RAK
    Sygnalista kontra warszawski ratusz. Ujawniamy dokument, który podważa oficjalną wersję

    Sygnalista kontra warszawski ratusz. Ujawniamy dokument, który podważa oficjalną wersję

    1438 odsłon
    Sygnalista kontra warszawski ratusz. Ujawniamy dokument, który podważa oficjalną wersję

    Patryk Słowik — Prezydent Warszawy oraz podlegli mu urzędnicy kłamali na temat sygnalisty z Zarządu Dróg Miejskich. Mężczyzna został zwolniony mimo przyznanej mu przez Rafała Trzaskowskiego ochrony. Mamy wewnętrzną notatkę ZDM przeczącą oficjalnej narracji urzędu. Kontrolę przeprowadziła też Pań

    Prezydent Warszawy oraz podlegli mu urzędnicy kłamali na temat sygnalisty z Zarządu Dróg Miejskich. Mężczyzna został zwolniony mimo przyznanej mu przez Rafała Trzaskowskiego ochrony. Mamy wewnętrzną notatkę ZDM przeczącą oficjalnej narracji urzędu. Kontrolę przeprowadziła też Państwowa Inspekcja Pracy – uznała, że naruszono prawa sygnalisty.

    sygnalista-poziom

    Prezydent Warszawy oraz podlegli mu urzędnicy kłamali na temat sygnalisty z Zarządu Dróg Miejskich. Mężczyzna został zwolniony mimo przyznanej mu przez Rafała Trzaskowskiego ochrony. (fot. PAP/Albert Zawada/Shutterstock)

    • Półtora tygodnia temu ujawniliśmy, że sygnalista z warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich został zwolniony z pracy, mimo że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapewnił mu ochronę na piśmie. Jako jeden z powodów wskazano utratę zaufania wynikającą ze złożenia skargi na władze ZDM do Trzaskowskiego. Współpracownicy prezydenta udostępnili zarzuty sygnalisty osobom, na które ten się skarżył.
    • Trzaskowski po publikacji stwierdził, że naruszenie praw sygnalisty było „rzekome”, a umowę wypowiedziano ze względu na złe wykonywanie obowiązków. ZDM wskazał, że nie wiedział, iż zwolniony mężczyzna był sygnalistą.
    • Portal Zero.pl ma dowody na kłamstwa Trzaskowskiego i urzędników. ZDM wiedział o statusie sygnalisty. Wynika to wprost z notatki wewnętrznej ZDM, którą zdobyliśmy.
    • Prawa sygnalisty zostały naruszone. Potwierdziła to Państwowa Inspekcja Pracy w toku kontroli. Między innymi mężczyźnie nie wypłacono pieniędzy, które mu się należały.

    Sprawa, którą opisał portal Zero.pl, dotyczy pana Piotra. Mężczyzna pracował jako specjalista w Zarządzie Dróg Miejskich. Całą historię jego zatrudnienia można przeczytać TUTAJ.

    W skrócie: pan Piotr oraz dwójka jego współpracowników w marcu 2025 r. odmówiła wykonania ustnego polecenia dot. ubezpieczania aut, które przejęło miasto, ale nie jest jeszcze formalnie ich właścicielem.

    Troje urzędników poprosiło o wydanie polecenia na piśmie. Uznali, że nie ma podstawy prawnej do działania, więc zgodnie z procedurami stwierdzili, że odpowiedzialność za tę decyzję powinien wziąć na siebie ich przełożony. Odmówiono im. Od tego czasu zaczęły się szykany całej trójki. Polegały m.in. na obniżeniu wysokości dodatków motywacyjnych, wyznaczaniu zadań niemożliwych do realizacji, krytyce.

    Pan Piotr zgłosił nieprawidłowości najpierw do dyrektora ZDM Łukasza Puchalskiego. Ten jednak nie dopatrzył się żadnego niewłaściwego działania. Pan Piotr zgłosił się więc do Urzędu m.st. Warszawy. W listopadzie 2025 r. uzyskał oficjalnie status sygnalisty. Ochronę obiecał Rafał Trzaskowski, prezydent miasta i przełożony dyrektora ZDM Łukasza Puchalskiego.

