RAK
    Zarządzanie przez strach. „Pod tym względem Tusk się nie zmienił”

    Zarządzanie przez strach. „Pod tym względem Tusk się nie zmienił”

    2496 odsłon
    Zarządzanie przez strach. „Pod tym względem Tusk się nie zmienił”

    Marek Mikołajczyk — Donald Tusk się nie zmienił. W momentach kryzysu sięga po sprawdzone metody – strach, ultimatum i widmo rekonstrukcji. Dziś spod topora uciekła Jolanta Sobierańska-Grenda, czarne chmury od miesięcy krążą nad Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. – Jedno jest pewne: o potencjalnych dymisja

    – Niektóre rzeczy się nie zmieniają – zagaja mnie jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej parę dni temu. Chodzi o piątkową konferencję prasową Donalda Tuska. To na niej premier postawił ultimatum minister Jolancie Sobierańskiej-Grendzie w sprawie zmian w systemie ochrony zdrowia.

    Zadanie – krótko mówiąc – niewykonalne: albo pani minister w ciągu weekendu przygotuje kompleksowy plan reformy, albo z rządem się pożegna. – Znacie mnie. Nie będę potrzebował ani tygodnia, ani dni, ani nawet wielu godzin, żeby podjąć taką decyzję – ostrzegał szef rządu.

    Nasi rozmówcy z KO przekonują, że piątkowa wypowiedź Tuska wpisuje się w utarty schemat działania – w momencie kryzysu „trzeba wyjść, zrobić groźną minę i walnąć pięścią w stół”.

    – Kierownik na początku bagatelizował sprawę Kacprzyka, stąd też ten wpis o niewiarygodności lekarza-sygnalisty. Nie zostało to dobrze odebrane. W narracji nastąpił więc zwrot – mówi nam jeden z posłów.

    – Przez parę dni panował kompletny chaos. Nie było żadnej strategii, jak podchodzić do tej sprawy. Słowa „dajmy pracować prokuraturze” to za mało, gdy sprawą żyje cała Polska – dodaje inny z polityków KO.

    Zarządzanie poprzez strach. Tusk robił to przez lata

    Piątkowa konferencja – jak słyszymy w koalicji rządzącej – była więc efektem zmiany strategii.

    – Tusk powrócił do tego, co zna najlepiej. Grożenie palcem, tworzenie widma dymisji. To, po pierwsze, bardzo widowiskowe, po drugie, stawia wszystkich do pionu i zagania do pracy, a po trzecie, nieco odciąga uwagę od sedna sprawy, bo od razu uruchamia się w mediach giełda nazwisk – zwraca uwagę nasz rozmówca.

    [

    Czerwona strefa SOR Dawida Kacprzyka. Jak młody lekarz zajmował się najtrudniejszymi przypadkami](/news/czerwona-strefa-sor-w-szpitalu-poludniowym-nowe-ustalenia-zero-pl)

    [

    Kacprzyk miał kierować SOR-em w Szpitalu Wolskim. Przedstawiono go już załodze](/news/kacprzyk-mial-trafic-do-szpitala-wolskiego-wczesniej-przedstawiono-go-zalodze-sor-u)

    [

    Tam też pracował Dawid Kacprzyk. Tym razem chodzi o szpital poza Warszawą](/news/sprawa-lekarza-milionera-gdzie-jeszcze-pracowal-dawid-kacprzyk)

    – Pod tym względem Tusk się nie zmienił. Robił to samo lata temu, gdy np. przyjmował dymisję Zbigniewa Ćwiąkalskiego – dodaje polityk KO. Były szef resortu sprawiedliwości złożył rezygnację w 2009 r., po tym jak samobójstwo popełnił w płockim więzieniu Robert Pazik, odsiadujący karę dożywocia za zabójstwo Krzysztofa Olewnika. Ówczesny minister w rozmowie z mediami tłumaczył, że nie czuje się odpowiedzialny za zaistniałą sytuację, ale istnieje coś takiego jak „odpowiedzialność polityczna”.

    Tym razem wszystko wskazuje jednak na to, że minister Sobierańska-Grenda utrzyma się na stanowisku. W środę po południu przedstawiła na konferencji plan działań na najbliższe miesiące. Jedną z proponowanych zmian jest wprowadzenie limitu zarobków lekarzy.

