
'Z listu ze skargą wynika, że nie wszyscy pacjenci byli dopuszczani do świadczeń na takich samych zasadach' - informuje portal Rynek Zdrowia. Jak się okazuje, nie była to pierwsza kontrola w placówce, podczas której NFZ wykrył nieprawidłowości.
"Z listu ze skargą wynika, że nie wszyscy pacjenci byli dopuszczani do świadczeń na takich samych zasadach" - informuje portal Rynek Zdrowia. Jak się okazuje, nie była to pierwsza kontrola w placówce, podczas której NFZ wykrył nieprawidłowości.
")
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
W ostatnich dniach media obiegła seria publikacji, dotyczących możliwych nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Portal Zero.pl opisywał m.in. sposób rozliczania pracy Dawida Kacprzyka, byłego koordynatora SOR-u i byłego radnego KO oraz przypadki polityków, którzy mieli być przyjmowani szybciej niż inni pacjenci. W szpitalu miał również istnieć "salonik VIP", w którym politycy spędzali czas w oczekiwaniu na badania.
Jak jednak wynika z informacji Rynku Zdrowia, nie jest to jedyna tego rodzaju nieprawidłowość w warszawskich placówkach medycznych. Opisana przez portal sprawa dotyczy Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym WUM.
Zobacz wideo Czy szpitalna afera zatopi rząd Tuska? Sebastian Kaleta w rozmowie z Wyborczą
"Nieprawidłowości to, jak słyszymy, przyjmowanie pacjentów poza oficjalną listą oczekujących. Zwrócili na nie uwagę pracownicy kliniki, którzy złożyli skargę w tej sprawie. Jak wynika z naszych informacji, NFZ przeprowadził kontrolę, która potwierdziła błędy w prowadzeniu kolejki" - opisuje portal.
Jak czytamy, z anonimowego listu "pracowników" wynika, że pacjenci z przyszpitalnej poradni otrzymują odległe terminy, natomiast chorzy kierowani z prywatnego gabinetu jednego z lekarzy mogą czasami liczyć na przyjęcie nawet z dnia na dzień.
Placówka była kontrolowana przez NFZ od 6 października 2025 r. do 18 lutego 2026 r. Kontrolerzy przyjrzeli się, czy listy oczekujących na przyjęcie i świadczenia w oddziale są prowadzone prawidłowo. Jak się okazuje, aż 70 proc. pacjentów (około 2,3 tys. osób), których przyjęcia badali kontrolerzy, było przyjętych niezgodnie z kolejką.
"Co konkretnie potwierdzili kontrolerzy Funduszu? Przede wszystkim bałagan w prowadzeniu samych list oczekujących. Podstawowy problem dotyczył tego, że kolejność zgłoszeń pacjentów w kategorii pilny lub stabilny była inna niż realnie wyznaczony termin przyjęcia" - opisuje portal.
Co więcej, kontrola miała wykazać, że w badanym okresie (od 1 października 2023 roku do 30 czerwca 2024 r.) na oddział przyjęto 10 pacjentów całkowicie z pominięciem oficjalnej listy oczekujących. Z kolei na listach oczekujących brakowało kluczowych informacji, takich jak numeru PESEL pacjenta, powodu przyjęcia czy numeru telefonu.
W efekcie kontrolerzy zdecydowali się nałożyć na UCK WUM karę w wysokości 289 tys. 228 zł. Jak czytamy, jej wysokość wynika nie tylko z powodu skali wykrytych nieprawidłowości, ale także dlatego, że to już druga wizyta tej placówce, która potwierdza wcześniej wykryte nieprawidłowości. Pierwsza została przeprowadzona w 2022 r., po tym, jak do warszawskiego oddziału NFZ wpłynęła skarga pacjenta, który skarżył się na przyjmowanie chorych poza oficjalną listą oczekujących. Wówczas kara dla placówki wyniosła ok. 50 tys. złotych.
"Nieoficjalnie słyszymy, że sprawa dotyczy konkretnego lekarza (imię i nazwisko w wiadomości redakcji). To na niego wskazali w anonimowym piśmie pracownicy kliniki. Kontrola NFZ nie potwierdziła jednak, że pacjenci przyjmowani niezgodnie z listą oczekujących - czyli np. przyjmowani szybciej - przeszli najpierw przez jego gabinet. Ale też nie mogła tego potwierdzić" - czytamy w artykule.
Jak się okazuje, kontrolerzy NFZ sprawdzają jedynie prawidłowość prowadzenia samych kolejek. Nie są w stanie sprawdzić skierowań wystawianych przez konkretnego lekarza oraz tego, na ile kierował on ścieżką pacjenta tak, by został on przyjęty szybciej.
UCK WUM przekonuje, że "kontrola została przeprowadzona z pominięciem istotnych dowodów w sprawie, co miało skutkować błędami w ustaleniu stanu faktycznego". Placówka twierdzi też, że pacjenci byli przyjmowani na oddział zgodnie z kryteriami medycznymi. Jeśli istniała konieczność, byli kwalifikowani w trybie pilnym.
Dziękujemy za przeczytanie
[
Media: Konferencja w Gdańsku bez Nawrockiego. Coraz większe napięcia
[
WP: Dyrektor szpitala i radny PiS zarobił ponad milion zł. Broni się
[
Nawrocki odpowiedział Zełenskiemu: Spór nie dotyka wewnętrznych kwestii
[
Zełenski: Przed odesłaniem orderu proponowałem Nawrockiemu spotkanie
[
Wiemy, co Pałac Prezydencki zrobi z orderem Zełenskiego