
- To marginalna część naszych zasobów, która w żaden sposób nie rzutuje na bezpieczeństwo państwa - tak o przekazaniu pocisków Patriot Ukrainie mówił wiceszef MON Cezary Tomczyk (KO). Polityk podkreślał, że o sprawie kilkukrotnie informowani byli współpracownicy prezydenta Karola Nawrockiego.
- To marginalna część naszych zasobów, która w żaden sposób nie rzutuje na bezpieczeństwo państwa - tak o przekazaniu pocisków Patriot Ukrainie mówił wiceszef MON Cezary Tomczyk (KO). Polityk podkreślał, że o sprawie kilkukrotnie informowani byli współpracownicy prezydenta Karola Nawrockiego.
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl
- 17 lutego oraz 24 marca na Komitecie Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego w obecności przedstawicieli Biura Bezpieczeństwa Narodowego została przekazana informacja, która mówiła o donacjach na rzecz Ukrainy - mówił we wtorek w Sejmie wiceszef MON Cezary Tomczyk.
- Ale co najważniejsze, 9 kwietnia szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, pan generał Stróżyk, w obszernym 16-stronicowym piśmie, poinformował szefa Kancelarii Prezydenta, pana Zbigniewa Boguckiego o wszystkich szczegółach, które dotyczą przekazania tych kilku rakiet Patriot do Ukrainy, wraz z całą informacją, która temu towarzyszyła - dodał Tomczyk.
Polityk KO doprecyzował, że tych pocisków było łącznie między trzy a dziewięć. - To marginalna część naszych zasobów, która w żaden sposób nie rzutuje na bezpieczeństwo państwa. Przekazanie rakiet miało miejsce w ścisłej koordynacji z sekretarzem generalnym NATO, (...) na wyraźną prośbę strony amerykańskiej, przy jasnym zapewnieniu, że przy jakimkolwiek zagrożeniu bezpieczeństwa Polski nie tylko tych kilka rakiet, ale znacznie więcej środków bojowych zostanie natychmiast przekazanych Polsce - zaznaczył.
Zobacz wideo Donald Tusk zaapelował do polityków. "Nie igrajcie z ogniem"
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz również wskazywał, że "otoczenie prezydenta kłamie, twierdząc, że prezydent Nawrocki nie wiedział o sprzęcie przekazywanym Ukrainie".
"Sprawa była omawiana na posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa Rady Ministrów z udziałem przedstawiciela BBN 10 lutego 2026, 17 lutego 2026 i 24 marca 2026 roku" - wyliczał minister obrony narodowej w wpisie na portalu X. "Informacje otrzymał także szef Kancelarii Prezydenta, a z samym Karolem Nawrockim rozmawiał o tym Sekretarz Generalny NATO. W czyim interesie kłamiecie?" - dodał, zwracając się do współpracowników głowy państwa.
Do sprawy odniósł się również na portalu X Karol Nawrocki. "Ja zarówno z Panem, z Panem Premierem Donaldem Tuskiem czy z Sekretarzem Generalnym NATO Markiem Rutte rozmawiam o wielu sprawach, na różnych forach, często bez konkluzji. Nie opowiadam wówczas, że coś ustaliliśmy. Decyzję podjął Pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć. Mogę natomiast pomóc - wyjdę z inicjatywą legislacyjną i z chęcią wezmę pełną odpowiedzialność także za donację sprzętu" - napisał prezydent.
"Panie prezydencie, odpowiedzialność za modernizację polskiej armii i jej wzmocnienie, a także donacje sprzętu w uzgodnieniu z naszymi sojusznikami ponosi rząd. Rząd z tej odpowiedzialności się wywiązuje, na nikogo jej nie przerzuca" - odpowiedział Karolowi Nawrockiemu Władysław Kosiniak-Kamysz.
"Pana współpracownicy powinni jednak być precyzyjni i przekazać zgodnie z prawdą, że o każdym takim działaniu jest Pan informowany. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta nie mogą opowiadać kłamstw" - dodał szef MON.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz informował w poniedziałek, że decyzja o przekazaniu Ukrainie pocisków rakietowych PAC-3 do systemu Patriot została podjęta na wniosek i prośbę sekretarza generalnego NATO Marka Rutte oraz m.in. naczelnego dowódcy amerykańskich sił w Europie gen. Alexusa Grynkewicha po przeprowadzeniu konsultacji z grupą użytkowników.
- Przekazana liczba [pocisków] stanowi margines naszych zdolności i w ocenie nie tylko Sztabu Generalnego, ale głównodowodzącego armii amerykańskiej i sojuszniczej w Europie nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski - podkreślił szef MON
- Wszystkie [donacje] wynikają również bardzo często z sojuszniczych zobowiązań. Polska należy do grupy UDCG (Ukraine Defense Contact Group), to są państwa koalicji wspierającej Ukrainę. Jest tam aktywna, jest przewodniczącą ważnej grupy zdolności opancerzonych. To są zarówno czołgi, jak i pojazdy opancerzone, które zostały przekazane. Polska tutaj była wielkim donatorem w tym obszarze. Więc pomoc dla Ukrainy jest też zobowiązaniem NATO-wskim - dodał.
- Chciałbym dowiedzieć się, w jakim trybie pan prezydent jest informowany. Nie znam takiego trybu, w którym pan prezydent jest bezpośrednio informowany o przekazywaniu donacji do Ukrainy - mówił w poniedziałek w Polsat News rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
- Czym innym jest poinformowanie pana prezydenta w trybie niejawnym o konkretnej donacji, a czym innym jest rzucenie jakiegoś tematu na posiedzeniu np. komitetu ds. bezpieczeństwa, że planowanie jest przekazanie jakiegoś sprzętu. Takiej konkretnej informacji pan prezydent na pewno nie otrzymuje - dodał.
Z kolei szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki pisał na portalu X, że uchwały dotyczące przekazywania sprzętu Ukrainie "są podejmowane w trybie niejawnym". "Procedura ich podejmowania nie przewiduje konsultacji ani udziału Prezydenta RP ani Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Dlatego wszelkie próby łączenia Prezydenta RP lub BBN z tym procesem oraz sugerowanie prowadzonych konsultacji są nieuprawnione" - dodał.
Źródło: PAP
Redagował Jan Latała
Dziękujemy za przeczytanie
[
Sprawa pocisków Patriot dla Ukrainy. Nawrocki do szefa MON: Zdumiewa mnie pan
[
Bosak: Jest jasne, że Kosiniak-Kamysz kłamał. "Wierzę prezydentowi"
[
Ukraina ostrzega Polskę. "Punkt kulminacyjny" i "eskalacja"
[
Marcin Romanowski nie przebywa w Serbii. Dokument wpłynął do sądu
[
Rodzinna tragedia w Skawinie. Są wyniki sekcji zwłok