
W środę mija miesiąc od zabójstwa polskiej aktywistki antykorupcyjnej Moniki Silvy-Koniuszek w Ekwadorze. Śledztwo na tym etapie jest niejawne.
FB
Stały Komitet ds. Obrony Praw Człowieka (CDH) i organizacja praw kobiet CEPAM, które reprezentują rodzinę aktywistki, "oczekują na wyniki badania toksykologicznego i histopatologicznego, by ocenić, czy potrzebna jest powtórna autopsja" - poinformowała w środę rzeczniczka CEPAM Nadya Donoso.
- Sprawa jest w fazie postępowania przygotowawczego. Na tym etapie zbierany jest materiał dowodowy i gromadzone są przypuszczenia. (...) Zgodnie z przepisami ten etap może trwać nawet do dwóch lat, ale mamy nadzieję, że ze względu na charakter sprawy okres ten będzie znacznie krótszy - wyjaśniła Donoso.
Zobacz wideo Brutalnie zaatakował spacerującą kobietę w sercu stolicy. Zareagował śródmiejski policjant idący na służbę
Franklin Vega, znajomy Silvy i obrońca przyrody z organizacji Bitacora Ambiental, podkreślił, że z powodu prowadzonego śledztwa bliscy aktywistki nie mogą na razie jej pochować.
Silva została znaleziona martwa 8 czerwca w swoim domu w miejscowości Montanita w nadmorskiej prowincji Santa Elena. Dzień później minister spraw wewnętrznych Ekwadoru John Reimberg ogłosił, że podejrzewa się samobójstwo. Tej wersji zaprzeczyły jednak wyniki autopsji, które wskazują na to, że aktywistka została zamordowana.
O tych ustaleniach informowali w czerwcu przedstawiciele grup reprezentujących rodzinę Silvy. W tym tygodniu Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, która otrzymała pocztą dyplomatyczną wstępny raport z sekcji zwłok, potwierdziła, że wynika z niego, iż śmierć Silvy była wynikiem celowego działania osób trzecich.
Vega ocenił, że "jest długa lista" potencjalnych podejrzanych, na której znajdują się wszyscy, których nazwiska pojawiały się w zgłoszeniach Silvy o domniemanych aferach korupcyjnych. Dodał, że prokuratura "zachowuje milczenie" w sprawie śledztwa. Zgodnie z ekwadorskim prawem postępowanie na tym etapie nie jest jawne - wyjaśniła Donoso.
Mieszkająca od ponad 10 lat w Ekwadorze polska aktywistka była prezeską fundacji La Integridad. Nagłaśniała m.in. przypadki domniemanej korupcji władz i nieprawidłowości w obrocie ziemią. Od miesięcy informowała, że otrzymuje groźby i obawia się o swoje życie. Śledztwo w sprawie okoliczności jej śmierci prowadzi zarówno prokuratura ekwadorska, jak i polska.
Ekwadorskie media wiązały domniemane afery nagłaśniane przez Silvę z wpływowymi politykami i biznesmenami, takimi jak parlamentarzysta Otto Vera, ministra pracy Cynthia Gelibert czy krewni byłego szefa parlamentu Nielsa Olsena. Silva informowała, że przekazała ambasadzie USA w Quito swoje ustalenia dotyczące osób związanych z przemytem narkotyków, wśród których byli - według niej - pracownicy Noboa Trading, firmy należącej do rodziny prezydenta Ekwadoru Daniela Noboi.
Komentatorzy wyrażali wątpliwości co do działań władz w związku z wypowiedziami ministra Reimberga, który już przed uzyskaniem wyników sekcji zwłok sugerował, że Silva odebrała sobie życie. CDH i CEPAM zawnioskowały do prokuratury, by przesłuchała Reimberga w sprawie tych deklaracji.
Teorię o samobójstwie od samego początku kwestionowali przyjaciele i znajomi Silvy, którzy zorganizowali demonstrację z apelem o przejrzyste śledztwo oraz symboliczne pożegnanie aktywistki. Podczas tej manifestacji odsłonięto poświęcony jej mural i nadano jej imię jednej z głównych ulic dzielnicy Tigrillo, gdzie mieszkała.
Miesiąc po śmierci Silvy, w środę po południu czasu miejscowego (w nocy ze środy na czwartek w Polsce), w Montanicie odbędzie się kolejne zgromadzenie. Uczestnicy złożą kwiaty, zapalą świece i będą "wspominać walecznego ducha Moni". "Nie pokonali cię, kochana przyjaciółko" - napisała we wpisie zapowiadającym to wydarzenie Bitacora Ambiental.
Źródło: PAP
Dziękujemy za przeczytanie
[
Sobierańska-Grenda ogłosiła zmiany w ochronie zdrowia. "To będzie szok"
[
Bosak: Jest jasne, że Kosiniak-Kamysz kłamał. "Wierzę prezydentowi"
[
Ukraińcy strącili Su-35. Zastawili zasadzkę
[
Sprawa pocisków Patriot dla Ukrainy. Nawrocki do szefa MON: Zdumiewa mnie pan
[
Pociąg odjechał bez 5-latki. Dziewczynka z Niemiec została na Warszawie Zachodniej