
Arkadiusz Dziermański — Wiele słyszeliśmy o pladze szczurów we Wrocławiu i wygląda na to, że Warszawa też ma się czym pochwalić. Na zapleczu popularnego ciągu lokali gastronomicznych znajduje się ogromne gniazdo gryzoni. Nie mówimy o pojedynczych osobnikach, a prawdziwym stadzie liczonym w co najmniej d
Przy Al. Jana Pawła II w Warszawie, w budynku z numerem 46, znajduje się popularny ciąg lokali gastronomicznych. Idąc od strony centrum, mając za plecami Pałac Kultury i Nauki, jest to prawa strona ulicy. Miejsce, które popołudniami i wieczorami tętni życiem i jest to jeden z najpopularniejszych adresów stołowania się Warszawiaków. Swoją stołówkę ma tu również pokaźna grupa gryzoni.

Po minięciu lokali gastronomicznych skręcamy w prawo w ul. Nowolipie. Po przejściu kilkunastu metrów w nos uderza okrutny, trudny do zniesienia zapach, który zna każdy, kto miał problem ze szczurami np. w piwnicy bloku. Tej mieszanki odchodów i rozkładu nie da się z niczym pomylić. Przy czym tutaj jego stężenie jest nieporównywalnie większe.
W parze z zapachem idzie widok, który paraliżuje w nie mniejszym stopniu. Nagle wszystko w zasięgu wzroku zdaje się ruszać. W jednym miejscu potrafi być stłoczonych kilkadziesiąt gryzoni. Od bardzo dobrze odżywionych, dorodnych osobników po młode, ciekawsko przyglądające się światu z wykopanych norek.
Szczury gromadzą się głównie w jednym miejscu. To śmietnik należący do znajdujących się za rogiem lokali i niewielka przestrzeń pomiędzy stojącą tu kamienicą, a blaszaną konstrukcją śmietnika.
Skalę obecności szczurów można ocenić dopiero wieczorem, kiedy zrobi się chłodniej i gryzonie opuszczą swoje nory. Skalę zniszczeń widać w dzień. Cała okolica wygląda jak wykopaliska. Szczurze nory sięgają daleko wzdłuż stojącej tu kamienicy, gdzie gryzonie mają dobre warunki do życia. Blisko do darmowej restauracji w śmietniku i dużo zieleni, która rzuca przyjemny cień na wykopane nory.
Siedem lat temu zdali prawo jazdy. Teraz je stracą, bo ktoś podrobił podpis. Skandal w Tarnowie

Cała okolica jest pełna wykonanych nor. (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Mieszkańcy okolicznych kamienic w rozmowie z Zero.pl wskazują, że problem trwa od dawna. Szczury pojawiły się tu w momencie otwarcia lokali gastronomicznych. Pytani o zgłaszanie tej sprawy odpowiednim służbom mówią, że takie zgłoszenia były i jedyne, co udało się wyegzekwować, to zamknięcie i zadaszenie śmietnika. Szczurom to nie przeszkadzało, zrobiły podkop.
– Ostatnio jak przyjechała do nas córka to bała się iść do samochodu. Tu była co najmniej setka szczurów na chodniku – mówi nam starsze małżeństwo mieszkające w budynku tuż obok gniazda gryzoni.

Szczury utrudniają codzienne funkcjonowanie i jak się okazuje, można je spotkać nie tylko na ulicy. W jednym ze sklepów słyszymy, że kilka dni temu pojawił się tu elektryk w celu wykonania naprawy instalacji w piwnicy budynku.
– Po tym, co tam zobaczył, spanikowany odniósł mi klucze i uciekł – mówi Zero.pl pracownica sklepu. – Drzwi do sklepu zostawiam otwarte tylko w dzień. Boję się, że szczury tu wejdą z ulicy – dodaje.
Warszawa ma nową „atrakcję”. Największą tego typu w Europie

O problem ze szczurami przy Al. Jana Pawła II w Warszawie zapytaliśmy różne instytucje. Jak się okazuje, temat nie jest im obcy.
Warszawska Straż Miejska w odpowiedzi na pytania Zero.pl wskazuje, że w okresie od 1 stycznia do 2 lipca 2026 r. wpłynęło jedno zgłoszenie dotyczące martwych szczurów na dachu pawilonu przy Al. Jana Pawła II 46. W dniu 19 czerwca interwencję przekazano patrolowi, który skontaktował się z właścicielem obiektu, a ten usunął z dachu martwe szczury.

Schody po lewej stronie prowadzą na dach pawilonu. (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
W dniu, w którym udaliśmy się na miejsce w celu zrobienia zdjęć do materiału, pierwszą rzeczą, jaką zobaczyliśmy na miejscu, był szczur wbiegający na ten sam dach pawilonu. Gryzonie mają do niego pełny dostęp, bo prowadzą tam schody zaczynające się tuż przy ich gnieździe.
O dwóch zgłoszeniach w sprawie szczurów, które wpłynęły w czerwcu 2026 r., informuje Urząd Miasta Warszawy. W odpowiedzi na pytania Zero.pl czytamy, że:
Wskazany obszar ma zróżnicowaną strukturę własnościową i administracyjną. Zaplecze pawilonów gastronomicznych, gdzie znajdują się m.in. pojemniki na odpady, stanowi teren prywatny. W administrowaniu ZGN, w pobliżu tego obszaru, znajduje się jedynie teren pomiędzy budynkami przy ul. Nowolipie 17 i 17B. Z kolei Zarząd Terenów Publicznych administruje w tym rejonie pasem drogowym ul. Nowolipie.
Przekładając to na sytuację na miejscu. Gniazdo szczurów i ich główne miejsce przebywania to teren prywatny. Miasto odpowiada za niewielki kawałek chodnika pomiędzy blokami, po którym szczury czasem spacerują, a tereny zielone przed kamienicami, w których gryzonie też mają wykopane nory, to teren administrowany przez Zarząd Terenów Publicznych.

