
- Relacje polsko-ukraińskie to sprawa, nad którą pracujemy, aby minimalizować straty. Chcę powiedzieć, że zdaję sobie sprawę, jaki jest nastrój społeczny - podkreślił Donald Tusk przed posiedzeniem rządu. Premier zapowiedział także zdecydowaną reakcję na sytuację, w której politycy bez kolejki korzystają z publicznej ochrony zdrowia.
, PAP
23 czerwca 2026, 12:24
- Relacje polsko-ukraińskie to sprawa, nad którą pracujemy, aby minimalizować straty. Chcę powiedzieć, że zdaję sobie sprawę, jaki jest nastrój społeczny - podkreślił Donald Tusk przed posiedzeniem rządu. Premier zapowiedział także zdecydowaną reakcję na sytuację, w której politycy bez kolejki korzystają z publicznej ochrony zdrowia.
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
- Wiedzieliśmy od samego początku, że fakt przyjęcia dużo ponad miliona uchodźców z Ukrainy będzie budził konflikty i rozczarowania - zaznaczył Tusk. Dodał, że "miał wtedy nadzieję na zwrot w relacjach obu państw".
- Cały świat był pod wrażeniem bohaterstwa żołnierzy ukraińskich, gdy bronili i nadal bronią przed agresją rosyjską. Był też pod wrażeniem polskiej solidarności i ofiarności Polaków, gdy przez nikogo nieprzymuszani pomagali setkom tysięcy Ukraińców - powiedział premier. Jak ocenił, "po obu stronach granicy działają politycy zainteresowani zaostrzaniem konfliktu zamiast budowaniem porozumienia".
Zobacz wideo Politycy w Sejmie: Zełenski popełnił błąd, ale to Nawrocki powinien się cofnąć
Tusk zaznaczył również, że "zdaje sobie sprawę, jak łatwo jest rozpalić nastroje antypolskie na Ukrainie i antyukraińskie w Polsce" oraz "zrobić na tym polityczny sukces, pozorny sukces". - Niezależnie od tego, co będą mówiły sondaże, sam wiem, że nastroje antyukraińskie znalazły wyraźny oddźwięk - podkreślił.
Dodał, że nie interesuje go w tej chwili "czy to jest popularne, czy nie". - Jestem przekonany, że w długofalowym interesie Polski jest budowanie możliwie dobrych relacji, zbudowanych na wizji przyszłości, a nie na traumie z przeszłości - powiedział premier. Zaznaczył przy tym, że ta trauma, szczególnie po polskiej stronie, jest uzasadniona.
Zdaniem premiera "w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z sekwencją zdarzeń złych i niepotrzebnych". - Zarówno nadanie imienia UPA, reakcja z odebraniem orderu, jak i odsyłanie orderu. Raz jedna, raz druga strona podejmowała decyzje, które źle służą polskiemu bezpieczeństwu i polskiemu interesowi - przekonywał Tusk.
- Mając na uwadze strategiczne bezpieczeństwo i interes Polski, nie przyłożę ręki do podsycania napięcia w relacjach polsko-ukraińskich. Liczę, że nie będę w tym sam - powiedział Tusk. Jak podkreślił, "obie strony napięcia powinny zrozumieć, że warto być przyzwoitym".
Premier zaznaczył także, że Konferencja Odbudowy Ukrainy w Gdańsku odbędzie się "niezależnie od tego, kto psuje nam robotę w tej chwili w Warszawie i w Kijowie". Konferencja zaplanowana jest na najbliższy czwartek i piątek. Według nieoficjalnych informacji prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie weźmie udziału w wydarzeniu. Ukrainę reprezentować ma premierka Julija Swyrydenko.
- Nie ja będę decydował, kto ze strony ukraińskiej przyjedzie na konferencję, bo tam cały czas trwają narady w Kijowie. Niezależnie od tego, jaka delegacja przybędzie do Gdańska, my swoją robotę wykonamy. Także dlatego, że przygotowaliśmy na konferencję i pomogliśmy przygotować 200 porozumień i umów - podkreślił.
- Mówimy o setkach miliardów dolarów i to nie są polskie pieniądze, tylko to będą pieniądze do wydania, także przez polskie firmy w Ukrainie, po zakończeniu wojny - stwierdził Tusk. Zaznaczył, że w interesie obu krajów jest to, aby kontynuowana była współpraca, która zacznie się poprzez te umowy i porozumienia, jakie zostaną podpisane w Gdańsku.
Przed posiedzeniem rządu premier przywołał również dane dotyczące długości dyżurów medyków. - Są rzeczywiście imponujące, w cudzysłowie - powiedział Tusk. - Mamy na przykład w jednej z wojewódzkich stacji pogotowia 488 godzin. W ciągu miesiąca prawie 17 godzin na dobę, każdej doby. No i to jest płacone - zaznaczył.
Szef rządu poprosił, by - niezależnie od kontroli NIK, która potwierdziła nieprawidłowości w szpitalach, dotyczące m.in. czasu pracy lekarzy i kominów zarobkowych - minister sprawiedliwości i minister zdrowia wspólnie przygotowali swoje rekomendacje. Chodzi o to, by uniknąć sytuacji, w której ktoś może bez kolejki korzystać z publicznej ochrony zdrowia.
Wypowiedź premiera jest reakcją na doniesienia o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. Chodzi m.in. o możliwe przyjmowanie pacjentów poza kolejnością oraz sposób rozliczania pracy byłego koordynatora SOR-u Dawida Kacprzyka. Z kolei we wtorek rano portal Zero.pl opisał, że posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek wepchnęła się w szpitalu w Żywcu na badania poza kolejką. Zamiast dwóch lat czekała jedynie trzy tygodnie.
- Liczę na bardzo szybkie działanie. Czeka nas też chyba bardzo poważna rozmowa z szefostwem NFZ-u - powiedział premier. Wskazał, że będzie prosił o odważniejsze propozycje ustawowe dotyczące naprawy systemu. Zaznaczył też, że NFZ jest odpowiedzialny za płacenie placówkom, ale jednocześnie zwrócił uwagę na potrzebę kontrolowania i egzekwowania przepisów prawa. - I też zdrowego rozsądku w tych działaniach - powiedział Tusk.
Dziękujemy za przeczytanie
[
Media: Prezydent Nawrocki odbierze ślubowanie od nowego sędziego TK
[
KO reaguje na aferę Kacprzyka. "Rzeczpospolita": Będą zmiany w rządzie
[
Media: Andrzej Duda kupił Porsche 911. "Cena do półtora miliona"
[
Prokuratura: Pół miliona złotych wróciło do Dawida Kacprzyka
[
Putin grozi NATO i UE. "Otwarcie mówią o przygotowaniach do wojny"