
Organizatorzy akcji, czyli Stołeczna Operacja Referendalna, poinformowali, że zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Warszawy ma ruszyć w połowie lipca. - Rozumiem, że niektórzy politycy opozycji chcieliby paraliżu Warszawy, ale żadnego paraliżu nie będzie - skomentował inicjatywę Rafał Trzaskowski.
Organizatorzy akcji, czyli Stołeczna Operacja Referendalna, poinformowali, że zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Warszawy ma ruszyć w połowie lipca. - Rozumiem, że niektórzy politycy opozycji chcieliby paraliżu Warszawy, ale żadnego paraliżu nie będzie - skomentował inicjatywę Rafał Trzaskowski.
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Stołeczna Operacja Referendalna na swej stronie zamieściła harmonogram inicjatywy. Początek zbiórki podpisów zaplanowano na połowę lipca, a koniec na połowę września. Potem pozostaje 30 dni na weryfikację podpisów i według harmonogramu w połowie października powinno zostać ogłoszone referendum, które miałoby odbyć się na początku grudnia.
O referendum pytany był w środę prezydent Warszawy. - Rozumiem, że niektórzy politycy opozycji chcieliby paraliżu Warszawy, ale żadnego paraliżu nie będzie. Zamierzam dalej dokonywać zmian, jeżeli chodzi o ścisłe centrum miasta i zmiany we wszystkich 18 dzielnicach. Przed nami wzmocnienie bezpieczeństwa, plan ogólny i strategia, kwestie dotyczące uchwały krajobrazowej. Na tym się w tej chwili koncentruję, to jest dla mnie najważniejsze - powiedział Trzaskowski i podkreślił, że miasto będzie funkcjonować normalnie.
Zobacz wideo Zandberg o odwołaniu Trzaskowskiego: PiS może tylko przeszkodzić
Odpowiedział też na pytanie, czy ma żal do szefa warszawskich struktur KO, ministra Marcina Kierwińskiego, który w sprawie afery m.in. w Szpitalu Południowym "umył ręce i zostawił go samego". - Ja jestem osobą, która w mieście wyznacza najwyższe możliwe standardy. Odpowiadam za to miasto i w mieście podejmuję jasne decyzje - podkreślił Trzaskowski.
Aby referendum mogło się odbyć, to organizatorzy muszą zebrać około 132 tys. podpisów, co stanowi 10 proc. puli wyborców w Warszawie. Natomiast żeby głosowanie uznać za ważne, to potrzeba trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. W przypadku stolicy jest to około 450 tys. osób.
W Warszawie w październiku 2013 r. odbyło się już referendum w sprawie odwołania prezydentki miasta. Była nią wówczas Hanna Gronkiewicz-Waltz. Inicjatorzy referendum zarzucali jej m.in. złą organizację komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos wokół wywozu śmieci i opóźnienia w kluczowych inwestycjach, np. budowie metra i Mostu Północnego. Referendum okazało się nieważne z powodu małej frekwencji. Do urn poszło jedynie 25,66 proc. uprawnionych, co nie spełniało wymaganego wówczas progu 30 proc.
Krakowianie 24 maja odwołali w referendum Aleksandra Miszalskiego (KO) ze stanowiska prezydenta miasta. W referendum wzięło udział 176 228 mieszkańców, co przełożyło się na frekwencję wynoszącą 29,99 proc. Oddano 175 212 ważnych głosów, za odwołaniem Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób (97,93 proc.).
Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, Aleksander Miszalski oświadczył, że akceptuje decyzję mieszkańców Krakowa. - Nie jestem szczęśliwy. Miasto pozostaje w stabilnych rękach, komisarz Kracik ze swoim doświadczeniem zna to miasta i zadba, by w tym trudnym czasie nie pogrążyło się w chaosie - stwierdził.
Źródło: PAP
Dziękujemy za przeczytanie
[
Bosak: Jest jasne, że Kosiniak-Kamysz kłamał. "Wierzę prezydentowi"
[
Sobierańska-Grenda ogłosiła zmiany w ochronie zdrowia. "To będzie szok"
[
Pociąg odjechał bez 5-latki. Dziewczynka z Niemiec została na Warszawie Zachodniej
[
Sprawa pocisków Patriot dla Ukrainy. Nawrocki do szefa MON: Zdumiewa mnie pan
[
Kolejny miesiąc to potwierdzenie. Wojna weszła w stan równowagi