
Trwa wyjaśnianie okoliczności dwóch incydentów, do których doszło w nocy z poniedziałku na wtorek na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu. W związku z agresywnym zachowaniem pacjentów wezwano policję.
Trwa wyjaśnianie okoliczności dwóch incydentów, do których doszło w nocy z poniedziałku na wtorek na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu. W związku z agresywnym zachowaniem pacjentów wezwano policję.
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl
Pierwsza z nocnych interwencji dotyczyła 68-letniej pacjentki. Jak informują policjanci z Nowego Targu, kobieta "znieważyła oraz naruszyła nietykalność cielesną ratowniczki medycznej".
- Kobieta szarpała ratowniczkę medyczną za rękę, znieważyła wulgarnymi słowami. Była agresywna, awanturowała się - relacjonuje w rozmowie z Gazeta.pl asp. szt. Łukasz Burek z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu. - Zostało złożone zawiadomienie o naruszeniu nietykalności cielesnej - słyszymy. 68-latka nie została zatrzymana i pozostała na SOR-ze ze względu na stan zdrowia.
Zobacz wideo Sikorski o wydatkach NATO na obronność. "Z nami nie ma co zaczynać"
"W tym samym czasie 34-letni nietrzeźwy mężczyzna, mieszkaniec gminy Nowy Targ, również pacjent Oddziału Ratunkowego, wszczął awanturę, krzyczał oraz kierował groźby wobec personelu medycznego" - czytamy w wydanym w środę komunikacie.
Mężczyzna został przewieziony przez policję do izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu funkcjonariusze ukarali go grzywną. - Lekarz zezwolił nam na zatrzymanie mężczyzny, stwierdził, że nie wymaga on hospitalizacji - mówi nam asp. szt. Łukasz Burek.
Zaledwie kilka dni wcześniej nowotarska policja informowała o incydencie z 27 czerwca. Wówczas 48-letni mieszkaniec gminy Czarny Dunajec na tym samym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym uderzył pielęgniarza w twarz i kopnął ratowniczkę medyczną. Mężczyźnie grozi do trzech lat więzienia.
Z kolei w grudniu ubiegłego roku pijany 65-letni mieszkaniec miasta szarpał pielęgniarkę i wykręcał jej rękę. Mężczyzna został przewieziony do policyjnego aresztu. "Sprawa została skierowana do dalszego postępowania i swój finał znajdzie w sądzie" - informowali funkcjonariusze.
W styczniu weszły w życie nowe przepisy, w myśl których atak na ratownika medycznego, policjanta, strażaka czy strażnika miejskiego może zakończyć się nawet 5 latami więzienia. "Taką samą ochroną jak funkcjonariusze publiczni zostali objęci także obywatele podejmujący interwencję. To bardzo ważna zmiana" - informował resort sprawiedliwości przed kilkoma miesiącami.
"Każda osoba, która podczas interwencji zostanie znieważona (np. wyzwiska, zniewagi), będzie traktowana jak funkcjonariusz publiczny, a sprawą szybko zajmie się prokuratura. Wystarczy wniosek pokrzywdzonego i sprawę będzie prowadziła prokuratura, a nie jak dotychczas sam znieważony. Za agresywne zachowanie w miejscu publicznym, np. w szpitalu czy urzędzie, grozi kara aresztu, ograniczenia wolności, grzywny od 1000 do 5000 złotych lub 1000 złotych mandatu" - wyliczało ministerstwo.
Dziękujemy za przeczytanie
[
Pociąg odjechał bez 5-latki. Dziewczynka z Niemiec została na Warszawie Zachodniej
[
Bosak po rozmowie z Nawrockim: Jest jasne, że Kosiniak-Kamysz kłamał
[
Sprawa pocisków Patriot dla Ukrainy. Nawrocki do szefa MON: Zdumiewa mnie pan
[
Nie żyje Ryszard Abramczyk. Współzałożyciel firmy Abramczyk miał 75 lat
[
Rosjanie atakują, Ukraińcy atakują. Rezultat na froncie jest widoczny