
Krzysztof Jabłonowski — Serhij Korecki, szef Naftohazu i kandydat na nowego premiera Ukrainy, jest znany przede wszystkim w kręgach biznesowych. – Ten fakt sam w sobie jest istotnym komunikatem – zauważa Jan Piekło, były ambasador Polski w Ukrainie. – To ma być kandydat, który jest technokratą, specjali
Serhij Korecki, szef Naftohazu i kandydat na nowego premiera Ukrainy, jest znany przede wszystkim w kręgach biznesowych. – Ten fakt sam w sobie jest istotnym komunikatem – zauważa Jan Piekło, były ambasador Polski w Ukrainie. – To ma być kandydat, który jest technokratą, specjalistą i nie jest związany z którymś ze skrzydeł – mówi Mateusz Lachowski, korespondent polskich mediów w Ukrainie.

Kim jest Serhij Korecki, kandydat na nowego premiera Ukrainy? (fot. Danylo Antoniuk / PAP / EPA)
Julia Swyrydenko złożyła rezygnację ze stanowiska premiera Ukrainy – potwierdził w poniedziałek przewodniczący ukraińskiego parlamentu Rusłan Stefanczuk. Nowym premierem ma być Serhij Korecki, dotychczasowy szef koncernu Naftohaz. Według informacji portalu Ukrainska Prawda, Korecki miał już usłyszeć propozycję objęcia teki szefa rządu podczas spotkania z Wołodymyrem Zełenskim.
Unijny klincz wokół sankcji na Rosję. Ekspert tłumaczy powody
Prezydent miał przedstawić Koreckiemu priorytety działań nowego rządu: przygotowanie kraju do prawdopodobnie najcięższej zimy, ochrona infrastruktury energetycznej i paliwowej, stabilizacja sytuacji ekonomicznej oraz efektywne koordynowanie wsparcia międzynarodowego.
– Jest to zmiana w imię ważnych, strategicznych interesów politycznych Kijowa – mówi Zero.pl Jan Piekło, były ambasador Polski w Ukrainie. Jak podkreśla, Serhij Korecki nie jest powszechnie znany na Ukrainie. Jest natomiast znany w świecie biznesu.
– Ten fakt sam w sobie jest istotnym komunikatem. To jest technokrata, menedżer. Zdaje się, że tacy ludzie są potrzebni teraz Zełenskiemu – komentuje Piekło.
Jan Piekło prognozuje, że ekipa budowana przez Serhija Koreckiego będzie działać dwutorowo. – Z jednej strony postawi na biznes, a z drugiej na wspieranie obecnego prezydenta w kolejnych wyborach – mówi były ambasador.
Jak podkreśla, Wołodymyr Zełenski nie wydaje się być murowanym kandydatem w przyszłych wyborach prezydenckich. Jeśli je przegra, może mieć poważne kłopoty. Może na przykład stawić czoła oskarżeniom o tolerowanie korupcji w swoim najbliższym otoczeniu.
[

Unijny klincz wokół sankcji na Rosję. Ekspert tłumaczy powody](/news/kaja-kallas-o-braku-porozumienia-ws-21-pakietu-sankcji-na-rosje-ekspert-komentuje)
[

Przełom w badaniach zbrodni wołyńskiej. Ofiary po raz pierwszy odzyskały nazwiska](/news/badania-dna-w-puznikach-udalo-sie-zidentyfikowac-osiem-ofiar-zbrodni-wolynskiej)
[

USA uderzyły w Iran nową bronią. Skutki pokazali na nagraniu](/news/wojna-w-iranie-usa-pierwszy-raz-uzyly-takiej-broni-pokazano-nagranie)
– Korecki ma być kandydatem, który jest technokratą, specjalistą i nie jest związany z którymś ze skrzydeł – mówi Mateusz Lachowski, korespondent polskich mediów na Ukrainie.
Lachowski tłumaczy cele, które przyświecają Zełenskiemu. – Pozbywa się osób, które mogą go obciążać z powodów politycznych lub wizerunkowych, wprowadza ludzi kojarzonych z profesjonalnym zarządzaniem, a także stopniowo buduje nowe zaplecze polityczne, które będzie zdolne funkcjonować również po zakończeniu wojny – wymienia.
Mateusz Lachowski wyjaśnia, że Serhij Korecki pasuje do nowego projektu rządu jedności narodowej prezydenta Zełenskiego. Jak zauważa, Korecki jest związany z Dawidem Arachamią, który w ukraińskim parlamencie kieruje frakcją prezydenta Sługa Narodu. – Ma go premiować i popierać i prawdopodobnie będzie w stanie zyskać dla niego większość, gdy przyjdzie do głosowania w Radzie Najwyższej – mówi Mateusz Lachowski.
Dziennikarz podkreśla, że Zełenski od wielu miesięcy stara się ograniczyć obecność osób w swoim otoczeniu, które mogą osłabiać jego wiarygodność.
Przełom w badaniach zbrodni wołyńskiej. Ofiary po raz pierwszy odzyskały nazwiska
– Chodzi o zaplecze w kraju, ale także o komentarze na Zachodzie. Ludzie, którzy jakkolwiek mogą być powiązani na przykład z Andrijem Jermakiem (były szef gabinetu prezydenta, odszedł po wybuchu afery korupcyjnej w sektorze energetycznym – red.), będą znikać z otoczenia prezydenta – podkreśla Lachowski.
Jak dodaje, właśnie taką osobą była premier Julia Swirydenko, była współpracowniczka Jermaka. – Mówiło się, że ją na to stanowisko po prostu wybrał Andrij Jermak – podkreśla Lachowski. Dodaje, że Swirydenko prawdopodobnie zostanie nowym ambasadorem Ukrainy w Stanach Zjednoczonych. – Żeby ją docenić i pokazać, że ludzie wierni prezydentowi nie są usuwani – podsumowuje Lachowski.