    [

    Donacje na Ukrainę będą jawne. Kosiniak-Kamysz zapowiedział](/news/donacje-z-panstwowych-pieniedzy-na-ukraine-beda-jawne-kosiniak-kamysz-zapowiedzial)

    [

    Pałac Chałtury i Hańby. Dlaczego trzeba zburzyć PKiN](/news/czy-palac-kultury-zostanie-zburzony-koszty-argumenty-i-pomysly-na-zagospodarowanie-placu-defilad)

    [

    Przez 20 lat spłacali mieszkania. Dziś słyszą: Zapłaćcie za nie jeszcze raz](/news/spor-o-mieszkania-tbs-lokatorzy-mowia-o-niespelnionych-obietnicach)

    Mimo to w styczniu 2026 r. pan Piotr został zwolniony z pracy. Wśród argumentów podano m.in. pismo wysłane do Trzaskowskiego. Koleżanka pana Piotra z pracy odeszła sama, a kolega został przeniesiony z pracy urzędniczej do sprawdzania biletów w strefie płatnego parkowania.

    Mężczyzna odwołał się od zwolnienia z pracy do sądu. Opowiedział też nam swoją historię.

    Wewnętrzna notatka obnażająca kłamstwo

    Po publikacji Zero.pl oświadczenia wydały ZDM, ratusz oraz sprawę skomentował sam Rafał Trzaskowski. W skrócie: pan Piotr nie zgłosił nic istotnego, źle pracował, nie był przez nikogo niewłaściwie traktowany, a ochrona sygnalistów nie jest bezwzględna.

    ZDM w oświadczeniu wskazał też: „ZDM podejmując decyzję o wypowiedzeniu umowy Panu Piotrowi nie miał wiedzy, że pracownik został objęty ochroną sygnalisty przez jakąkolwiek inną instytucję. Zgodnie z prawem informacja o statusie sygnalisty mogła być przekazana ZDM wyłącznie za zgodą lub przez samego pracownika”.

    Teraz już wiadomo, że ZDM wiedział o sprawie przed wypowiedzeniem umowy. Wynika to wprost z notatki służbowej sporządzonej przez pracowników ZDM datowanej na 26 stycznia 2026 r.

    Czytamy w niej: „Pan [tu nazwisko sygnalisty], po zapoznaniu się z treścią, odmówił podpisania dokumentów informując, iż posiada dokument od Prezydenta m.st. Warszawy o zakazie podejmowania wobec niego jakichkolwiek działań. Na prośbę pani Godlewskiej [pracownica ZDM], pracownik okazał przedmiotowe pismo, jednocześnie nie był w stanie stwierdzić, czy Zarząd Dróg Miejskich otrzyma od Prezydenta m.st. Warszawy dokumentację potwierdzającą ten fakt”.

    Tym samym wiadomo, że ZDM kłamał w swoim publicznie udostępnionym oświadczeniu.

    Nagła zmiana frontu

    Nieprawdę przekazał też warszawski ratusz oraz sam Rafał Trzaskowski. Prezydent i podlegli mu urzędnicy stwierdzili bowiem, że nie doszło do nieprawidłowego traktowania sygnalisty. Trzaskowski wprost wskazał, że mężczyzna – jak ponoć ustalił ZDM – po prostu źle pracował.

    „Czasami zdarza się, że pracownicy nadużywają statusu sygnalisty, aby chronić się przed ryzykiem zwolnienia z pracy. Dlatego ochrona sygnalistów nie ma charakteru bezwzględnego” – brzmi fragment stanowiska stołecznego magistratu.

    To jednak też nieprawdziwe informacje. Po pierwsze, zastanawiające jest to, że zła praca pana Piotra oraz dwójki jego współpracowników uwidoczniła się dopiero po odmowie wykonania polecenia bez wydania go na piśmie. Wcześniej mężczyzna był oceniany w pracy bardzo dobrze. Podobnie jak inne osoby pracujące w nim zespole, które też – po odmowie wykonania polecenia bez wydania go na piśmie – zaczęły pracować rzekomo źle.

    Po drugie, dowodem na niewłaściwe traktowanie sygnalisty jest kontrola, którą przeprowadziła w ZDM Państwowa Inspekcja Pracy, a dokładniej Okręgowy Inspektorat Pracy w Warszawie.

    Z przeprowadzonej kontroli wynika, że mężczyzna został oszukany przez miejską jednostkę na pieniądze. Na początku 2026 r. wszyscy pracownicy ZDM powinni dostać podwyżkę wynagrodzenia. Pan Piotr nie dostał, choć przecież jeszcze był zatrudniony w miejskiej jednostce.

    Ponadto ZDM po wypowiedzeniu umowy nie wypłacił mu ekwiwalentu za urlop we właściwej kwocie. Bezprawnie ją zaniżono.

