RAK
    Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Jest data wyroku ws. Łukasza Żaka

    Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Jest data wyroku ws. Łukasza Żaka

    1738 odsłon
    Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Jest data wyroku ws. Łukasza Żaka

    Kamil Szałecki — Prokuratura uważa, że w sprawie nie ma żadnych okoliczności łagodzących i wnioskuje o karę 20 lat więzienia. Obrona prosi o sprawiedliwy wyrok i mówi o nienawiści wobec oskarżonego. Strony wygłosiły w poniedziałek mowy końcowe ws. Łukasza Żaka i wypadku na Trasie Łazienkowskiej.

    Prokuratura uważa, że w sprawie nie ma żadnych okoliczności łagodzących i wnioskuje o karę 20 lat więzienia. Obrona prosi o sprawiedliwy wyrok i mówi o nienawiści wobec oskarżonego. Strony wygłosiły w poniedziałek mowy końcowe ws. Łukasza Żaka i wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Znamy datę ogłoszenia wyroku w tej sprawie.

    Łukasz Żak

    Warszawa, 13.07.2026. Oskarżony Łukasz Żak (P) na sali rozpraw Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, 13 bm. Trwa proces o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 r. Uczestniczyli w nim kierujący volkswagenem arteonem Łukasz Żak, a także jadąca fordem focusem czteroosobowa rodzina. W wyniku zderzenia zginął 37-letni pasażer forda Rafał P. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego auta. Tuż przed wypadkiem auto Łukasza Żaka jechało 226 km/h w terenie, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 80 km/h. Według biegłych kierujący był pijany, a swoją jazdę nagrywał trzymanym w ręku telefonem komórkowym. W tej sprawie prokuratura postawiła też zarzuty nieudzielenia pomocy i poplecznictwa 5 innym mężczyznom, a jednemu – poplecznictwa. (aldg) PAP/Radek Pietruszka *** UWAGA!!! SĄD ZGODZIŁ SIĘ NA PODAWANIE DANYCH I UTRWALANIE WIZERUNKU ŁUKASZA ŻAKA I POZOSTAŁYCH OSKARŻONYCH! *** (fot. Radek Pietruszka / PAP)

    • W poniedziałek w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia na rozprawie w procesie Łukasza Żaka oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej strony wygłosiły mowy końcowe.
    • Prokuratura wnosi o 20 lat więzienia, a obrona o „sprawiedliwy” wyrok.
    • Ma on zapaść w czwartek.

    Proces w tej sprawie ruszył w czerwcu 2025 r. Oprócz Łukasza Żaka (jest zgoda na podanie nazwiska) na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. Sprawa jednego z nich – Kacpra D. – została wyłączona do odrębnego procesu.

    Tragedia na Trasie Łazienkowskiej. „Żak groził nam nożem”

    Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.

    Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Żaka zatrzymano w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.

    Biegły o Żaku: był pijany i używał telefonu

    Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.

    W poniedziałek w warszawskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa, podczas której zeznawał ostatni biegły, po czym sędzia Maciej Mitera zamknął przewód sądowy. Strony wygłosiły następnie mowy końcowe.

    Prokurator: nie ma żadnych okoliczności łagodzących dla Żaka

    Prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka podkreśliła, że w sprawie Łukasza Żaka nie ma żadnych okoliczności łagodzących. Zaznaczyła, że oskarżony był wcześniej wielokrotnie karany – za przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, przestępstwa prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwości i wielokrotnie za naruszanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.

    Zaatakował policjantów kastetem. Sąd zdecydował w sprawie mężczyzny

    – Pomimo tego wszystkiego tamtej nocy Łukasz Żak po raz kolejny w swoim życiu postanowił wsiąść w stanie nietrzeźwości za kierownicę samochodu, po wypiciu pół butelki wódki. Po raz kolejny postanowił złamać absolutnie wszystkie przepisy ruchu drogowego, postanowił rozpędzić ten samochód do prędkości ponad 200 km/h w centrum Warszawy – powiedziała.

    Zaznaczyła, że po tym, jak Łukasz Żak wysiadł z samochodu – nie zainteresował się nikim, nawet swoją partnerką, po czym uciekł z miejsca zdarzenia.

    Podkreśliła, że również zachowanie oskarżonego po tym, jak został zatrzymany w Niemczech, wskazuje na to, że nie występuje u niego nawet cień pozytywnej prognozy kryminologicznej.

    Dodała, że przebywając w Niemczech, kontaktował się z aresztu ze wszystkimi w tej sprawie, kierując również groźby. Niejednokrotnie miał też próbować wpływać na świadków.

    Wniosek o 20 lat więzienia 

    Prokurator zawnioskowała o wymierzenie Żakowi kary 20 lat więzienia z ograniczeniem możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Oprócz tego zawnioskowała o dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, zadośćuczynienie dla pokrzywdzonej rodziny w łącznej kwocie 600 tys. zł oraz świadczenie 10 tys. zł na fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

    Oskarżycielka posiłkowa w mowie końcowej podkreśliła, że wypadek sam w sobie charakteryzuje się przypadkowością.

