
Państwowa Inspekcja Pracy po przeprowadzonej w ostatnich tygodniach kontroli wydała zalecenia dla Biura Rzecznika Praw Dziecka. Stwierdzono, że dochodziło do błędów w kwestiach dotyczących czasu pracy. 'Wskazane zalecenia mają charakter wyłącznie jednostkowy' - komentuje Biuro RPD.
Państwowa Inspekcja Pracy po przeprowadzonej w ostatnich tygodniach kontroli wydała zalecenia dla Biura Rzecznika Praw Dziecka. Stwierdzono, że dochodziło do błędów w kwestiach dotyczących czasu pracy. "Wskazane zalecenia mają charakter wyłącznie jednostkowy" - komentuje Biuro RPD.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
W czerwcu portal Tvn24.pl opisał sprawę prawnika Łukasza Korzeniowskiego, który po kilkunastu miesiącach pracy w Biurze Rzecznika Praw Dziecka zdecydował się pozwać Skarb Państwa. Prawnik twierdzi, że doświadczył w tej instytucji m.in. mobbingu i przeciążenia pracą.
- Po fali zwolnień, która przeszła przez biuro wiosną 2024 roku, w ludziach było dużo strachu, że będą następni. By nie mnożyć zaległości, pracowaliśmy po godzinach, choć nikt nam za to nie płacił. Czuliśmy presję - mówił Korzeniowski.
Zobacz wideo Mamdani inspiruje polityków nawet w Krakowie
Portal Tvn24.pl informował też o ok. 20 innych osobach - byłych i obecnych pracownikach Biura RPD - które mówiły o "strachu, przemęczeniu, rozstroju zdrowia i katastrofalnym wpływie pracy na życie rodzinne".
- Ona [Monika Horna-Cieślak - red.] tak dociskała, że nie dało się nie upaść - mówił jeden z rozmówców. - Otwierasz rano komputer i widzisz, ile jest spraw. Do tego informacje, czego rzeczniczka chce, co się jej nie podoba. Słyszysz z biurek obok, jak potraktowała kogoś innego, komu znów przeglądała referat z jego sprawami. I już nie wiesz, co ze sobą zrobić - dodał.
- Robiliśmy tak, żeby zgadnąć, czego ona chce - relacjonowała jedna z osób.
Tuż po publikacjach portalu Biuro Rzecznika Praw Dziecka zapewniało w oświadczeniu, że "na początku kadencji Rzecznika Praw Dziecka do Biura wpływały liczne skargi na brak wykonywanej pracy oraz jej jakość, a także na brak udzielania realnej pomocy dzieciom".
"Przeprowadzenie reorganizacji było konieczne i nieodzowne dla funkcjonowania Biura Rzecznika Praw Dziecka i ochrony praw dzieci" - podkreślono. W komunikacie biuro RPD wskazało, że gdy Monika Horna-Cieślak obejmowała urząd, w biurze pracowały 72 osoby, obecnie jest ich ponad dwa razy więcej.
"Praca po godzinach zdarza się wyjątkowo, wyłącznie gdy wymaga tego pilna sprawa, dotycząca bezpieczeństwa dziecka" - czytamy.
Ponadto, według biura RPD "część zwolnionych pracowników nie wykonywała należycie swoich obowiązków służbowych - na przykład wysyłali do obywateli puste koperty, nie wykonując swojej pracy na rzecz dzieci".
"Biuro Rzecznika Praw Dziecka kategorycznie zaprzecza, jakoby w instytucji dochodziło do mobbingu czy naruszania praw pracowniczych" - podsumowano.
W piątek portal Tvn24.pl poinformował o najnowszych wnioskach z kontroli Państwowej Inspekcji Pracy przekazanych w piśmie do byłego pracownika Biura Rzecznika Praw Dziecka Łukasza Korzeniowskiego.
"W wyniku podjętych czynności kontrolnych ustalono, że potwierdziły się Pana zarzuty odnośnie nieprawidłowości z zakresu czasu pracy. W związku ze stwierdzeniem nieprawidłowości do pracodawcy skierowano wystąpienie, zobowiązujące pracodawcę do uregulowania kwestii związanych z czasem pracy oraz przestrzegania przepisów prawa pracy w przyszłości" - czytamy.
Państwowa Inspekcja Pracy zażądała, by Biuro RPD "prawidłowo odzwierciedlało rzeczywisty czas pracy w kartach ewidencji", "dopilnowało, aby pracownicy nie wykonywali dwukrotnie pracy w tej samej dobie pracowniczej" i by zmieniło "treść obowiązującego regulaminu pracy w zakresie postanowień czasu pracy".
W wydanym w piątek oświadczeniu Biuro Rzecznika Praw Dziecka ponownie podkreśliło że "nie było mobbingu", a Państwowa Inspekcja Pracy "wydała jedynie zalecenia", dokładnie cztery dotyczące czasu pracy. "Wskazane zalecenia mają charakter wyłącznie jednostkowy" - zaznaczono.
W komunikacie przyznano, że raz zdarzyło się, że pracownik Dziecięcego Telefonu Zaufania "dwukrotnie rozpoczynał pracę w tej samej dobie pracowniczej". "Sytuacja ta była wyjątkowa i wynikała z konieczności podjęcia pilnych interwencji ratujących życie i zdrowie dzieci" - podaje BRPD.
Biuro zaznacza też, że kwestia rozkładu czasu pracy pracowników Dziecięcego Telefonu Zaufania została uregulowana zarządzeniem Moniki Horny-Cieślak na początku czerwca, jeszcze przed zakończeniem kontroli.
"Czwarte zalecenie dotyczy pracy w godzinach nadliczbowych trzech dyrektorów Biura. Świadczenia z tytułu pracy poza normalnymi godzinami pracy przysługują dyrektorom zespołów wyłącznie za pracę w niedzielę lub święto.(...) Biuro Rzecznika Praw Dziecka jednoznacznie wskazuje, że nie było sytuacji, by którykolwiek pracownik złożył wniosek o nadgodziny i nie został on pozytywnie rozpatrzony" - czytamy.
Dziękujemy za przeczytanie
[
TK wzmacnia prezydenta. Żurek reaguje: To nie wyrok
[
Jest nowy sondaż zaufania. Padł rekord wszech czasów
[
Influencerka oskarżona o morderstwo w Dubaju. Grozi jej kara śmierci
[
Upały niebawem się skończą. Znamy termin
[
MSZ krytykuje działania Lwowa. "Andrij Sadowy nie jest gościem"