
Zdecydowana większość Polaków chce, aby pensje lekarzy finansowane ze środków publicznych były jawne - wynika z sondażu UCE Research dla Onetu. Aż 66,2 proc. respondentów opowiada się za jawnością wynagrodzeń wszystkich lekarzy na publicznych kontraktach.
Zdecydowana większość Polaków chce, aby pensje lekarzy finansowane ze środków publicznych były jawne - wynika z sondażu UCE Research dla Onetu. Aż 66,2 proc. respondentów opowiada się za jawnością wynagrodzeń wszystkich lekarzy na publicznych kontraktach.
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
14,8 proc. ankietowanych chce, aby jawne były wynagrodzenia tylko tych lekarzy na publicznych kontraktach, którzy pełnią funkcje kierownicze. 7 proc. badanych sprzeciwia się jawności wynagrodzeń lekarzy. 12 proc. wybrało odpowiedź "nie wiem/trudno powiedzieć".
UCE Research przeprowadziło sondaż na zlecenie Onetu w dniach 21-22 czerwca. Pracownia zastosowała metodę wspomaganych komputerowo wywiadów internetowych (CAWI) na reprezentatywnej grupie 1023 dorosłych Polaków.
Zobacz wideo Adrian Zandberg o lekarzu-radnym: Musiałby lecieć na amfetaminie, żeby tyle zarobić
UCE Research sprawdziło również, jak Polacy odnoszą się do różnych pomysłów dotyczących funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. Ankietowani mogli wybrać tylko jedno z proponowanych rozwiązań. 21,9 proc. respondentów opowiedziało się za jawnością wszystkich kontraktów finansowanych ze środków publicznych. 17,3 proc. respondentów poparło zakaz prowadzenia prywatnej praktyki przez lekarzy pracujących w publicznych szpitalach.
14,8 proc. uczestników sondażu wybrało wprowadzenie wyższych pensji dla lekarzy w zamian za pracę wyłącznie w publicznym systemie ochrony zdrowia. 14,4 proc. badanych opowiedziało się za elektroniczną kontrolą czasu pracy lekarzy. 14,3 proc. poparło propozycję wprowadzenia limitów wynagrodzeń finansowanych ze środków publicznych.
Dyskusja dotycząca jawności zarobków lekarzy ma związek z aferą wokół Dawida Kacprzyka i Warszawskiego Szpitala Południowego. Kacprzyk był członkiem Koalicji Obywatelskiej, radnym dzielnicy Ursus, lekarzem rezydentem bez specjalizacji i koordynatorem SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym. Portal Zero.pl ustalił, że 29-latek stworzył na tym oddziale nieoficjalną ścieżkę przyjęć dla polityków KO oraz członków ich rodzin. Wykazał też w swoim oświadczeniu majątkowym 1,6 mln złotych przychodu z pracy w publicznym szpitalu, co opisywaliśmy w Gazeta.pl.
Po ujawnieniu sprawy przez media Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO i mandatu radnego. Warszawski Szpital Południowy rozwiązał umowę z lekarzem. Na wniosek prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego odwołano też zarząd szpitala. Sprawę bada teraz prokuratura.
Dziękujemy za przeczytanie
[
Duda kupił auto. Media: To Porsche 911
[
Rosja buduje wielkie schronienia dla bombowców. Boją się dronów
[
Będzie kolejne ślubowanie w Trybunale Konstytucyjnym? Nowe ustalenia
[
Afera Kacprzyka. "Rzeczpospolita": Ministerka zdrowia jest zagrożona
[
Głos z Litwy i Niemiec ws. orderu Zełenskiego. Niemal jednogłośnie