Przy tej skali problemu, pojedyncze pułapki nie zdają egzaminu. (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
Jednocześnie Urząd zaznacza, że od kwietnia 2026 r. przeprowadzana jest regularna deratyzacja w tym miejscu prowadzona przez Zakład Gospodarowania Nieruchomościami, choć nie należy to do jego obowiązków. Faktycznie w okolicy są rozstawione pułapki deratyzacyjne, jednak przy tej skali problemu są one nieskuteczne.
Urząd Miasta zaznacza też, że planowany remont podwórza przy ul. Nowolipie 17, zaplanowany na dalszą część roku, powinien ograniczyć warunki sprzyjające bytowaniu gryzoni.
SOR dwóch prędkości, prokuratura jednej. Powolnej

O komentarz poprosiliśmy też Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Warszawie. W uzyskanej odpowiedzi czytamy, że rejon Al. Jana Pawła II jest szczególnie narażony na obecność gryzoni ze względu na zagęszczenie punktów gastronomicznych, lokali handlowo-usługowych i zwartą zabudowę.
W dalszej części odpowiedzi czytamy:
W ocenie PPIS trwałe wyeliminowanie gryzoni z opisanego obszaru może okazać się wyjątkowo trudnym zadaniem. Tym większa odpowiedzialność spoczywa, w tym przypadku, na zarządzających w/w nieruchomościami. Powinni oni aktywnie przeciwdziałać tym zagrożeniom m.in. poprzez regularne usuwanie odpadów,
niedokarmianie dzikich zwierząt oraz stosowanie środków DDD z częstotliwością dostosowaną do potrzeb. Należy podkreślić, że działania te muszą być powtarzane w sposób systematyczny, zaś mieszkańcy i użytkownicy nieruchomości powinni w taki
sposób gospodarować odpadami, aby zniechęcić gryzonie do pojawiania się na działce.
PPIS wskazuje też dwa przepisy, które mają w tym momencie zastosowanie. Z jednej strony mamy art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz. U. z 2025 r., poz. 733), który wskazuje, że utrzymanie czystości i porządku w gminach należy do obowiązkowych zadań własnych gminy.
Z drugiej art. 5 ust. 6 wspomnianej ustawy mówi o tym, że organ wykonawczy gminy ma obowiązek kontrolować, czy właściciele nieruchomości wywiązują się ze swoich obowiązków dotyczących dbania o utrzymanie czystości i porządku.
PPIS dodał też, że zgłoszenia dotyczące problemu ze szczurami zostały przekazane do Urzędu Miasta Warszawy i Urzędu Dzielnicy Warszawa Śródmieście.
Komentarza w tej sprawie nie uzyskaliśmy od Głównego Inspektoratu Weterynarii, który przekazał nam, że „problematyka dotycząca obecności i zwalczania szczurów w przestrzeni miejskiej” nie leży w jego kompetencjach.
Mapa edukacyjnych nierówności. Co pokazała matura 2026?
Za niechlubne zagłębie szczurów w Polsce uważany jest Wrocław, więc o komentarz w sprawie warszawskich problemów poprosiliśmy Mateusza Krzyżowskiego z wrocławskiej firmy deratyzacyjnej DDD Serwis.
Wskazuje on, że to człowiek jest główną przyczyną powstawania problemów ze szczurami. Przede wszystkim przez nieodpowiednie zarządzanie odpadami.
– Konieczne jest świadome zarządzanie śmieciami, czyszczenie miejsc, w których są składowane i wywożenie tłuszczu zbieranego w restauracjach. To on stanowi ważną część pożywienia szczurów – wskazuje deratyzator.

Źle przeprowadzona deratyzacja tylko zwiększa skalę problemu. Zrobienie tego nieumiejętnie uodparnia szczury i można to porównać do uodpornienia się człowieka na antybiotyki. Dzieje się tak w przypadku doboru złych substancji lub niedostosowania ich stężenia.
Szczury mogą stanowić zagrożenie. Najmniejszym problemem jest to, że mogą odstraszać turystów, ale przede wszystkim gryzonie mogą roznosić choroby.
– Szczur może być zarażony czymkolwiek. Może przenosić choroby przejęte od człowieka, które mogą się dalej rozwijać w jego organizmie – mówi Zero.pl przedstawiciel firmy DDD Serwis.
Czy ze szczurami da się skutecznie walczyć? Ekspert wskazuje, że nie da się ich zwalczyć do zera, ale można zahamować ich rozwój i zapanować na tym, żeby żyły w dobrej symbiozie z człowiekiem. Dodaje, że ludzie nie mają pełnej świadomości, że szczur pod kontrolą może mieć dobry wpływ na ekosystem. To jednak wymaga ścisłej współpracy.
Z jednej strony potrzebna jest skuteczna firma deratyzacyjna, która wie, jak podejść do sprawy. Niezbędne jest świadome zarządzanie śmieciami oraz dalsze kontrole zarówno po stronie deratyzatora, jak i odpowiedzialnych za to urzędów. Samo uśmiercenie gryzoni to za mało.
– Niesprzątnięty martwy szczur też stanowi zagrożenie. Mogą się w nim wylęgać larwy much, które następnie przechodzą na produkty żywieniowe i tam składają kolejne larwy. Tak powstaje nowe zagrożenie – ostrzega deratyzator z DDD Serwis.