
Tomasz Pałasz — Łukasz Żak usłyszał w czwartek nieprawomocny wyrok 20 lat więzienia i pozostaje w areszcie w Siedlcach. W sieci pojawiły się spekulacje, że jako osoba szeroko opisywana przez media może zyskać szczególny status i zostać odizolowany od innych osadzonych. Ppłk Arleta Pęconek, rzecz
Łukasz Żak usłyszał w czwartek nieprawomocny wyrok 20 lat więzienia i pozostaje w areszcie w Siedlcach. W sieci pojawiły się spekulacje, że jako osoba szeroko opisywana przez media może zyskać szczególny status i zostać odizolowany od innych osadzonych. Ppłk Arleta Pęconek, rzeczniczka prasowa dyrektora generalnego Służby Więziennej, opowiada o procedurach czekających na skazanych.

Sędzia Maciej Mitera (L) oraz oskarżony Łukasz Żak (P) na sali rozpraw Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia (fot. Leszek Szymański / PAP)
Łukasz Żak, sprawca głośnego wypadku na warszawskiej Trasie Łazienkowskiej, w czwartek usłyszał wyrok. Sąd nieprawomocnie skazał pirata drogowego na 20 lat więzienia. O wcześniejsze zwolnienie będzie mógł ubiegać się dopiero po 15 latach.
Wyrok nie jest prawomocny. Łukasz Żak pozostaje w areszcie w Siedlcach.
Redakcja „Faktu” rozmawiała z Marcinem, podcasterem o pseudonimie Mr. Nemezis, którego karierę politologa i menedżera sprzedaży przekreślił wypadek samochodowy spowodowany pod wpływem alkoholu. Mężczyzna spędził za kratami pięć miesięcy.
Zdaniem Mr. Nemezis, Łukasz Żak nie może liczyć na anonimowość w zakładzie karnym.
– Razem z jedzeniem roznoszą też plotki, newsy. Jak się otwierają drzwi od celi, to praktycznie wszyscy już wiedzą – powiedział o więźniach rozdających posiłki.
Podcaster sądzi, że sprawca głośnego wypadku może po osadzeniu zostać odizolowany od innych przebywających w zakładzie karnym – ma to chronić sprawców głośnych przestępstw przed agresją ze strony współosadzonych. Mr. Nemezis uważa, że Żak może otrzymać status tzw. „więźnia medialnego”.
W ocenie podcastera, Łukasz Żak nie może liczyć w więzieniu na żadne przywileje ze strony funkcjonariuszy Służby Więziennej.
– Będą go zapewne traktować tak samo jak każdego innego – dodał internetowy twórca.
Na temat procedur dotyczących osób skazanych i tymczasowo aresztowanych rozmawialiśmy z ppłk Arletą Pęconek, rzeczniczką prasową dyrektora generalnego Służby Więziennej.
– Funkcjonowanie i zachowanie osadzonych w trakcie stosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania jest jednym z istotnych czynników, który ma wpływ i jest brany pod uwagę przy podejmowaniu w późniejszym czasie, tj. w przypadku zmiany sytuacji prawnej (otrzymania statusu skazanego) decyzji klasyfikacyjnej, a co za tym idzie opracowywaniu standardów postępowania i pracy z osadzonym, w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności – powiedziała ppłk Pęconek dla Zero.pl.
Rzecznik zwróciła uwagę, że „osadzony może wyrazić zgodę na stosowanie wobec niego przepisów o wykonywaniu kary pozbawienia wolności”. Taka czynność oznaczałaby, że osadzony byłby traktowany jak skazany.
[

Sędzia podsumował Żaka. „Co trzeba mieć w głowie?”](/news/lukasz-zak-skazany-na-20-lat-wiezienia-sedzia-maciej-mitera-uzasadnil-wyrok)
[

20 lat więzienia dla Żaka. Obrona zapowiada kolejne kroki](/news/lukasz-zak-skazany-na-20-lat-wiezienia-obrona-zapowiada-apelacje)
[

Pijany doprowadził do tragedii na Trasie Łazienkowskiej. Jest wyrok dla Łukasza Żaka](/news/zapadl-wyrok-w-sprawie-lukasza-zaka-sad-skazal-go-na-20-lat)
– W przypadku braku wyrażenia zgody będą stosowane wobec niego przepisy dotyczące tymczasowo aresztowanych, tak jak dotychczas miało to miejsce, a po komisji zostanie przeniesiony do zakładu karnego z oddziałem aresztu. Na tym etapie Służba Więzienna wykonuje również czynności administracyjne, w tym wstępnie ustala przewidywany termin zakończenia kary. Jest to standardowa procedura organizacyjna, która nie oznacza, że wyrok jest już prawomocny ani że osadzony utracił prawo do odwołania się od wyroku – dodała rzecznik.
Ppłk Arleta Pęconek przypomniała, że Służba Więzienna „działa na podstawie obowiązujących przepisów prawa, które nie przewidują kategorii tzw. osadzonych medialnych”.
– Samo zainteresowanie mediów nie wpływa na sposób wykonywania kary ani na status osoby pozbawionej wolności. Wobec każdego osadzonego stosowana jest zasada indywidualizacji wykonywania kary. Oznacza to, że decyzje dotyczące warunków odbywania kary i prowadzonych oddziaływań podejmowane są wyłącznie na podstawie przepisów prawa, indywidualnej oceny sytuacji skazanego oraz względów bezpieczeństwa i porządku w jednostce penitencjarnej, a nie zainteresowania opinii publicznej czy mediów – wyjaśniła rzecznik.
Do głośnego wypadku doszło we wrześniu 2024 r. Żak poruszał się Trasą Łazienkowską w Warszawie Volkswagenem Arteonem. Był pod wpływem alkoholu i znacznie przekroczył prędkość – rozpędził auto nawet do 226 km/h w terenie zabudowanym.
Żak wjechał swoim autem w tył innego samochodu – na miejscu zginęła jedna osoba, a kolejne trafiły do szpitala. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy poszkodowanym, w tym swojej partnerce, która w momencie wypadku siedziała w jego aucie.
Wyjechał do Niemiec, gdzie został zatrzymany. Żak był wcześniej wielokrotnie karany, m.in. za prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu, łamanie sądowych zakazów prowadzenia pojazdów, przestępstwa narkotykowe, oszustwa, niszczenie mienia oraz groźby karalne.