
Według medialnych doniesień Rosja miałaby planować prowokację skierowaną przeciwko wschodniej flance NATO, w tym Polsce. Sojusz skomentował te informacje. "Sekretarz generalny Mark Rutte wielokrotnie podkreślał, że zdolność i determinacja NATO do obrony każdego sojusznika są absolutne" - przekazali przedstawiciele NATO.
Fot. REUTERS/Stoyan Nenov
Na początku lipca Onet opublikował artykuł, który później został omówiony także w brytyjskim "The Telegraph", mówiący o ostrzeżeniach, jakie Amerykanie mieli przekazać Polsce. Według informacji zdobytych przez portal Stany Zjednoczone miały kilkukrotnie informować Warszawę o tym, że Rosjanie mogliby planować prowokację wymierzoną w państwa NATO. "Kolejne źródło, tym razem z otoczenia prezydenta Nawrockiego, wskazuje, że Amerykanie podczas narad z udziałem szefów Sztabów Generalnych 'systematycznie informują Polskę o coraz to nowszych rosyjskich planach konwencjonalnego zaatakowania wschodniej flanki NATO, z których Polska absolutnie nie jest wyłączona'" - czytamy w tekście Onetu. Autor artykułu, Witold Jurasz, podkreślał jednak, że nie chodziłoby o pełnoskalową inwazję a o "ograniczoną w skali militarną prowokację".
Do tych doniesień odniósł się niedługo później Donald Tusk. - Pamiętacie, gdy wiele tygodni temu mówiłem, że istnieje realne zagrożenie rosyjskimi prowokacjami, to dostałem od niektórych z państwa po głowie. Od tego czasu usłyszeliśmy tego rodzaju komunikaty od wszystkich możliwych służb wywiadowczych państw UE, NATO w tym regionie - powiedział szef rządu.
Zobacz wideo Zajmując Litwę, Rosja poniosłaby ogromne straty
Tusk zapewniał także, że "Polska bardzo intensywnie przygotowuje się do różnych scenariuszy". - Nikogo nie mam zamiaru straszyć, ale te najbliższe miesiące także ze względu na ten zmieniający się trochę charakter wojny w Ukrainie mogą być naprawdę krytyczne, szczególnie w państwach nadbałtyckich te obawy są odczuwalne - mówił.
Wirtualna Polska zwróciła się do NATO z pytaniem o wspominane doniesienia Onetu i "The Telegraph". W odpowiedzi zaznaczono najpierw, że Sojusz nie zamierza "zagłębiać się w hipotetyczne scenariusze". "Sekretarz generalny Mark Rutte wielokrotnie podkreślał, że zdolność i determinacja NATO do obrony każdego sojusznika są absolutne i że gdyby ktokolwiek był tak głupi, by zaatakować członka NATO, 'odpowiedź byłaby druzgocąca" - dodali przedstawiciele NATO.
Powołali się także na deklarację, którą państwa członkowskie złożyły podczas szczytu w Ankarze. Mówi ona o tym, że wszyscy partnerzy zgodzili się, aby "przeciwdziałać długoterminowemu zagrożeniu, jakie Rosja stwarza dla bezpieczeństwa i stabilności euroatlantyckiej, a także stałemu zagrożeniu terroryzmem, sojusznicy realizują haskie zobowiązanie obronne".
NATO podkreśliło również, że w 2025 roku wszyscy europejscy członkowie Sojuszu oraz Kanada zwiększyli swoje inwestycje w obronność. Jak stwierdziło, zapewnia to "niezbędne zdolności, jednocześnie wzmacniając naszą bazę przemysłową i odporność".
Dziękujemy za przeczytanie
[
Obajtek przepychał się z prezesem IKS Solino. "Wchodzę na zakład na siłę"
[
Lwów. Radni chcą uczcić dowódcę UPA
[
IMGW pokazał prognozę. Ekstremalne upały wrócą do Polski
[
Erdogan przekazał przywódcom prezenty. Starmer zostawił swój w Turcji
[
Reporter do szefa NATO o "szacunku do siebie". "Siedzi pan obok Trumpa i milczy"