
Funkcjonariusze uniemożliwili prezesowi PiS złożenie wieńców pod pomnikiem brata przy pl. Piłsudskiego. Na miejscu znów pojawili się protestujący.
Fot. Michał Borowczyk / Agencja Wyborcza.pl
Artykuł aktualizowany.
Podczas nieudanych prób złożenia wieńca Kaczyński wdał się w dyskusję z policjantami twierdząc, że protestujący nie mają prawa zakłócać uroczystości. Ostatecznie zgromadzeni politycy PiS - oprócz Kaczyńskiego Antoni Macierewicz, Zbigniew Bogucki i Sławomir Cenckiewicz - złożyli wieniec na chodniku kilka metrów przed pomnikiem.
W rozmowie z reporterami Kaczyński oskarżał władze o przykrywanie prowokowaniem awantur afery w Szpitalu Południowym
- No tyle mogą zrobić, że przy pomocy najgorszego społecznego śmiecia mogą tutaj w ten sposób funkcjonować, kpić sobie z prawa - oburzył się prezes PiS.
- Policja ma obowiązek interweniować, a nie interweniuje. Mamy do czynienia z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją - mówił.
- Trzeba będzie budować wszystko od początku, powołując jakąś gwardię obywatelską, która będzie bardzo zdecydowana. Ci z policji, którzy pozostaną, będą wiedzieli, że muszą wykonywać swoje obowiązki, a tacy jak ci odpowiedzą za to, co robili i trzeba będzie wyjaśnić, czy oni działają sami, czy na zlecenie rosyjskie, czy innego państwa graniczącego z Polską - grzmiał prezes PiS.
Dziękujemy za przeczytanie
[
Były prezes NIK Marian B. oskarżony
[
"Der Spiegel": Rosja-Chiny jako nowa oś zła
[
Obajtek przepychał się z prezesem IKS Solino. "Wchodzę na zakład na siłę"
[
Pożar w dawnej fabryce kultowych butów. Budynek częściowo się zawalił
[
Poziom wody na Pomorzu rośnie. Zamknięto wrota sztormowe