    – Chcemy zmierzyć się z maksymalnym limitem wynagrodzeń dla indywidualnego pracownika medycznego. Tutaj naszą stawką wyjściową, którą proponujemy, jest kwota do 240 zł brutto za godzinę – przekazała szefowa MZ. 

    Co na to koalicjanci? – Nic nowego. To wszystko to tylko gra na czas, aby pokazać, że robi się cokolwiek – mówi nam polityk Polski 2050. – Poczekajmy na efekt. Nie ma co jednak ukrywać: fotel ministra zdrowia to obecnie najmniej chciane stanowisko w Polsce – dodaje rozmówca z Nowej Lewicy.

    Część naszych rozmówców z koalicji rządzącej przyznaje wprost: Jolanta Sobierańska-Grenda pozostaje ministrem, bo trudno znaleźć jej następcę.

    – Model polityczny w postaci Izabeli Leszczyny się nie sprawdził, model ekspercki też nie – słyszymy w Polsce 2050. O krok dalej poszła Nowa Lewica, która otwarcie przyznała, że w tym rządzie za obszar zdrowia odpowiadać nie chce.

    – Nie weźmiemy odpowiedzialności za resort (zdrowia – red.), jeśli nie będziemy mieli twardych gwarancji finansowych i takiej swobody decyzyjnej, której – jak widzimy – nie ma pani minister Sobierańska-Grenda – mówiła szefowa klubu Anna Maria Żukowska w rozmowie z Wirtualną Polską.

    Do tej pory w kuluarach przewijały się dwa nazwiska potencjalnych następców szefowej MZ. To Bartosz Arłukowicz (wiceszef KO, minister zdrowia w latach 2011-2015) oraz Jakub Szulc (były poseł Platformy, od 2024 r. wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia). – Nie jestem przekonany, że Bartek pali się do tej funkcji – słyszymy w KO.

    [

    Arłukowicz o Kacprzyku: Rekomendowałem go jako młodego człowieka](/news/arlukowicz-o-kacprzyku-rekomendowalem-go-jako-mlodego-czlowieka)

    [

    „Co to za gangsterka?”. Stanowski odpowiada Giertychowi i Arłukowiczowi](/news/afera-w-szpitalu-poludniowym-stanowski-odpowiada-giertychowi-i-arlukowiczowi-w-sprawie-lekarza-milionera)

    [

    Afera w Szpitalu Południowym wstrząśnie wyborami? Polacy postawili sprawę jasno](/news/afera-w-szpitalu-poludniowym-czy-wplynie-na-wybory-2027-sondaz-sw-research)

    Pełczyńska-Nałęcz kontra Tusk. Dymisja? „To bujda”

    Wszystko wskazuje więc na to, że przed przyszłorocznymi wyborami słowo „rekonstrukcja” będzie do nas wracać. Czasem na potrzeby zewnętrzne, jak w przypadku reformy ochrony zdrowia, czasem na potrzeby wewnętrzne, aby utemperować „niesfornego” ministra.

    W czwartek Onet poinformował, że wkrótce z rządem może pożegnać się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej oraz szefowa Polski 2050.

    „Premier ma nosić się z zamiarem wyrzucenia ministry funduszy z gabinetu, uznając, że jej obecność w rządzie coraz więcej kosztuje całą koalicję. (…) Polska 2050 pod kierownictwem Pełczyńskiej-Nałęcz próbuje budować własną tożsamość, często w kontrze do KO, a rząd płaci za to cenę wizerunkową” – czytamy.

    – To bujda – słyszymy w Polsce 2050, gdy pytamy o doniesienia Onetu.

    – Politycy KO chodzą po mediach i opowiadają takie rzeczy, aby nas przestraszyć – mówi nasz rozmówca. – Żadnej dymisji nie będzie, bo to rozwaliłoby rząd chwilę przed wyborami. Nikt tego nie potrzebuje – dodaje inny.

    Sam Tusk zdystansował się od tekstu Onetu. – W tej chwili mam na głowie parę (innych) istotnych problemów do rozwiązania – ucinał premier na piątkowej konferencji prasowej.

    – Jedno jest pewne: o potencjalnych dymisjach w rządzie usłyszymy jeszcze nieraz. To było, jest i będzie stałym elementem rządów Donalda Tuska – śmieje się jeden z ministrów w rozmowie z Zero.pl.

    Artykuł sponsorowanyAD
    PKO BPBlisko Ciebie, blisko Twoich spraw