
Brytyjskie Home Office przekazało polskiemu MSZ, że Sławomir Mentzen nie został zatrzymany ani pozbawiony wolności podczas kontroli na lotnisku w Londynie. Według brytyjskich władz chodziło jedynie o sprawdzenie, czy cel wizyty polityka był zgodny z tym, który zadeklarował.
Brytyjskie Home Office przekazało polskiemu MSZ, że Sławomir Mentzen nie został zatrzymany ani pozbawiony wolności podczas kontroli na lotnisku w Londynie. Według brytyjskich władz chodziło jedynie o sprawdzenie, czy cel wizyty polityka był zgodny z tym, który zadeklarował.
Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl
Odpowiedź Ministerstwa Spraw Zagranicznych stanowi nowe wyjaśnienie sprawy z 8 maja. Lider Konfederacji twierdził wówczas, że podczas kontroli paszportowej spędził ponad trzy godziny w osobnym pomieszczeniu i nie otrzymał jasnej informacji o przyczynie prowadzonych wobec niego czynności.
"Brytyjski Home Office poinformował nas, że nie doszło do zatrzymania czy ograniczenia wolności Posła Sławomira Mentzena, a doszło jedynie do czynności, których celem było potwierdzenie zgodności celu jego przyjazdu do Wielkiej Brytanii z tym zadeklarowanym" - przekazało portalowi Gazeta.pl Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Zobacz wideo Kaczyński karmi Konfederację Mentzena. A oni karmią Brauna. Kublik i Kondzińska o najnowszych sondażach
Brytyjskie władze nie ujawniły jednak szczegółowego przebiegu kontroli. Jak poinformował polski resort dyplomacji, Home Office zgodnie ze swoją wieloletnią polityką nie komentuje poszczególnych przypadków ani okoliczności kontroli konkretnych osób. Ma to służyć ochronie integralności informacyjnej prowadzonych działań.
Sławomir Mentzen przyleciał do Wielkiej Brytanii z żoną i dziećmi prywatnie na weekend. Po kontroli paszportowej został skierowany do osobnego pomieszczenia, gdzie - według jego relacji - miał spędzić ponad trzy godziny.
Polityk pisał później, że funkcjonariusze pytali go o cel podróży, miejsce noclegu, plan pobytu oraz ewentualny udział w wydarzeniach publicznych.
"Po kolejnej godzinie zostałem poproszony o odpowiedzi na kilka pytań od tej tajemniczej organizacji. Pytali, po co tu przyleciałem, gdzie nocuję, co będę robił. Funkcjonariuszka dopytała, czy zamierzam uczestniczyć w jakichś wydarzeniach i na nich przemawiać" - relacjonował na platformie X.
Lider Konfederacji twierdził, że po zakończeniu kontroli nie wyjaśniono mu, dlaczego trwała ona tak długo.
"Wielka Brytania jest państwem totalitarnym. Prawdopodobnie, gdybym miał w planach jakieś publiczne spotkanie, nie wpuściliby mnie" - napisał. "Ktoś uznał, że prewencyjnie należy odmówić mi wjazdu do kraju, bo możliwe, że powiem coś, czego nie powinno się tu mówić" - twierdził wtedy polityk.
Z informacji przekazanej MSZ przez Home Office wynika jednak, że polityk nie został formalnie zatrzymany, a czynności miały dotyczyć wyłącznie weryfikacji celu jego wizyty.
Dziękujemy za przeczytanie
[
Będzie kolejne ślubowanie w Trybunale Konstytucyjnym? Nowe ustalenia
[
"Rzeczpospolita": Będą zmiany w rządzie. Nie chodzi o Kierwińskiego
[
Media: Andrzej Duda kupił Porsche 911. "Cena do półtora miliona"
[
Prokuratura: Pół miliona złotych wróciło do Dawida Kacprzyka
[
Putin grozi NATO i UE. "Otwarcie mówią o przygotowaniach do wojny"