
Berlińska prokuratura we wtorek wniosła akt oskarżenia przeciwko 68-letniemu Niemcowi. Sprawa dotyczy zgwałcenia i nagrywania nawet kilkudziesięciu kobiet.
Berlińska prokuratura we wtorek wniosła akt oskarżenia przeciwko 68-letniemu Niemcowi. Sprawa dotyczy zgwałcenia i nagrywania nawet kilkudziesięciu kobiet.
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
Śledztwo sięga początku 2025 roku. Wtedy policja z miasta Verden na początku 2025 roku badała inną sprawę pod kątem podobnych zarzutów. Dotyczyła ona zmarłego mężczyzny. Kiedy mundurowi analizowali zapisy jego rozmów, okazało się, że rozmawiał z oskarżonym obecnie 68-latkiem. Wiadomości zwróciły uwagę śledczych, którzy postanowili powiadomić o sprawie berlińską prokuraturę. Postępowanie przeciwko niemu zostało wszczęte na początku marca 2025 roku.
Zobacz wideo Składał intymne propozycje 12-latce, rano zapukała do niego policja
Funkcjonariusze przeszukali mieszkanie mężczyzny i zabezpieczyli nośniki danych. Jak się później okazało, znajdowały się na nich nagrania przestępstw seksualnych, które mógł popełnić podejrzany. Rok później mundurowi ponownie przeszukali lokal Berlińczyka oraz go zatrzymali. 68-latek został wówczas umieszczony w tymczasowym areszcie, gdzie przebywa do tej pory.
Zdaniem prokuratury 68-latek poznawał kobiety za pośrednictwem serwisów randkowych. Kiedy dochodziło do spotkania, miał odurzać je różnymi środkami nasennymi podawanymi im wraz z alkoholem, a następnie miał je zgwałcić. Nieświadome tego ofiary dowiedziały się o sprawie w trakcie śledztwa, kiedy prokuratura pokazała im nagrania. Środki sprawiły bowiem, że nie pamiętały tego, że zostały skrzywdzone. Oskarżony jeszcze nie odniósł się do zarzutów.
Berlińska prokuratura w środę 14 lipca opublikowała komunikat, w którym poinformowała o wniesieniu aktu oskarżenia przeciwko 68-letniemu Niemcowi. "Akt oskarżenia obejmuje 22 przestępstwa dotyczące 14 kobiet" - poinformowała Prokuratura w Berlinie. W trzech przypadkach śledczym nie udało się dotąd zgromadzić wystarczających dowodów, aby postawić zarzuty. Dziesięciu kobiet jeszcze nie udało się zidentyfikować, natomiast dane 30 innych są już znane organom ścigania. "Dochodzenie w sprawie tych domniemanych ofiar jest prowadzone w ramach odrębnego postępowania" - napisali śledczy.
Prokuratura umorzyła postępowanie dotyczące 36 gwałtów, które mogły zostać popełnione w latach 2010-2014 na jednej kobiecie z uwagi na przedawnienie. Zdaniem śledczych nie można też z wystarczającą pewnością udowodnić, że w tych przypadkach doszło do użycia przemocy. W przeciwieństwie do pozostałych zarzutów nie udało się także jednoznacznie wykazać, że podejrzany podał pokrzywdzonej substancje odurzające, co w świetle prawa mogłoby zostać uznane za formę przemocy. "Podczas gdy gwałt z użyciem przemocy przedawnia się po 20 latach, w tego rodzaju przypadkach obowiązuje obecnie pięcioletni termin przedawnienia" - napisała prokuratura.
Prokuratura domaga się nie tylko skazania oskarżonego, lecz także zastosowania wobec niego środka zabezpieczającego w postaci detencji prewencyjnej (Sicherungsverwahrung), kiedy już odbędzie karę. Rozwiązanie to jest podobne do polskiej "ustawy o bestiach" i jego celem jest izolacja niereformowalnego sprawcy od społeczeństwa. Dotychczas nie stwierdzono żadnych przesłanek wskazujących, że podejrzany ma ograniczoną lub wyłączoną poczytalność.
Dziękujemy za przeczytanie
[
Bułgaria nie będzie wspierać Ukrainy? "To nie miejsce dla nas"
[
Komentarze po słowach Czarnka. Kaczyński zapowiedział kroki
[
Nie będzie nowej umowy TVP z Kościołem. Obowiązującą podpisał Kurski
[
Ambasador Ukrainy pisze do Kaczyńskiego. Jest odpowiedź prezesa PiS
[
Interwencja policji w TK. Żurek: Święczkowski nie przestrzega prawa