
Peter Magyar skomentował decyzję byłego ministra spraw zagranicznych o rezygnacji z mandatu poselskiego. Jak stwierdził premier Węgier, Peter Szijjarto przez lata promował chińskie inwestycje, z których teraz sam korzysta.
Fot. REUTERS/Marton Monus
Wieloletni minister spraw zagranicznych Węgier w rządzie Viktora Orbana i jeden z jego najbliższych ludzi zrezygnował w środę z mandatu poselskiego. Peter Szijjarto poinformował, że przyjął "wyjątkowo zaszczytną ofertę" ofertę pracy w "jednej z czołowych firm światowej gospodarki" - chińskim koncernie motoryzacyjnym BYD.
Do tej decyzji odniósł się premier Peter Magyar, którego partia Tisza wygrała kwietniowe wybory parlamentarne, kończąc szesnastoletnie rządy Fideszu. Polityk ocenił, że rozpad dawnej partii rządzącej wyraźnie przyspiesza, a Szijjarto od dawna był oskarżany o działanie na rzecz obcych interesów. Zwrócił też uwagę, że były minister trafia teraz do firmy, dla której wcześniej wynegocjował ogromne węgierskie dotacje państwowe - jedyna różnica polega na tym, skąd teraz popłynie jego wynagrodzenie.
Zobacz wideo Co dalej ze Zbigniewem Ziobrą?
"Jedyna różnica polega na tym, że od teraz węgierscy podatnicy nie będą już płacić Peterowi Szijjárto za tę samą 'pracę' - zrobi to jego faktyczny pracodawca" - podkreślił szef węgierskiego rządu.
"Upadek Fideszu, byłej partii rządzącej, przyspiesza" - stwierdził Magyar. Odejście Szijjarto wpisuje się bowiem w szerszy trend - w tym samym tygodniu stanowisko szefa klubu parlamentarnego Fideszu stracił Gergely Gulyas, a była komisarka rządowa ds. eksploracji kosmosu Orsolya Ferencz zapowiedziała budowę nowego "obywatelskiego" ugrupowania na węgierskiej prawicy - mającego wypełnić lukę między Fideszem a Tiszą. "Czołowi politycy Fideszu jeden po drugim opuszczają tonący statek" - podkreślił premier Węgier w swoim wpisie.
"Fidesz oficjalnie wkroczył na drogę politycznego wymarcia, podążając losem wielu partii z lat 90." - dodał Magyar.
Magyar zwrócił też uwagę na to, że w tym samym czasie Orban, wciąż formalnie prezes Fideszu, przebywa w Stanach Zjednoczonych, by na żywo oglądać półfinały i finał mistrzostw świata w piłce nożnej - a przy okazji liczy na spotkanie z Donaldem Trumpem. Jego wyjazd zbiegł się z przyjęciem przez węgierski parlament poprawki do konstytucji, która umożliwi odwołanie prezydenta Tamasa Sulyoka. "(Orban - red.) nadal publikuje wpisy o 'kryzysie konstytucyjnym'. (...) Sic transit gloria mundi ("tak przemija chwała świata" - red.)" - podkreślił Magyar.
Jak informowaliśmy, były minister w rządzie Orbana ma odpowiadać w koncernie za relacje zewnętrzne oraz rozwój nowych linii biznesowych w BYD. Jednak to nie pierwszy raz, w którym drogi Szijjarto i chińskiego koncernu się krzyżują. To właśnie on, jeszcze jako minister spraw zagranicznych, w maju ubiegłego roku ogłosił decyzję o budowie za około 100 mld forintów (około 1,21 mld złotych) europejskiego centrum korporacyjnego i rozwojowego firmy BYD w Budapeszcie. Poprzedni rząd zaplanował na tę inwestycję wsparcie w wysokości 20 mld forintów (około 241 mln złotych) z pieniędzy podatników. Inwestycja od miesięcy budzi kontrowersje. Więcej w artykule poniżej:
Unia Europejska prowadzi postępowanie sprawdzające, czy Chiny nie udzieliły firmie niedozwolonej pomocy publicznej przy budowie zakładu. W kwietniu 2026 roku ujawniono, że część pracowników przy budowie fabryki w Segedynie pracowała w ekstremalnych warunkach, a w czerwcu na budowie zginął jeden z robotników. Policja prowadzi też śledztwo w sprawie podejrzenia skażenia środowiska - firma miała składować zanieczyszczoną ziemię w kilku miejscach. Wiceprezeska BYD Stella Li zaprzeczyła jednak, jakoby doszło do naruszenia węgierskich przepisów ochrony środowiska.
Ponadto USA oskarżają koncern o powiązania z chińską armią. Jak informowaliśmy w next.gazeta.pl, BYD został w czerwcu 2026 roku wpisany przez amerykański Departament Obrony na listę firm ostrzegających przed ryzykiem współpracy z chińską armią - trafiła na nią wtedy również Alibaba. Wpis nie oznacza automatycznych sankcji, ale ma ostrzegać amerykańskie organizacje przed możliwym wykorzystaniem takich firm przez chińskie służby.
Dziękujemy za przeczytanie
[
Kongresmen żąda od Pentagonu planu ws. wysłania wojsk USA do Polski
[
Wymowny gest Zełenskiego. Dał order i obiecał, że go nie odbierze
[
Wojna w Ukrainie. Trump: Władimirze, czas, żebyś przestał
[
Sasin podporządkował się decyzji Kaczyńskiego. Morawiecki nie chce
[
Akcja służb pod Poznaniem. Kierowca zobaczył "dziwnie wyglądające kable"