
Wojciech Dąbrówka — Trudności polskich studentów z rozumieniem tekstu powinny skłaniać do refleksji nad stanem edukacji i finansowaniem nauki. Zamiast tego dyskusję zdominowało jedno zdanie Radosława Sikorskiego wymierzone w rektorów. Szybkie wskazanie winnych okazało się łatwiejsze niż rozmowa o rz
Co piąta osoba studiująca w Polsce znalazła się w najniższej grupie wyników badania OECD dotyczącego rozumienia tekstu – podaje „The Economist”. To alarm, który wskazuje na poważne trudności z przetwarzaniem bardziej złożonych informacji. Nie jest to drobiazg ani temat do odłożenia na później. Tym bardziej zdumiewa reakcja Radosława Sikorskiego.
[

Rewolucja na uczelniach. Od dziś dyplom ukończenia studiów odbierzesz w smartfonie](/news/nowa-funkcja-w-mobywatelu-cyfrowy-dyplom-ukonczenia-studiow)
[

Zdolni uczniowie zaczynają przeszkadzać. Co dzieje się z edukacją?](/news/dlaczego-polska-szkola-nie-wspiera-najzdolniejszych-uczniow)
[

Spięcie Sikorskiego z merem Lwowa. Minister przypomina historię polskiej firmy](/news/spiecie-sikorskiego-z-merem-lwowa-w-tle-poszkodowana-polska-firma)
Wicepremier, szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych, odpowiedział na alarm, który pojawił się po publikacji w „The Economist”, jednym zdaniem na platformie X: „Ale panowie rektorzy niezmiennie z siebie zadowoleni”.
To nie jest diagnoza. To nawet nie jest krytyka. To internetowa zaczepka, która wygodnie przerzuca odpowiedzialność za poważny problem państwa na jedną grupę zawodową. Rektorzy stali się chłopcami do bicia, a nauka i szkolnictwo wyższe – kolejnym obszarem, nad którym można się pozamerytorycznie pastwić. To o wiele prostsze niż zaproponowanie realnego rozwiązania.
Oczywiście trzeba rozmawiać o jakości rekrutacji, a także o wymaganiach stawianych kandydatom i egzekwowaniu standardów. Ale prawda jest taka, że to nie uczelnie ani sami rektorzy obniżyli wymagania stawiane uczniom w szkołach podstawowych i średnich.