RAK
    Skorzęcin na krawędzi. Co ujawniło spotkanie z minister Pauliną Hennig-Kloską?

    Skorzęcin na krawędzi. Co ujawniło spotkanie z minister Pauliną Hennig-Kloską?

    2785 odsłon
    Skorzęcin na krawędzi. Co ujawniło spotkanie z minister Pauliną Hennig-Kloską?

    Turyści i przedsiębiorcy z niepokojem patrzą na poziom wody w jeziorze Niedzięgiel. Czy rządowy plan ratunkowy zdąży, zanim gmina doprowadzi do upadku perłę Wielkopolski? To miało być spotkanie nadziei, ale obnażyło dramatyczny rozdźwięk między desperacją przedsiębiorców a kontrowersyjnymi działania

    Turyści i przedsiębiorcy z niepokojem patrzą na poziom wody w jeziorze Niedzięgiel. Czy rządowy plan ratunkowy zdąży, zanim gmina doprowadzi do upadku perłę Wielkopolski?

    To miało być spotkanie nadziei, ale obnażyło dramatyczny rozdźwięk między desperacją przedsiębiorców a kontrowersyjnymi działaniami lokalnych władz. We wtorek minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska przyjechała do Ośrodka Wypoczynkowego w Skorzęcinie, by wysłuchać ludzi, których biznes dosłownie stoi na dnie. Efekt dwugodzinnej rozmowy? Przedsiębiorcy zyskali konkretne deklaracje wsparcia, ale też kolejne dowody na to, że włodarze gminy Witkowo traktują ich i wizytę ministerialną z lekceważeniem, którego nie powstydziłby się polityczny przeciwnik.

    Woda, która nie wraca. Minister zdradza harmonogram

    Głównym powodem do niepokoju jest katastrofalnie niski poziom wody w jeziorze Niedzięgiel, który odstrasza turystów stanowiących o życiu gospodarczym Skorzęcina. Podczas spotkania minister Hennig-Kloska zdradziła szczegóły rządowego planu ratunkowego, który ma dwa filary: techniczny i naturalny. Kluczowa decyzja ma zapaść już za kilka miesięcy.

    Liczę, że już niebawem będziemy mieli uzgodnienie z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska na pobór wody z Kanału Ślesińskiego – zadeklarowała minister. To jest kluczowa decyzja, która determinuje nam ten przerzut wody. Po uzyskaniu zgody, wybudowanie rurociągu to już kwestia techniczna, co oznaczałoby, że realny przerzut wody mógłby ruszyć w przyszłym roku.

    Równolegle resort pracuje nad projektem odbudowy zasobów wodnych w zlewni Małej Wełny, który ma mieć charakter bardziej naturalny.

    Szacuje się, hydrolodzy mówią, że niebawem powinno się już zatrzymać pogłębianie problemu. Odbudowa oczywiście potrwa parę lat, bo my mówimy tu o skróceniu rekultywacji tego terenu, odbudowy zasobów wodnych, o skróceniu z pięćdziesięciu do dziesięciu lat – wyjaśniła Hennig-Kloska.

    Kto zapłaci za tę operację? Minister wskazała na Kopalnię Węgla Brunatnego „Konin”, która ma obowiązek rekultywacji terenu po zakończeniu działalności.

    Generalnie to oni są odpowiedzialni za to, by ten teren posprzątać – podkreśliła, dodając, że w funduszu Just Transition dla Wielkopolski Wschodniej zarezerwowano na ten cel 100 mln zł. Całość projektu zlewni Małej Wełny to koszt około 20 mln zł.

    150 tysięcy za pomosty, które stoją na dnie. Fuszera, której nie powstydziłby się groteskowy kabaret

    Podczas spaceru po terenie ośrodka minister Hennig-Kloska miała okazję zobaczyć na własne oczy efekty „inwestycji” gminy, które budzą więcej pytań niż odpowiedzi. Absolutnym rekordem absurdalnych wydatków są pływające pomosty, które nie pływają. Za przedłużenie mola i montaż konstrukcji wydano 150 000 zł, a te stoją na dnie jeziora.

    Ktoś założył świni siodło i wmawia nam, że to koń, a nie świnia – komentują w rozmowie z nami przedsiębiorcy.

    Dodatkowo słupki, które miały zabezpieczać przed upadkiem, same ledwo się trzymają, stwarzając realne zagrożenie.

    Ale to nie koniec kuriozalnych wydatków, które opisaliśmy w naszym lipcowym materiale. W zestawieniu pojawiło się m.in.:

    • Ponad 288 tysięcy złotych za koszenie trawy, grabienie liści i odchwaszczanie – kwota kilkukrotnie wyższa niż w poprzednich latach.

