
W nocy z piąktu na sobotę jednym z celów ukraińskich dronów był obwód moskiewski w Rosji. Wskutek ataków na centrum logistyczne sklepu internetowego i rafinerię na niebie pojawił się gęsty, czarny dym.
"Ogromne pożary produktów naftowych i magazynów wyrzuciły w powietrze setki ton sadzy. Mieszkańcy i grupy monitorujące sytuację donoszą, że gęsta chmura sadzy i gryzącego smogu zaczęła już stopniowo zasłaniać niebo nad wschodnimi obrzeżami obwodu moskiewskiego i przesuwa się w kierunku Moskwy, grożąc pochłonięciem dzielnic mieszkalnych stolicy Rosji" - przekazał w sobotę rano ukraiński portal niknews.mk.ua.
Na zdjęciach i nagraniach umieszczonych w mediach społecznościowych faktycznie widoczne są czarne chmury. Dostrzegalne były m.in. nad międzynarodowym portem lotniczym Moskwa-Domodiedowo położonym na terenie Domodiedowa w obwodzie moskiewskim. "Apokaliptyczne niebo" - skomentował jeden z użytkowników.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w sobotnim wpisie na portalu X poinformował, że "dalekosiężne sankcje zadziałały na trzech obszarach na terytorium Rosji". Wspomniał o atakach na dwa centra logistyczne największego rosyjskiego sklepu internetowego Wildberries, umieszczone w obwodach moskiewskim i tambowskim.
Zobacz wideo Reporter zadał szefowi NATO niewygodne pytanie. "Siedzi pan obok Trumpa i milczy"
"Zaatakowano również rafinerię ropy naftowej [w Nogińsku w obwodzie moskiewskim - red.]. Ponadto ukraińskie ataki średniego zasięgu zaatakowały cele na wodach Morza Azowskiego i Morza Czarnego oraz na naszym tymczasowo okupowanym Krymie" - zaznaczył Wołodymyr Zełenski.
Rosja atakuje Ukrainę codziennie od 24 lutego 2022 r., czyli początku inwazji na pełną skalę. W ostatnich miesiącach ukraińska armia regularnie przeprowadza ataki dronowe na Rosję, celując głównie w infrastrukturę energetyczną, która umożliwia Kremlowi finansowanie działań wojennych.
25 czerwca prezydent Zełenski poinformował, że zatwierdził 40-dniową "operację wpływu", której celem jest wywarcie presji na Rosję i skłonienie jej do zakończenia wojny. Negocjacje w celu zakończenia konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, prowadzone przy udziale Stanów Zjednoczonych, znajdują się obecnie w impasie.
Jak zauważa Agencja Reutera, nasilone ukraińskie uderzenia na rosyjskie rafinerie spowodowały dotkliwe niedobory paliwa w niemal wszystkich regionach kraju. Z ustaleń agencji wynika, że w lipcu do Rosji dotarł pierwszy transport benzyny z Kazachstanu o objętości około 1 tys. ton.
Pod koniec czerwca Reuters informował, że Rosja zwróciła się do Kazachstanu o dostawy około 50 tys. ton benzyny AI-92 w lipcu i sierpniu. Równocześnie zwiększyła import z Białorusi, która - obok Kazachstanu i Indii - stała się jednym z głównych kierunków uzupełniania braków na rosyjskim rynku paliw.
Skutki kryzysu wywołanego ukraińskimi atakami na rosyjskie rafinerie odczuwają również państwa Azji Centralnej, tradycyjnie uzależnione od dostaw rosyjskich paliw. Spadek eksportu benzyny z Rosji doprowadził do napięć przede wszystkim w Kirgistanie i Tadżykistanie. Kirgistan rozpoczął poszukiwanie alternatywnych dostaw, zwracając się m.in. do Kazachstanu, Uzbekistanu, Turkmenistanu, Azerbejdżanu i Białorusi - choć władze w Biszkeku zapewniają, że kraj nie doświadcza obecnie fizycznych niedoborów dzięki zgromadzonym zapasom.
Nie ma informacji o wystąpieniu niedoborów benzyny w Kazachstanie ani Uzbekistanie, Kazachstan wprowadził jednak ograniczenia dotyczące "turystyki paliwowej" na pograniczu z Rosją - zezwolono na maksymalnie jeden wjazd i jeden wyjazd dziennie dowolnym środkiem transportu.
Źródło: PAP