
- Wznowienie rotacji wpisuje się w rozwój współpracy polsko-amerykańskiej w dziedzinie bezpieczeństwa i przemysłu obronnego - ocenił wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. W maju rotację 4 tysięcy amerykańskich żołnierzy anulował szef Pentagonu Pete Hegseth.
- Wznowienie rotacji wpisuje się w rozwój współpracy polsko-amerykańskiej w dziedzinie bezpieczeństwa i przemysłu obronnego - ocenił wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. W maju rotację 4 tysięcy amerykańskich żołnierzy anulował szef Pentagonu Pete Hegseth.
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl
Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że informację w sprawie rotacji wojsk amerykańskich otrzymał od zastępcy ambasadora USA w Polsce Stephanie Holmes oraz amerykańskiego attaché wojskowego. Podziękował stronie amerykańskiej, podkreślając, że jest to "niezwykle pozytywny sygnał".
- Wraca rotacja, która została wstrzymana kilka tygodni temu, będzie kontynuowana i w ciągu najbliższych tygodni wypełni się rotacja wojsk amerykańskich w Polsce - mówił szef MON podczas uroczystości podpisania w Bydgoszczy umowy dotyczącej produkcji amerykańskich pocisków manewrujących firmy Anduril.
Kosiniak-Kamysz ocenił, że wznowienie rotacji wpisuje się w rozwój współpracy polsko-amerykańskiej w dziedzinie bezpieczeństwa i przemysłu obronnego.
Zobacz wideo Generał Pacek: Romantyzm Zełeńskiego szkodzi Ukrainie
W połowie czerwca szef Pentagonu Pete Hegseth zapowiedział przegląd obecności sił zbrojnych i baz USA w Europie, który - zgodnie z jego słowami - potrwać ma do sześciu miesięcy. Zapowiedziany przegląd powiązał z koncepcją zakładającą przekształcenie Sojuszu Północnoatlantyckiego w model, w którym Europa przejmuje główną odpowiedzialność za swoją obronę konwencjonalną - tzw. NATO 3.0.
Już 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Tego samego miesiąca Hegseth anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski, a decyzja ta była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. Jednak po kilku dniach prezydent Donald Trump zadeklarował - powołując się na jego relacje z prezydentem Karolem Nawrockim - wysłanie do Polski dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy.
Tematem rozmów między władzami Polski a USA jest również stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Zwolennikiem zmiany charakteru obecności amerykańskich sił zbrojnych na terytorium Polski z rotacyjnej na stałą jest sekretarz stanu USA Marc Rubio, informował szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
Przydacz zaznaczył wówczas, że Rubio podtrzymał deklarację prezydenta Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy, lecz zaznaczył, że chodzi prawdopodobnie o 5 tys. żołnierzy zamiast, a nie w dodatku do wstrzymanej rotacyjnej brygady pancernej liczącej 4 tys. żołnierzy.
W Polsce obecnie stacjonuje, rotacyjnie i w ramach stałej obecności, ok. 10 tys. żołnierzy amerykańskich, choć zdecydowana większość z w formule rotacyjnej. Kluczowe elementy ich rozmieszczenia to stałe Wysunięte Dowództwo V Korpusu Sił Lądowych USA w Camp Kościuszko w Poznaniu oraz Garnizon Armii Stanów Zjednoczonych (również w Poznaniu), który zapewnia wsparcie administracyjne i logistyczne.
W poniedziałek w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy podpisano umowę pomiędzy Polską Grupą Zbrojeniową a firmą Anduril Industries w zakresie rozwoju zdolności produkcyjnych niskokosztowych pocisków manewrujących w Polsce. Przy podpisaniu umowy oprócz szefa MON był m.in. premier Donald Tusk.
Źródło: PAP
Redagował Jan Latała
Dziękujemy za przeczytanie
[
Agencja o spotkaniu z Dudą. Zgodne z wytycznymi, które wydał Macierewicz
[
Nagranie z rajdu autobusu w Warszawie. Ustalono nieoficjalnie przyczynę
[
Silny wiatry i 5 stopni. Nadchodzi ochłodzenie
[
Bogucki na liście "wrogów Ukrainy"
[
Tusk apeluje ws. Ukrainy. "Chyba nie przeszliście na stronę Rosji?"