    • 21 tysięcy złotych za nagłośnienie na imprezę plenerową, mimo że gmina dysponuje własnym sprzętem.

    • 17 tysięcy złotych za zakup i montaż trzech okien w biurze koordynatora.

    Jest także namiot dla ratowników WOPR, który wygląda bardziej jak prowizoryczny stragan z festynu niż miejsce pracy służb ratujących życie. Jego wartość szacowana jest na około 150 zł. To wręcz uwłaczające i poniżające dla ratowników, że muszą siedzieć pod taką konstrukcją. 

    Skandaliczne zachowanie władz. Ucieczka zamiast dialogu

    Minister Hennig-Kloska przyjechała, by rozmawiać, ale gospodarze miejsca okazali jej skrajną niegościnność i brak szacunku. Po zakończeniu spotkania, zamiast wspólnie oprowadzić minister po terenie i przedstawić swoje inwestycje, włodarze gminy – zastępca burmistrza i koordynatorka ośrodka – po prostu odjechali. To nie tylko zakpienie z minister klimatu i środowiska, ale wręcz jawne naplucie jej w twarz oraz przedsiębiorcom, dla których ta wizyta była promykiem nadziei. Oczywiście każdy wiedział, jaki jest powód. Po prostu inwestycje nie nadają się na „polityczną laurkę”. To zwykłe, nietrafione buble i setki tysięcy złotych, które zostały zmarnowane. 

    W spotkaniu oprócz minister uczestniczyli senator Grzegorz Fedorowicz, członkini Zarządu Powiatu Gnieźnieńskiego Ewa Barłoga-Purol, zastępca burmistrza Miasta i Gminy Witkowo Paweł Czarnecki oraz koordynator Ośrodka Wypoczynkowego Małgorzata Gradziuk.

    „Czarny scenariusz” dla Skorzęcina? Czy gmina chce zniszczyć ośrodek?

    Przedsiębiorcy, z którymi rozmawialiśmy, mają poważne obawy, że działania władz nie są wynikiem zwykłej niekompetencji, ale celowym działaniem zmierzającym do upadku ośrodka. Dlaczego? Coraz głośniej mówi się o planach przekształcenia Ośrodka Wypoczynkowego w spółkę gminną. Taka operacja wiązałaby się z utworzeniem nowych, dobrze płatnych stanowisk dla „swoich” – prezesa, wiceprezesa, członków zarządu i rady nadzorczej, co dałoby burmistrzowi, mającemu fatalny PR i obawiającemu się o reelekcję, możliwość utrzymania wpływów.

    Rosnące, wręcz horrendalne koszty utrzymania ośrodka (jak wspomniane 288 tys. za sprzątanie) mogą być celowym narzędziem do udowodnienia, że obiekt jest nierentowny. 

    „Musimy to przekształcić, bo inaczej nie damy rady” – taki argument może paść na jednej z najbliższych sesji rady gminy. Tyle że to oni sami doprowadzili do takiego stanu rzeczy.

    Światełko w tunelu. Minister obiecuje stałą opiekę

    Mimo ponurego obrazu, przedsiębiorcy opuszczali spotkanie z poczuciem, że ktoś wreszcie ich wysłuchał. Minister Hennig-Kloska obiecała, że za kilka miesięcy ponownie spotka się z nimi, a pracownicy jej resortu będą z nimi w stałym kontakcie. Wymiana kontaktów i zapewnienie o wsparciu w walce nie tylko o wodę, ale i o transparentność działań gminy, to był dla nich najcenniejszy dar tej wizyty.

    Czy rządowy plan ratunkowy zdąży, zanim lokalne władze dobiją ośrodek? Czy ministerstwu uda się przeforsować przerzut wody, a jednocześnie rozliczyć gminę z jej „inwestycji”? Jedno jest pewne – czas w Skorzęcinie działa na niekorzyść. Natomiast obecnie poziom wody w jeziorze spada już znacznie wolniej niż zaufanie do tych, którzy mieli to miejsce chronić.

    Po spotkaniu właściwie ciężko wysnuć inne wnioski, niż konieczność natychmiastowej zmiany na stanowisku koordynatora Ośrodka Wypoczynkowego. Przedsiębiorcy już wiedzą, że po pomoc muszą sięgać wyżej niż do władz gminy. Teraz wiedzą już także, gdzie konkretnie jej szukać.


    Źródło: Moje Gniezno

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?