
Prokuratura Okręgowa w Radomiu skierowała akt oskarżenia przeciw byłemu proboszczowi Mirosławowi M., który jest oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz usiłowanie zabójstwa.
Prokuratura Okręgowa w Radomiu skierowała akt oskarżenia przeciw byłemu proboszczowi Mirosławowi M., który jest oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz usiłowanie zabójstwa.
Fot. Małgorzata Rusek / Gazeta Wyborcza
Mirosław M. był proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Przypkach w gminie Tarczyn w województwie mazowieckim. We wsi mieszkały, według ostatnich danych GUS z 2021 roku, 332 osoby.
Zobacz wideo Zatrzymano podejrzanych w sprawie zabójstwa. Ciało umieścili w walizce
Jak poinformował prokurator Andrzej Stojak do pierwszego zdarzenia doszło 5 czerwca 2025 roku. Proboszcz miał nakazać Anatolowi C. sprawdzenie silnika samochodu i wówczas zadać mężczyźnie silny cios w głowę, a następnie - z uwagi na pojawienie się świadka - zabrać go na plebanię i wezwać pogotowie.
- Podejrzany twierdził, że mężczyzna został uderzony tylną klapą samochodu przez przypadek, jednak przeprowadzony eksperyment wykluczył tę wersję - wskazał prokurator. Śledczy podejrzewają, że już wtedy Mirosław M. użył siekiery, którą woził w bagażniku.
24 lipca duchowny miał ją ponownie wykorzystać. Uderzył nią Anatola C., a następnie polał go benzyną i podpalił. Płonącego człowieka znalazł drodze w miejscowości Lasopole w gminie Chynów przypadkowy rowerzysta, który zobaczył również oddalający się z miejsca zdarzenia samochód. Ofiary nie udało się uratować. Na miejscu znaleziono nadpaloną siekierę.
Proboszcz i jego ofiara znali się ponad 25 lat. Zamordowany mężczyzna, według zeznań podejrzanego, podarował mu kilkanaście lat wcześniej nieruchomość gruntową w zamian za dożywotnią opiekę i zapewnienie dachu nad głową. Ksiądz darowiznę przyjął, ale z obietnicy się nie wywiązywał. W 2025 roku C. obwiniał Mirosława M., że nie ma dachu nad głową i śpi w noclegowniach dla bezdomnych.
Śledczy ustalili m. in., że w momencie podpalenia ofiara jeszcze żyła - dlatego Mirosławowi M. przedstawiono zarzut popełnienia zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Biegli psychiatrzy uznali Mirosława M. za osobę w pełni poczytalną, i "nie stwierdzono żadnych objawów choroby psychicznej czy też jakichś zaburzeń neurologicznych w tym zakresie". Były ksiądz przyznał się do winy.
Arcybiskup warszawski Adrian Galbas wyraził smutek, podkreślił moralną odpowiedzialność Kościoła i przeprosił wiernych za „okropną zbrodnię".
Redagował Jan Latała
Dziękujemy za przeczytanie
[
Tak wyglądał rajd autobusu w Warszawie. Ustalono nieoficjalnie przyczynę
[
Agencja o spotkaniu z Dudą. Zgodne z wytycznymi, które wydał Macierewicz
[
Ostrzeżenie przed "lipcopadem". Nadchodzi ochłodzenie i wiatr
[
Poważny wypadek autobusu w Warszawie
[
Ukraińska organizacja umieściła Boguckiego na liście "wrogów państwa"