    Tragedia w Warszawie. Rowerzysta zginął pod autobusem

    – Ale czy my możemy mówić o przypadkowości w stosunku do osoby, która decyduje się wsiąść za kierownicę samochodu, mając stężenie alkoholu nie mniejsze niż 1,1 promila? Czy możemy mówić o tej przypadkowości, jeżeli ta sama osoba decyduje się na rozpędzenie w Warszawie, w centrum, do prędkości 226 km/h? Czy możemy mówić o przypadkowości, kiedy ta sama osoba robi to po raz kolejny, po raz kolejny łamie prawomocny zakaz prowadzenia pojazdów? Nie, tej przypadkowości nie ma, a przynajmniej być nie powinno – zaznaczyła.

    Wskazała, że nie ma takiej kary, która mogłaby zrekompensować rodzinie pokrzywdzonego to, co się wydarzyło.

    „Chciałabym, żeby wyrok był przestrogą dla innych osób”

    Głos zabrała również wdowa po mężu i ojcu ich dwojga dzieci, który zginął w wypadku.

    – Chciałabym, żeby ta sprawa miała wydźwięk społeczny. Chciałabym, żeby wyrok, który zostanie zasądzony, był przestrogą dla innych osób – zaznaczyła.

    – Ja wiem, że już nie wrócę do normalności, ale jeśli ten proces, ta historia mojej rodziny ma możliwość wpłynięcia na uratowanie choć jednego życia, choć jednej rodziny, bo to może być każdy z nas, to ja uważam, że warto. Ja jedynie proszę o sprawiedliwość i liczę na to, że jakakolwiek empatia, jakakolwiek skrucha, której obecnie nie dostrzegam, pojawi się w tych osobach oskarżonych – powiedziała.

    Obrończyni Żaka: stał się obiektem powszechnej nienawiści

    Pełnomocniczka Łukasza Żaka, adwokat Izabela Ławińska zaznaczyła w mowie końcowej, że wokół oskarżonego jeszcze przed wydaniem wyroku powstał medialny obraz człowieka, który przestał być człowiekiem.

    – Stał się symbolem, stał się twarzą społecznego oburzenia, stał się obiektem powszechnej nienawiści. W przestrzeni publicznej pojawiły się komentarze, które nie miały nic wspólnego z dowodami. Nie analizowano materiału procesowego. Nie czekano na zakończenie postępowania. Nie obowiązywała zasada domniemania niewinności. Zapadł wyrok opinii – zaznaczyła.

    Tragiczny wypadek w Łomiankach. Prokuratura: Sprawca wypił litr wódki, miał sądowe zakazy

    Podkreśliła jednak, że sąd nie jest opinią, a miejscem, w którym obowiązuje wyłącznie prawo. – Jeżeli istnieje moment, w którym państwo prawa zdaje egzamin, to jest właśnie wtedy, gdy na ławie oskarżonych siedzi człowiek powszechnie znienawidzony – dodała.

    Zaznaczyła, że nie budzi wątpliwości, iż zachowanie oskarżonego było przyczyną wypadku, jednak analiza skutków wymaga również uwzględnienia wszystkich okoliczności, mających wpływy. Przytoczyła m.in. opinię biegłych, którzy wskazali na poczytalność Żaka, jednak stwierdzili u niego zaburzenia reakcji na ciężki stres.

    Wskazała również, że to Łukasz Żak sam zgłosił się na komisariacie w Niemczech. Zaznaczyła, że oskarżony stanął przed wymiarem sprawiedliwości, przyznał, że popełnił błąd.

    – Sprawiedliwa kara to nie kara najwyższa. Sprawiedliwa kara to taka, która pozostaje proporcjonalna – podkreśliła.

    Łukasz Żak swoje stanowisko przekazał sędziemu w formie pisemnej. Ponownie przeprosił również obecną na sali wdowę po zmarłym w wypadku mężu.

    Współoskarżonym w procesie prokuratura zarzuciła m.in. utrudnianie postępowania karnego poprzez pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej Łukaszowi Żakowi, nieudzielenie pomocy osobom znajdującym się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

    No dawaj Sebastian, powiedz to. Lewy pas to nie kółko różańcowe

    Prokurator zawnioskowała w mowie końcowej o uznaniu ich winnymi i wymierzenie im kar pozbawienia wolności. Ich pełnomocnicy w mowach końcowych wnioskowali natomiast o uniewinnienie.

    Sędzia Maciej Mitera odroczył ogłoszenie wyroku do 16 lipca.

    Artykuł sponsorowanyAD
    PKO BPBlisko Ciebie, blisko Twoich spraw

    Co o tym sądzisz?