
Krzysztof Jabłonowski — Ministerstwo Obrony Narodowej tłumaczy się z użycia narzędzi do obróbki zdjęć opartych na sztucznej inteligencji. Urzędnicy przekazali wiceminister Magdalenie Sobkowiak zdjęcie przerobione przy pomocy AI, na którym brakowało ważnego szczegółu. Marcel Kiełtyka ze stowarzyszenia De
Ministerstwo Obrony Narodowej tłumaczy się z użycia narzędzi do obróbki zdjęć opartych na sztucznej inteligencji. Urzędnicy przekazali wiceminister Magdalenie Sobkowiak zdjęcie przerobione przy pomocy AI, na którym brakowało ważnego szczegółu. Marcel Kiełtyka ze stowarzyszenia Demagog w rozmowie z Zero.pl tłumaczy standardy korzystania z technologii w sieci.

Wpadka MON z AI. Resort przeprasza po publikacji przerobionego zdjęcia. (fot. Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu / X)
„Wczoraj przekazaliśmy pani minister Magdalenie Sobkowiak-Czarneckiej zdjęcie z uroczystości w Poznaniu. W celu poprawy jego jakości wykorzystaliśmy narzędzia oparte na sztucznej inteligencji. Niestety, w trakcie tego procesu doszło do niezamierzonej modyfikacji elementów fotografii, w wyniku czego powstała wersja odbiegająca od oryginału” – poinformowało w poniedziałek w mediach społecznościowych Ministerstwo Obrony Narodowej.
„Przepraszamy za zaistniałą sytuację. Naszym zamiarem była wyłącznie poprawa jakości technicznej zdjęcia, a nie ingerencja w jego treść” – zapewnia MON. Komunikat podpisała Karolina Wasilewska, dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji resortu.
Z TVP, przez Brukselę, po Kancelarię Premiera. Przed „panią od SAFE” kolejne zadanie
Do posta MON dołączono zdjęcie, które urzędnicy otrzymali od organizatorów uroczystości z okazji 70. rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956 r. – jeszcze przed ingerencją narzędzi opartych na sztucznej inteligencji.
Na fotografii widać wiceminister Sobkowiak-Czarnecką oddającą hołd poległym przed bramą główną zakładów Cegielskiego w Poznaniu. W tle widać transparent „Solidarności” oraz grupkę osób. Wśród nich jest mężczyzna w czarnej koszulce z napisem „Narodowcy RP”.
[

Próba otrucia Nawrockiego? „To nie musi być science fiction”](/news/burza-po-slowach-nawrockiego-teorie-spiskowe-i-komentarz-eksperta)
[

Unia szykuje kolejne sankcje dla Białorusi. Reżim Alaksandra Łukaszenki pod lupą](/news/sankcje-na-bialorus-unia-zapowiada-kolejne-restrykcje)
[

Co z pracą w upały? Brak zgody w rządzie, decyzję ma podjąć premier](/news/praca-w-upaly-rozporzadzenie-wisi-na-wlosku-w-rzadzie-nie-ma-zgody)
Na zdjęciu opublikowanym dzień wcześniej przez Sobkowiak-Czarnecką napis ten jest zamazany, co jest typową modyfikacją wielu narzędzi AI. Co bardziej dociekliwi internauci wytknęli urzędnikom MON podmianę odznaczeń na mundurze widocznego na pierwszym planie policjanta, czy zmianę rys twarzy jednego z mężczyzn.
– Dobrym standardem, który powinni wyznaczać politycy, ministerstwa i instytucje publiczne, jest jasne informowanie o każdej ingerencji w materiały przy użyciu sztucznej inteligencji, nawet jeśli ma ona służyć wyłącznie poprawie jakości technicznej zdjęcia – podkreśla Marcel Kiełtyka, członek zarządu stowarzyszenia Demagog.
Kiełtyka tłumaczy, że w takich sytuacjach transparentność jest kluczowa, bo odbiorcy mają prawo wiedzieć, czy publikowany materiał został w jakikolwiek sposób zmodyfikowany.
Zwrot w zbiórce Stanowskiego na naukę. Widzowie mogą wycofać pieniądze
– Jeśli rzeczywiście zgodnie z wyjaśnieniami MON zmiana napisu „Narodowcy RP” była niezamierzonym efektem działania narzędzia AI, to należy pozytywnie ocenić fakt opublikowania sprostowania i przyznania się do błędu. To również podstawa w takich przypadkach – komentuje Kiełtyka.
Ekspert Demagoga zaznacza, że tego typu korekta powinna nastąpić możliwie szybko, najlepiej natychmiast po wykryciu nieprawidłowości. W przeciwnym razie mogą pojawić się uzasadnione pytania o motywy zmian, a nawet ryzyko utraty zaufania do sposobu, w jaki komunikują się instytucje publiczne.
19 czerwca 2026 r. wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz wręczył Magdalenie Sobkowiak-Czarneckiej nominację na sekretarza stanu w MON. Wcześniej była pełnomocniczką rządu ds. SAFE. Polska zawarła w ostatnich tygodniach kilkadziesiąt umów na kwotę 120 mld zł w ramach unijnego programu.
Za sukces negocjacji odpowiada właśnie Sobkowiak-Czarnecka. Kolejne media zaczęły snuć scenariusze o dalszej karierze polityczki mianując ją kandydatką na wicepremierkę, czy wręcz kolejną szefową rządu. Podpisał się pod tym Kosiniak-Kamysz, który pytany na antenie TVP, czy Sobkowiak-Czarnecka „może być przyszłą premierką albo prezydentką”, bez chwili namysłu odpowiedział, że tak.
Fakt, że wizja ta nie jest oderwana od rzeczywistości, potwierdził na początku czerwca w rozmowie z Zero.pl prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Przypomniał podobny manewr z 2015 r., kiedy następcą Donalda Tuska w fotelu premiera została Ewa Kopacz przedstawiana jako polityczka zdeterminowana i niebojąca się podejmowania niepopularnych decyzji.
W ocenie prof. Chwedoruka tamten manewr przeprowadzono „w sposób skrajnie nieudolny”. – Pani Sobkowiak-Czarnecka miałaby być pójściem w inną stronę, zobrazowaniem technokratycznego wymiaru polskiego liberalizmu, pokazującym trzonowi elektoratu bardziej merytokratyczne oblicze – wskazywał.
28 czerwca TVN24 podał, że Magdalena Sobkowiak-Czarnecka dostanie kolejną rządową funkcję. Ma zostać pełnomocniczką rządu do spraw wzmocnienia odporności państwa.