
Prokuratura Okręgowa w Olsztynie przekazała portalowi Gazeta.pl komunikat w sprawie śmierci Moniki Silvy-Koniuszek. Śledczy nie mają na razie informacji, kiedy ciało Polki zostanie wydane rodzinie.
Prokuratura Okręgowa w Olsztynie przekazała portalowi Gazeta.pl komunikat w sprawie śmierci Moniki Silvy-Koniuszek. Śledczy nie mają na razie informacji, kiedy ciało Polki zostanie wydane rodzinie.
FB
Jak poinformowano w komunikacie przekazanym we wtorek 7 lipca portalowi Gazeta.pl, śledczy otrzymali dotąd wstępną opinię z sekcji zwłok Moniki Silvy-Koniuszek. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski poinformował, że dokumenty trafiły do Polski od strony ekwadorskiej za pośrednictwem polskiej placówki dyplomatycznej w Peru.
Ze wstępnego protokołu sekcji zwłok wynika, że przyczyną śmierci było najprawdopodobniej celowe działanie osób trzecich. To oficjalne potwierdzenie ze strony polskiej prokuratury, że wersja o samobójstwie, forsowana początkowo przez ekwadorskie władze, nie znajduje potwierdzenia w dokumentacji medycznej.
Zobacz wideo Kłobuccy kryminalni zlikwidowali linię produkcji narkotyków
Rzecznik zaznaczył, że prokuratura wciąż oczekuje na realizację wcześniej złożonego wniosku o międzynarodową pomoc prawną. Zwróciła się w nim do władz Ekwadoru o przekazanie kompletnych materiałów tamtejszego postępowania, w tym ostatecznej - a nie tylko wstępnej - opinii z sekcji zwłok.
Z komunikatu wynika, że zwłoki aktywistki pozostają do dyspozycji władz Ekwadoru, a polska prokuratura nie ma na razie informacji, kiedy zostaną wydane rodzinie. Decyzja o ewentualnym sprowadzeniu ciała Polki do kraju będzie należeć wyłącznie do jej najbliższych.
Jak podkreślił Brodowski, dotychczasowa współpraca z prokuraturą w prowincji Santa Elena przebiega prawidłowo. Podczas przeprowadzonej wideokonferencji strona ekwadorska zapewniła polskich śledczych, że postępowanie prowadzone jest zgodnie z obowiązującymi w Ekwadorze procedurami, a o jego wynikach polska prokuratura zostanie poinformowana kanałami dyplomatycznymi. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule:
Monika Silva-Koniuszek była polską aktywistką społeczną i antykorupcyjną. Od wielu lat mieszkała w Ekwadorze, w nadmorskiej miejscowości Montanita, w prowincji Santa Elena. Nagłaśniała przypadki nielegalnego handlu publiczną ziemią z udziałem polityków, co - jak twierdzili jej bliscy - naraziło ją na groźby ze strony osób powiązanych z kartelami narkotykowymi. Jeszcze przed śmiercią aktywistka pisała w mediach społecznościowych, że obawia się o swoje życie, twierdząc, że kartele narkotykowe wyznaczyły cenę za jej głowę. Ekwadorskie władze wstępnie mówiły o samobójstwie, czemu od początku przeczyli jej najbliżsi i współpracownicy.
Z doniesień mediów wynika, że 8 czerwca Silva-Koniuszek zaprowadziła córki do szkoły, a kilka godzin później jej ciało w prowadzonym przez nią hostelu miał znaleźć mężczyzna opisywany jako jej partner. Jak podaje Wyborcza.pl, to na jego słowa powoływał się minister spraw wewnętrznych (John Reimberg - red.), kiedy twierdził, że kobieta zostawiła pożegnalną wiadomość. Mężczyzna miał zdementować te informacje w wywiadzie dla La Defensa po wyjściu z przesłuchania. "Zapewnił, że ostatnia wiadomość, jaką otrzymał od aktywistki, brzmiała jedynie: Dzień dobry, kochanie, życzę ci miłego dnia" - czytamy na Wyborcza.pl.
Dziękujemy za przeczytanie
[
Sprawa pocisków Patriot dla Ukrainy. Nawrocki do szefa MON: Zdumiewa mnie pan
[
Bosak: Jest jasne, że Kosiniak-Kamysz kłamał. "Wierzę prezydentowi"
[
Ukraina ostrzega Polskę przed eskalacją. "Rosja jest potężniejsza"
[
Marcin Romanowski nie przebywa w Serbii. Dokument wpłynął do sądu
[
Rodzinna tragedia w Skawinie. Są wyniki sekcji zwłok