. - Policjanci wezwali nas do natychmiastowej ewakuacji. Mieliśmy kilka minut. Noc spędziliśmy w hotelu w centrum Drammen - dodał.
- Nie wiemy dokładnie, w jakim stanie jest dom. Nie mieliśmy jeszcze możliwości, by zobaczyć go na własne oczy. Przedstawiciele służb przekazali nam, że ogień zmienił kierunek i nie dotarł do naszego domu - relacjonował.
Polacy stanowią - według szacunków - około 2-3 proc. populacji Norwegii, liczącej 5,6 mln mieszkańców. Na osiedlu pod Drammen, gdzie doszło do pożaru, mieszkało ich zaledwie kilkoro.
Akcję utrudniały strome ukształtowanie terenu, sucha roślinność, gęsta zabudowa, wysoka temperatura oraz zmieniający się i nasilający wiatr. W okolicach Oslo od kilkunastu dni utrzymywały się 30-stopniowe upały. Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana.
- Według mojej wiedzy jest to największy pożar mieszkań w Norwegii od II wojny światowej. To katastrofa - ocenił w piątek dowódca akcji gaśniczej Frode Presthus. Do piątku największym powojennym pożarem w Norwegii było zdarzenie z 2014 r. z Laerdal, w wyniku którego doszczętnie spłonęło 17 mieszkań i 35 obiektów usługowych.
Władze Drammen powołały sztab kryzysowy oraz uruchomiły centrum dla ewakuowanych i ich rodzin. Premier Norwegii Jonas Gahr Stoere przekazał wyrazy współczucia ewakuowanym i wszystkim, którzy stracili domy.
Współautor: Mieszko Czarnecki (PAP)
Dziękujemy za przeczytanie
[
Posłanki reagują na weto Nawrockiego. Odchodzą z rady przy prezydencie
[
Szef ukraińskiej armii pod ostrzałem. Odwołany minister walczy
[
Setki ukraińskich dronów nad Rosją. Na celowniku m.in. skład ropy naftowej
[![Morawiecki z własną partią? Wyborcy PiS wysłali jasny sygnał [SONDAŻ]](https://bi.im-g.pl/im/95/65/1f/z32919701H.jpg)
Morawiecki z własną partią? Wyborcy PiS wysłali jasny sygnał [SONDAŻ]
[
Morawiecki: Nie ma takiego intryganta, który podzieli mnie z prezesem