
Jolanta Budzowska — W stomatologii publicznej coraz częściej nie liczy się to, czy pacjent został skutecznie wyleczony, lecz czy świadczenie zostało poprawnie zakodowane. Kontrole NFZ potrafią po latach kwestionować leczenie wykonane zgodnie z wiedzą medyczną tylko z powodu uchybień formalnych. Gdy
Reprezentowanie pacjentów poszkodowanych błędami medycznymi przyzwyczaiło mnie do zajmowania dość komfortowej pozycji, umożliwiającej zadawanie niewygodnych dla podmiotów leczniczych pytań. Czy zostały naruszone prawa pacjenta? Czy jakość leczenia była odpowiednia i czy świadczenia udzielono na czas? Z kolei odpowiedź na pytanie kto odpowiada za błąd w leczeniu jest dość oczywista: podmiot leczniczy, lekarz albo przedstawiciel innego zawodu medycznego, a w dalszej kolejności jego ubezpieczyciel.
[

Dieta ketogeniczna pod lupą. Obiecujące wyniki nowych badań](/news/dieta-ketogeniczna-a-anoreksja-badanie-wykazalo-poprawe-u-72-proc-pacjentow)
[

Polski algorytm rozpozna nowotwór. Diagnoza w jeden dzień](/news/diagnostyka-nowotworow-ulatwiona-epigenetyczny-test-zastapi-lekarza)
[

Dramatyczna walka o życie 16-latka. Surowicę sprowadzano z Monachium](/news/zmija-lewantynska-ukasila-16-latka-akcja-szpitala-w-prokocimiu)
Czasem jednak trzeba sięgnąć pytaniami głębiej i zapytać o to, czy otoczenie, w jakim funkcjonują podmioty lecznicze, stwarza odpowiednie warunki do tego, by świadczenia były zgodne z aktualną wiedzą medyczną i udzielane z należytą starannością? Czy na pewno system ochrony zdrowia ułatwia lekarzom leczenie pacjentów, czy też może być poważnym utrudnieniem w realizacji świadczeń? Tak dochodzimy do – na pozór odległego od tego zagadnienia – problemu kontroli rozliczeń lekarzy z NFZ. Jest oczywiste, że świadczeniodawca, który zawiera kontrakt z Funduszem, ma prawidłowo rozliczyć udzielone świadczenia. Gdy jednak kontrola środków publicznych przestaje służyć przede wszystkim weryfikacji wykonanego świadczenia, a zaczyna koncentrować się głównie na aspektach formalnych, rodzi się problem.
W stomatologii ten aspekt wykonywania zawodu jest szczególnie dotkliwy. Publiczne leczenie stomatologiczne od lat pozostaje jednym z najsłabszych obszarów dostępności świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Pacjent ma prawo do świadczeń gwarantowanych, ale w praktyce często zderza się z ograniczoną liczbą gabinetów realizujących kontrakt z NFZ, długim czasem oczekiwania i metodami oraz zakresem leczenia, który nie zawsze odpowiada jego potrzebom zdrowotnym. Dlatego każdy mechanizm, który dodatkowo zniechęca lekarzy dentystów do pracy w systemie publicznym albo skłania ich do zachowań defensywnych, powinien być oceniany nie tylko z perspektywy płatnika, lecz także z perspektywy pacjenta.