RAK
    Politycy rozmawiają z nami jak z fanami Marvela. Konsekwencje są opłakane

    Politycy rozmawiają z nami jak z fanami Marvela. Konsekwencje są opłakane

    5 odsłon
    Politycy rozmawiają z nami jak z fanami Marvela. Konsekwencje są opłakane

    Michał Chudoliński — Jeszcze niedawno polityka opowiadała o podatkach, szkołach i instytucjach. Dziś coraz częściej przypomina walkę Rebelii z Imperium, starcie Batmana z Jokerem albo konflikt fanów ukochanej serii. Wyborcy nie są już tylko obywatelami – stają się członkami drużyn, które bronią własn

    • Współczesna polityka porzuciła język programów politycznych na rzecz narracji znanych z uniwersów filmowych i gier.
    • Obywatele, zachowując się jak lojalni fani, zamiast o instytucjach rozmawiają o obronie „kanonu” i walce z przeciwnikiem przedstawianym jako śmiertelny wróg.
    • Politycy dzielą świat na czarno-biały. Taki podział uniemożliwia merytoryczną dyskusję, ponieważ każda próba porozumienia z drugą stroną jest traktowana jak zdrada.
    • Prawdziwa demokracja nie przypomina efektownego zwiastuna filmowego ani finału sezonu serialu, lecz składa się z powolnych procedur i kompromisów.
    • Ocalenie debaty publicznej wymaga porzucenia popkulturowych peleryn i powrotu do rozmowy o realnych kosztach, ustawach oraz instytucjach.

    Politycy nie muszą cytować Batmana, Wiedźmina ani Gwiezdnych wojen, żeby mówić ich językiem. Wystarczy, że wybory opisują jako „ostatnią bitwę”, przeciwnika jako „zdrajcę”, państwo jako „oblężoną twierdzę”, a siebie jako jedynych ludzi zdolnych zatrzymać chaos. To nie znaczy, że komiksy, filmy i gry zepsuły demokrację. Polityka, media i platformy podłączyły się raczej pod wyobraźnię odbiorców wychowanych na franczyzach, uniwersach i fandomach.

    Gdy obywatel zaczyna zachowywać się jak fan, spór publiczny przestaje być rozmową o instytucjach, podatkach, zdrowiu czy klimacie. Staje się walką o kanon, lojalność i prawo do następnego odcinka.

    Polityk jako showrunner apokalipsy

    Najpierw jest kadr: sala pełna ludzi, światła, podniesione głosy, telebimy, muzyka jak przed finałem sezonu. Polityk wychodzi na scenę i nie mówi już po prostu: mamy inny program, inne podatki, inną wizję szkoły, sądów czy bezpieczeństwa. Mówi: to ostatni moment. To walka o przyszłość. Oni chcą zabrać nam nasz świat. Jeśli ich nie powstrzymamy, wszystko się zawali. Jest zagrożone miasto, jest wróg i jest garstka wybranych.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    PKO BPBlisko Ciebie, blisko Twoich spraw