
Krzysztof Jabłonowski — „Nieprawidłowości w prosektorium były identyfikowane przez poprzedni zarząd” – czytamy w komunikacie Warszawskiego Szpitala Południowego. Władze szpitala tak tłumaczą się po publikacji Zero.pl o biznesie pogrzebowym prowadzonym w tamtejszym prosektorium.
„Nieprawidłowości w prosektorium były identyfikowane przez poprzedni zarząd” – czytamy w komunikacie Warszawskiego Szpitala Południowego. Władze szpitala tak tłumaczą się po publikacji Zero.pl o biznesie pogrzebowym prowadzonym w tamtejszym prosektorium.

Zdjęcia z sekcji zwłok i podsłuchy. Poprzedni Zarząd Szpitala Południowego wiedział o sytuacji w prosektorium (zdj. ilustracyjne). (fot. GUNDAM_Ai / Shutterstock)
Warszawski Szpital Południowy opublikował w środę komunikat w związku z publikacją Zero.pl o prosektorium tej lecznicy.
Jak ujawniliśmy, w szpitalu szef prosektorium nielegalnie prowadził biznes pogrzebowy. Miał promować zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniać odbieranie ciał zmarłych osób, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji.
Miał również publikować w internecie drastyczne zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał. Nie ustaliliśmy, czyje ciała przedstawiają te fotografie.
Biznes przy zmarłych. Co działo się w prosektorium Szpitala Południowego
W obszernym komunikacie czytamy: „Nieprawidłowości w prosektorium były identyfikowane przez poprzedni Zarząd Szpitala”. W związku z nimi Szpital skierował do prokuratury dwa zawiadomienia.
1 września 2025 r. złożono zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na założeniu i stosowaniu urządzeń podsłuchowych w pomieszczeniach prosektorium. 25 czerwca tego roku prokuratura zdecydowała o umorzeniu postępowania.
16 lutego 2026 r. złożono zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa „naruszenia obowiązku zachowania w tajemnicy informacji pozyskanych w związku z wykonywanym zawodem”. Chodziło o publikację zdjęć z badań sekcyjnych na jednym z portali społecznościowych. Jak podkreślono, takie działania mogły stanowić naruszenie czci osób będących na zdjęciach. W tym przypadku 2 marca 2026 r. prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia.
[

Trump zarobił 1,4 mld dol. Zainwestował w kryptowaluty](/news/14-mld-dolarow-dochodu-z-krypto-na-czym-zarobil-donald-trump)
[

Ekspert o „wypychaniu” Ukraińców. Zjawisko rozszerza się na Europę](/news/ukraincy-coraz-mniej-chetnie-widziani-ekspert-o-zjawisku-wypychania)
[

Poseł koalicji szczerze: Nie było żadnych pomysłów na służbę zdrowia](/news/rafal-komarewicz-szczerze-nie-bylo-zadnych-pomyslow-na-sluzbe-zdrowia)
Dalej w komunikacie szpital podkreśla, że część okoliczności opisywanych w publikacjach na temat prosektorium, poza postępowaniami opisywanymi powyżej, jest przedmiotem toczących się postępowań. „Z tego względu, a także z uwagi na ochronę danych osobowych, na obecnym etapie nie możemy odnosić się do wszystkich jednostkowych ustaleń” – wyjaśniono.
Szpital odsyła do organów prowadzących postępowania w tych sprawach.
„Każdy z podniesionych zarzutów weryfikujemy i - o ile się potwierdzi - wyciągniemy konsekwencje, łącznie z zawiadomieniem właściwych organów. Nie będziemy chronić nikogo kosztem pacjentów i ich rodzin” – czytamy w komunikacie.
„Zdychaj, chłopie!” Na wsi trwa kryzys, który miasto ma gdzieś
Po serii tekstów o Warszawskim Szpitalu Południowym opublikowanych przez Zero.pl zgłosiły się do nas osoby wskazujące na budzące niepokój funkcjonowanie tamtejszego prosektorium. Nasi rozmówcy to rodziny zmarłych, pracownicy Szpitala Południowego oraz przedstawiciele warszawskiej branży pogrzebowej.
Osoby, które musiały załatwić formalności tuż po śmierci swoich najbliższych, były nagabywane do skorzystania z oferty konkretnego zakładu pogrzebowego.
Szef prosektorium Artur Habowski miał polecać skorzystanie z usług biznesu należącego do kobiety, z którą prowadzi spółkę sprzedającą sprzęt branży funeralnej.
Ustaliliśmy również, że szpitalne prosektorium było wynajmowane do kręcenia filmów. Rodziny zmarłych skarżyły się, że uciszano je, by nie przeszkadzały w nagraniach.
Zarządzający jednostką umieszczał na jednej z platform społecznościowych skrajnie drastyczne zdjęcia ludzkich ciał. Nie wiadomo, czyje to ciała. Jeden z naszych rozmówców twierdził, że to zmarli pacjenci szpitala.