
Policja i prokuratura znają również tożsamość pozostałych członków grupy, która dokonała rabunku - podaje, powołując się na nieoficjalne informacje, TVN24.pl. Są oni poszukiwani Europejskim Nakazem Aresztowania.
Policja i prokuratura znają również tożsamość pozostałych członków grupy, która dokonała rabunku - podaje, powołując się na nieoficjalne informacje, TVN24.pl. Są oni poszukiwani Europejskim Nakazem Aresztowania.
widziana od strony ul. Wołoskiej. Przed budynkiem widać resztkę rozebranej kładki pieszej. 30 lipca 2025 r.")
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Do zuchwałego napadu doszło w przeddzień sylwestra, 30 grudnia 2024 r., w warszawskiej galerii handlowej Westfield Mokotów przy ul. Wołoskiej. Około godz. 11 do znajdującego się na pierwszym piętrze salonu jubilerskiego firmy W. Kruk weszły trzy osoby w strojach dostawców jedzenia. Mieli kominiarki na twarzach, firmowe kurtki i charakterystyczne zielone plecaki termiczne w kształcie sześcianu.
Najpierw spryskali gazem pieprzowym ochroniarza salonu. Wyjęli przedmioty przypominające broń krótką, którymi sterroryzowali obsługę, po czym rozbili szyby pancerne gablot z ekskluzywną biżuterią i zegarkami. Zapakowali do toreb łupy wartości 1,5 mln zł i wyszli z salonu. Uciekli na parking, gdzie czekały na nich dwie hulajnogi elektryczne i rower. Sprawcy następnie odjechali.
Zobacz wideo Zarzuty dla ojca i syna podejrzanych o napad na bank
W wyniku śledztwa, które w tej sprawie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, udało się w końcu ustalić tożsamość złodziei. To obywatele Serbii, którzy przyjechali do Polski i stolicy miesiąc przed rabunkiem, zatrzymali się w wynajętym mieszkaniu i skrupulatnie przygotowali się do operacji. Policjanci z komendy miejskiej ustalili ich personalia dzięki analizie zapisów z kamer miejskich, ulica po ulicy. Wraz z ustalaniem ich drogi ucieczki znajdowali potwierdzające ją ślady - jak pozostawione w krzakach i koszach na śmieci części garderoby. Na ubraniach znajdował się materiał DNA.
Śledczy zauważyli podobieństwa tej sprawy do kilku innych spektakularnych napadów na sklepy jubilerskie z ostatnich lat: w niemieckim mieście Fürth w grudniu 2023 roku i latem 2025 roku w Lizbonie i Zurychu. Wszystkie przestępstwa były bardzo podobne - napady zostały przeprowadzone błyskawicznie, a sprawcy unikali rozlewu krwi i uciekali na hulajnogach.
Policja jest pewna, że po jednym uczestniku napadów w Niemczech i Portugalii było obecnych także w Warszawie. Pewności takiej nie ma w przypadku jednego z uczestników operacji w Szwajcarii, ale uważa to za prawdopodobne.
Według śledczych - jak podaje nieoficjalnie TVN24.pl - sprawcy wszystkich wydarzeń są powiązani z jedną grupą przestępczą, "Gangiem Różowych Panter" - legendarną grupą bałkańskich włamywaczy, którzy przez ostatnie 30 lat przeprowadzali operacje w różnych miejscach świata. W ich "dorobku" są napady w Londynie, Dubaju czy Wenecji. Tworzyli go pierwotnie weterani wojen w byłej Jugosławii - dzisiejsze operacje przeprowadza już "młoda gwardia", choć sama grupa ma luźno zorganizowaną strukturę.
Jak pisaliśmy w tekście z 2018 roku, z szacunków Interpolu wynika , że między 1999 a 2015 rokiem Różowe Pantery dokonały 380 napadów z bronią na sklepy jubilerskie na całym świecie. Bandyci ukradli kosztowności warte 334 miliony euro.
Jeden ze sprawców napadu został zatrzymany dwa tygodnie temu podczas przekraczania granicy między Serbią a Chorwacją. Ma 46 lat. Jak przekazała portalowi TVN24.pl prokuratura, Polska czeka na jego ekstradycję.
Redagował Jan Latała
Dziękujemy za przeczytanie
[
Były prezes NIK Marian B. oskarżony
[
"Der Spiegel": Rosja-Chiny jako nowa oś zła
[
Obajtek przepychał się z prezesem IKS Solino. "Wchodzę na zakład na siłę"
[
Pożar w dawnej fabryce kultowych butów. Budynek częściowo się zawalił
[
Poziom wody na Pomorzu rośnie. Zamknięto wrota sztormowe