
Agnieszka Waś-Turecka — Bałtyk jest morzem trudnym i lekceważonym – podkreśla Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR). W rozmowie z Zero.pl ekspert ostrzega, że choć trwający właśnie potężny sztorm przegonił sinice, to wzburzone morze pozostanie niebezpieczne jeszcze
Bałtyk jest morzem trudnym i lekceważonym – podkreśla Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR). W rozmowie z Zero.pl ekspert ostrzega, że choć trwający właśnie potężny sztorm przegonił sinice, to wzburzone morze pozostanie niebezpieczne jeszcze długo po poprawie pogody. Wylicza również największe błędy, jakie turyści popełniają nad morzem, a które mogą zakończyć się tragedią.

Fale na Bałtyku przy molo w Kołobrzegu (fot. Piotr Kowala / PAP)
Czerwone flagi nad Bałtykiem. Ponad 140 plaż zamkniętych z powodu żywiołu
Z policyjnych statystyk wynika, że od początku czerwca utonęło już ponad 70 osób. Około 10 proc. z nich straciło życie w Bałtyku. Jak informuje Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, ofiary utonięć to przede wszystkim mężczyźni powyżej 20. roku życia, a do tragedii najczęściej dochodzi na niestrzeżonych kąpieliskach.
– Charakterystykę utonięć nad polskim Bałtykiem determinuje pogoda. Teraz mamy wyjątkowy sztorm, w niektórych miejscach 12 w skali Beauforta. Nie pamiętam, by przez ostatnie 10 lat w sezonie letnim był tak duży sztorm – zaznacza Kluska i podkreśla, że nawet gdy siła wiatru osłabnie, z wejściem do wody będzie trzeba jeszcze poczekać.
– W naszym morzu występuje coś takiego jak rozkołys Morza Bałtyckiego. Czyli sztorm się kończy, ale falowania nikt nie wyłącza od razu guzikiem on i off. Dlatego morze jeszcze przez przynajmniej 40 godzin będzie wracało do stabilizacji – zastrzega ekspert.
Na zachodzie, gdzie obecnie siła sztormu jest słabsza, do uspokojenia morza dojdzie szybciej. Ale osoby wypoczywające bliżej Mierzei Wiślanej będą musiały poczekać dłużej.
– Zresztą to jest tak zwany system naczyń połączonych, ponieważ pogoda dopiero od piątku zacznie być słoneczna. Także natura dba o to, żebyśmy nie przekozakowali – mówi Kluska i ostrzega przez popularną nad Bałtykiem – zwłaszcza wśród dzieci – zabawą w „skoki przez fale”.
– To jest gotowy przepis na to, jak stracić dziecko. Wielokrotnie apelowałem, widziałem takie sytuacje, wyciągałem martwe dzieci z wody. To jest ogromna tragedia – podkreśla i przypomina: – Stanowisko ratowników wodnych na plaży składa się z trzech świetnie wysportowanych osób, które są mega pływakami. Oni ratują w teamie. To jest klucz do sukcesu. Proszę każdego rodzica o odniesienie tego do swoich umiejętności pływackich i zadanie sobie pytania – czy warto ryzykować?
[

Tam też pracował Dawid Kacprzyk. Tym razem chodzi o szpital poza Warszawą](/news/sprawa-lekarza-milionera-gdzie-jeszcze-pracowal-dawid-kacprzyk)
[

Chłopcy uczepili się tramwaju. Nagranie obiegło sieć, mogło dojść do tragedii](/news/lodz-chlopcy-uczepili-sie-tramwaju-nagranie-obieglo-siec-przewoznik-ostrzega)
[

Czynsze grozy. Płacą krocie a mieszkają w slumsach. „Wstyd kogoś zaprosić”](/news/czynsz-1000-zl-miesiac-w-miesiac-a-blok-taki-ze-wstyd-kogos-zaprosic)
W kontekście sztormów dyrektor SAR przestrzega przed jeszcze jedną kwestią. – Przede wszystkim przed wchodzeniem na budowle hydrotechniczne, czyli np. falochrony, miejsca portowe, mola po to, żeby sobie zrobić fantastyczne zdjęcie z rozbryzgiem fali w tle. Niestety uderzenie takiej fali może nas po prostu zmieścić do wody. To jest gotowa recepta na to, żeby zginąć i żeby mieć tak zwane „ostatnie selfie” – przestrzega Kluska.
Sztorm ma jednak przynajmniej jeden plus. – Na pewno przegania sinice – dodaje ekspert.
Komentując skalę utonięć nad morzem Kluska podkreśla, że Bałtyk jest akwenem „trudnym i lekceważonym”.
– Występują tu strome, krótkie i dynamiczne fale. Co dziesiąta jest nieregularna. One mają bardzo dużą siłę uderzenia. Fala oceaniczna jest długa i płaska, a te bałtyckie są bardzo mocno pomarszczone. To powoduje, że mamy silną falę przybojową. Ona silnie uderza w brzeg, powodując podniesienie z dna niewielkich ilości piasku. W efekcie woda nie jest przejrzysta. Jeśli ktoś, np. dziecko, upadnie w takiej mętnej wodzie do kolan, to już mamy problem z jego zlokalizowaniem – tłumaczy ekspert.
– Dodatkowo Bałtyk należy do mórz chłodnych. Bardzo często lekceważymy ten czynnik chłodzący wody i wiatru, wywołujący hipotermię – dodaje.
Dyrektor SAR zwraca także uwagę na „dosyć popularne” spożywanie alkoholu na plaży oraz brawurę.
– Czasem staramy się coś udowodnić, choć nie do końca rozumiem, co to miałoby być np. gdy ktoś pływa w głąb morza, a nie wzdłuż brzegu – ocenia.
Bałtyk się cofnął. Niezwykłe zjawisko na polskim wybrzeżu
Bałtyk to także morze, w którym występują tzw. prądy wsteczne wyciągające w głąb morza. – Chcemy wrócić na brzeg, ale nie możemy, mimo że wkładamy w to coraz więcej wysiłku. Tracimy siły i wpadamy w panikę – opisuje dyrektor SAR.
Kluska przypomina także, że dno Bałtyku jest nieregularne. – Występują tzw. rewki, czyli przegłębienia co około 10-20 metrów. Mamy złudne poczucie, że idziemy sobie w głąb morza i mamy wodę po pas, aż tu nagle jest pogłębienie takie, że tracimy grunt pod nogami – ostrzega.
Na dnie mogą znajdować się także migrujące konary czy elementy, które zostały zmyte z powierzchni statków.
– Potknięcie się o taki przedmiot powoduje, że nakrywa nas jedna fala, druga i mamy gotowy przepis na to, żeby utonąć. Nawet jeżeli było się na jakimś kąpielisku 3-4 razy podczas ładnej pogody, to nie znaczy, że 5. dnia w tym samym miejscu nie będzie znajdował się jakiś niebezpieczny przedmiot – ostrzega.