
Filip Baczkura — Robert Mazurek w ostrym komentarzu odniósł się do afery wokół Szpitala Południowego. Dziennikarz diagnozował, że sprawa dotyka szczególnie wrażliwego obszaru ochrony zdrowia i może okazać się znacznie poważniejszym problemem politycznym niż wcześniejsze kryzysy, z którymi mierzył
Robert Mazurek w ostrym komentarzu odniósł się do afery wokół Szpitala Południowego. Dziennikarz diagnozował, że sprawa dotyka szczególnie wrażliwego obszaru ochrony zdrowia i może okazać się znacznie poważniejszym problemem politycznym niż wcześniejsze kryzysy, z którymi mierzyła się obecna władza. – Trwa paniczne poszukiwanie czegoś, czym można by ten przykry incydent przykryć – ocenił.
Robert Mazurek. (fot. Kanał Zero / Inne)
Afera wokół warszawskiego Szpitala Południowego była tematem obszernego komentarza Roberta Mazurka w Kanale Zero. Dziennikarz ocenił, że sposób reagowania rządu i polityków Koalicji Obywatelskiej na pojawiające się zarzuty jest niespójny i nie przekonuje opinii publicznej.
Już na początku materiału Mazurek ironicznie nawiązał do sytuacji politycznej wokół sprawy. – 24 czerwca 2026 r. o godz. 15:46 skończył się w Polsce rząd Donalda Tuska – powiedział, by chwilę później dodać, że wycofuje te słowa i stwierdzić: „Skończyła się w Polsce afera ze szpitalem. Ta afera, której nie było przecież”.
Odniósł się do wpisu premiera Donalda Tuska opublikowanego w mediach społecznościowych. Premier nie mówił już o aferze, lecz o „ewentualnych nadużyciach, zaniedbaniach” i „pomówieniach”.
Znaczną część komentarza Mazurek poświęcił postaci dr. Emila Jędrzejewskiego, sygnalisty ze Szpitala Południowego. Dziennikarz krytycznie ocenił próby podważania wiarygodności świadka poprzez analizowanie jego życia prywatnego. – Najważniejsze w tej całej historii powinno być to, czy Jędrzejewski mówi prawdę, czy nie mówi prawdy – podkreślił.
Według Mazurka działania polityków Koalicji Obywatelskiej sprawiają wrażenie chaotycznych. Wskazywał przy tym na różne reakcje przedstawicieli obozu rządzącego, od prób minimalizowania znaczenia sprawy po deklaracje o konieczności jej wyjaśnienia.
Publicysta ocenił jednak, że niezależnie od przyjętej strategii problem może okazać się wyjątkowo trudny do wygaszenia.
[
Dr Emil Jędrzejewski popełnił przestępstwo? Prawnik prostuje słowa Giertycha](/news/dr-emil-jedrzejewski-popelnil-przestepstwo-prawnik-prostuje-slowa-giertycha-ws-afery-w-poludniowym)
[
Miliardy euro dla Ukrainy i ważna deklaracja Tuska: przyszłość można zbudować tylko na prawdzie](/news/urc-2026-w-gdansku-tusk-przyszlosc-ukrainy-i-europy-mozna-zbudowac-tylko-na-prawdzie)
[
Dramat w Szpitalu Południowym to wierzchołek góry lodowej. System się nie uczy](/news/szpital-poludniowy-i-bledy-medyczne-dlaczego-ustawa-o-jakosci-w-ochronie-zdrowia-nie-dziala)
– SOR to dość szczególne, newralgiczne miejsce – mówił. Jak argumentował, niemal każdy Polak miał do czynienia ze szpitalnym oddziałem ratunkowym – osobiście lub poprzez doświadczenia swoich bliskich. Właśnie dlatego sprawa może wywoływać silne emocje społeczne.
Mazurek zwracał również uwagę na wątek przywilejów dla osób publicznych. Jego zdaniem szczególnie drażniące dla opinii publicznej jest przekonanie, że zwykli pacjenci muszą czekać godzinami na pomoc, podczas gdy osoby uprzywilejowane mogą liczyć na specjalne traktowanie.
– My Polacy bardzo nie lubimy arogancji elit, arogancji VIP-ów, arogancji polityków. Nie znosimy tego – stwierdził.
Według Mazurka właśnie połączenie problemów ochrony zdrowia z poczuciem nierównego traktowania może sprawić, że sprawa będzie miała większą siłę oddziaływania niż inne polityczne skandale.
– Połączenie tego newralgicznego miejsca, jakim jest SOR, oraz naszego umiłowania do pewnej równości powoduje, że sytuacja koalicji jest znacznie trudniejsza niż przy jakiejkolwiek innej aferze – ocenił.
Jednocześnie zaznaczył, że nie przesądza politycznych konsekwencji całej sprawy. Choć na początku komentarza symbolicznie ogłosił „koniec rządu”, w zakończeniu studził emocje.