
Marcin Darmas — Wydatki Najwyższej Izby Kontroli z okresu prezesury Mariana Banasia znalazły się pod lupą wewnętrznego audytu. Z ustaleń wynika, że w latach 2021–2023 Izba przeznaczyła blisko 270 tys. zł na zewnętrzne opinie prawne, a część zamawianych analiz miała dotyczyć spraw bezpośrednio związanych z decyzjami i sytuacją ówczesnego prezesa NIK.
Wydatki Najwyższej Izby Kontroli z okresu prezesury Mariana Banasia znalazły się pod lupą wewnętrznego audytu. Z ustaleń wynika, że w latach 2021–2023 Izba przeznaczyła blisko 270 tys. zł na zewnętrzne opinie prawne, a część zamawianych analiz miała dotyczyć spraw bezpośrednio związanych z decyzjami i sytuacją ówczesnego prezesa NIK.
NIK za Mariana Banasia wydała 268 tys. zł na ekspertyzy prawne. (fot. Filip Naumienko / East News / Reporter)
Kolejne kłopoty byłego szefa NIK. Jak donosi Rzeczpospolita, obecny szef Izby Mariusz Haładyj zlecił audyt dotyczący czasów, kiedy na jej czele stał Marian Banaś. Kontrola wykazała nieprawidłowości dotyczące m.in. celowości i rzetelności części zlecanych prac, krótkich terminów składania ofert oraz krótkiego czasu realizacji niektórych zamówień.
Wakacje dla piratów. Inspektorzy drogowi mają siedzieć za biurkiem, zamiast wlepiać nowe mandaty
Marian Banaś kierował Najwyższą Izbą Kontroli od 2019 do 2025 r. Jego kadencja była naznaczona licznymi sporami politycznymi i kontrowersjami dotyczącymi funkcjonowania instytucji.
Według danych przekazanych po audycie, między sierpniem 2021 a sierpniem 2023 r. NIK zawarła 13 umów z osobami prowadzącymi działalność gospodarczą oraz kancelariami prawnymi. Na ich podstawie przygotowano 23 opinie prawne o łącznej wartości 268 297 zł brutto.
Jednym z podmiotów, który przygotowywał analizy dla Izby, była kancelaria prof. Marka Chmaja – konstytucjonalisty i radcy prawnego. Chmaj w tym samym czasie reprezentował Mariana Banasia jako prywatny pełnomocnik w sprawie dotyczącej wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu prezesa NIK.
Sam prawnik wskazywał wcześniej, że nie widział konfliktu interesów, ponieważ występował w dwóch różnych rolach – jako pełnomocnik prywatny oraz doradca prezesa konstytucyjnego organu państwa.
Miliony dla Polonii bez kontroli. „To jest klika”, „stajnia Augiasza”
Zakres zamawianych ekspertyz był szeroki. Dotyczyły one m.in. uprawnień kontrolnych Najwyższej Izby Kontroli wobec spółek z udziałem Skarbu Państwa oraz fundacji tworzonych przez te podmioty.
Część analiz odnosiła się jednak do kwestii związanych bezpośrednio z działalnością prezesa Banasia. Jedna z opinii dotyczyła zasad funkcjonowania społecznych doradców NIK – w tym powołania na takie stanowisko syna prezesa, Jakuba Banasia.
Inna analiza dotyczyła zasad obsadzania stanowisk kierowniczych w Izbie bez przeprowadzania konkursów. W okresie prezesury Mariana Banasia takie decyzje były przedmiotem krytyki i zainteresowania opinii publicznej.
Audytorzy zwrócili uwagę także na ekspertyzę dotyczącą możliwości zawieszenia prezesa NIK w czynnościach służbowych. Miała ona związek z obawami Mariana Banasia, że działania prokuratury mogą doprowadzić do odsunięcia go od kierowania Izbą.
Wśród analiz znalazła się również opinia dotycząca prawa prezesa NIK do dostępu do akt postępowania prowadzonego przeciwko niemu.
Prokuratura wcześniej występowała o uchylenie immunitetu Marianowi Banasiowi, chcąc postawić mu zarzuty związane z podaniem nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Sprawa dotycząca jego majątku nadal pozostaje przedmiotem postępowania.
NIK finansowała także przygotowanie projektu zmian w ustawie o Najwyższej Izbie Kontroli. Dotyczył on m.in. przyznania kontrolerom uprawnień o charakterze śledczym oraz zwiększenia kompetencji prezesa Izby.
Audyt objął również zamówienia dotyczące komunikacji i promocji NIK. Kontrolerzy zakwestionowali część wydatków na usługi medialne, w tym szkolenia, prowadzenie profili społecznościowych, monitoring mediów oraz przygotowanie strategii komunikacyjnych.
Wątpliwości wzbudziło m.in. zamówienie dotyczące badania opinii publicznej na temat wizerunku Najwyższej Izby Kontroli.
Według rzecznika NIK problemy dotyczyły m.in. bardzo krótkich terminów na przygotowanie ofert, co mogło ograniczać konkurencję i utrudniać uzyskanie korzystniejszych cen.
W związku z ustaleniami audytu obecny prezes NIK Mariusz Haładyj skierował dwa wnioski o wszczęcie postępowań dyscyplinarnych.
Dotyczą one dwóch kontrolerów zajmujących stanowiska kierownicze, którzy mieli odpowiadać za zamówienia uznane za nierzetelnie przeprowadzone.
Rzecznik NIK zaznaczył jednak, że na obecnym etapie nie ma podstaw do kierowania zawiadomień do prokuratury. W kilku przypadkach nie było również możliwości wszczęcia postępowań dyscyplinarnych ze względu na upływ terminów lub zakończenie pracy przez osoby odpowiedzialne za zamówienia.
Marian Banaś nie odniósł się do wyników audytu.