    Czytaj też: Biznes przy zmarłych. Co działo się w prosektorium Szpitala Południowego

    Inspektor pracy dostrzegł też, że mężczyzna do dnia odmowy realizacji polecenia, które – według trójki pracowników – nie miało podstawy prawnej, otrzymywał miesięcznie po ponad 750 zł tytułem dodatku motywacyjnego. W ciągu kilku miesięcy wysokość tego dodatku stopniała do kwot poniżej 200 zł w skali miesiąca. Tu jednak inspektor pracy zaznaczył, że od oceny, czy doszło do nieprawidłowości przy określaniu wysokości dodatku, jest sąd, a nie inspekcja pracy.

    Cała kontrola wykazała jednak tyle nieprawidłowości, że inspektor uznał za właściwe przeprowadzenie postępowania wykroczeniowego. Mówiąc prościej: postanowiono ukarać warszawski ZDM za łamanie praw pracowniczych zwolnionego sygnalisty.

    Weryfikacja zgłoszenia wciąż niezakończona

    Rafał Trzaskowski zapewniał też publicznie, że sprawa zgłoszenia dokonanego przez pana Piotra jest zamknięta i postawione przez niego zarzuty nie potwierdziły się.

    Tu też prezydent powiedział nieprawdę. Sprawa bowiem nie jest zamknięta w rozumieniu ustawy o ochronie sygnalistów. Skąd to wiemy? Poprosiliśmy urząd miasta o przesłanie dokumentu poświadczającego, że urząd jako podmiot odbierający tzw. zgłoszenie zewnętrzne ocenił merytorycznie sprawę zgłoszoną przez sygnalistę. Dopytaliśmy też, kiedy tę informację przekazano panu Piotrowi i w jakiej formie.

    W odpowiedzi nie dostaliśmy żadnego dokumentu. Rzeczniczka prasowa magistratu Marzena Gawkowska poinformowała nas za to, że nie sporządzono jeszcze informacji końcowej w przedmiocie zasadności informacji o naruszeniu prawa. I dopiero po sporządzeniu takiej informacji końcowej, sygnalista zgodnie z ustawą o ochronie sygnalistów zostanie poinformowany o ostatecznym wyniku postępowania wyjaśniającego.

    Nawet jeśli urzędnicy kierunkowo uważają, że zgłoszenie sygnalisty było niezasadne, to sprawa, wbrew słowom prezydenta miasta, nie jest zakończona.

    Tu też wyraźnie zaznaczmy: sygnalistom, nawet przy niezasadnym zgłoszeniu, przysługuje ochrona. Nie przysługiwałaby ona tylko wówczas, gdyby uznać, że zgłoszenie celowo wprowadzało w błąd. Wtedy sygnaliście, w świetle ustawy o ochronie sygnalistów, grozi odpowiedzialność karna.

    Prezydent nie ma nic do gadania

    Spytaliśmy też urząd miasta, jakie działania zamierza podjąć prezydent Rafał Trzaskowski w kwestii naruszenia ochrony sygnalisty pana Piotra przed działaniami odwetowymi, czy ZDM mógł zwolnić pana Piotra w okresie ochrony przysługującej sygnaliście, a także czy w urzędzie miasta jest świadomość, że Państwowa Inspekcja Pracy potwierdziła naruszenie praw pracowniczych mężczyzny.

    W odpowiedzi dostaliśmy informację, że pracodawcą pana Piotra był ZDM, a nie urząd miasta ani prezydent. I że jeżeli pan Piotr ma jakiekolwiek zastrzeżenia, to sąd pracy jest od ich rozstrzygnięcia.

    Rafał Trzaskowski, choć udzielił ochrony sygnaliście, nie ma w sprawie nic do zakomunikowania. Zadaliśmy mu pytania. Nie odpowiedział.

    Opozycja idzie do prokuratury

    Wewnętrzną notatkę z ZDM, niezależnie od nas, pozyskali też politycy Prawa i Sprawiedliwości: poseł Sebastian Kaleta oraz warszawscy radni Damian Kowalczyk i Christian Młynarek. Ich zdaniem treść tej notatki jednoznacznie wskazuje, że naruszono art. 55 ustawy o ochronie sygnalistów. Przepis ten stanowi, że kto podejmuje działania odwetowe wobec sygnalisty, osoby pomagającej w dokonaniu zgłoszenia lub osoby powiązanej z sygnalistą, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

    Czytaj też: Trzy tygodnie zamiast dwóch lat. Posłanka KO weszła do szpitala na badanie poza kolejką

    Politycy PiS planują złożyć w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

    Kwestia ochrony sygnalistów przez warszawskie urzędy ma być przedmiotem najbliższej sesji Rady m.st. Warszawy, która odbędzie się w poniedziałek 6 lipca.

    Artykuł sponsorowanyAD
    PKO BPBlisko Ciebie, blisko Twoich spraw