
Agnieszka Burzyńska — Tylko w 2025 r. Polska przeznaczyła ponad 650 mln zł na wsparcie Polonii i organizacji polonijnych. Senat i Ministerstwo Spraw Zagranicznych praktycznie nie kontrolują, jak te pieniądze są wydawane. Wszystko przez nietransparentne mechanizmy. – To stajnia Augiasza – przyznaje Pio
Tylko w 2025 r. Polska przeznaczyła ponad 650 mln zł na wsparcie Polonii i organizacji polonijnych. Senat i Ministerstwo Spraw Zagranicznych praktycznie nie kontrolują, jak te pieniądze są wydawane. Wszystko przez nietransparentne mechanizmy. – To stajnia Augiasza – przyznaje Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu (PSL).

Agnieszka Burzyńska pojechała do Wilna szukać polonijnych organizacji. Część z nich okazała się widmami. (fot. Kanał Zero / Inne)
– To jest klika – ocenia w rozmowie z Kanałem Zero dziennikarz i działacz polonijny.
– Stajnia Augiasza – przyznaje Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu (PSL).
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego poza granicami Polski mieszka ok. 22 mln Polaków. Utrzymanie ich łączności z krajem finansują zarówno rząd, jak i parlament. Co roku m.in. Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Senat przeznaczają setki milionów złotych na działalność środowisk i organizacji polonijnych. Pieniądze te mają wspierać edukację, kulturę czy media.
Czytaj także: Burzyńska o „cudownym rozmnożeniu studentów”. Jak wydano 8,5 mln publicznych środków
Jak jednak ustaliliśmy, nadzór nad tym, jak wydawane są pieniądze pozostawia wiele do życzenia – przyznają to same instytucje. Dla przykładu: Senat czerpie wiedzę o organizacjach, które finansuje i promuje, z ich stron internetowych. MSZ z kolei przyznaje po prostu, że nie ma narzędzi, by weryfikację przeprowadzić.
Jedną z przyczyn jest skomplikowany sposób rozdzielania pieniędzy. Dotacje nie zawsze trafiają bezpośrednio do polonijnych fundacji czy stowarzyszeń. Znaczna część środków najpierw jest przyznawana pośrednikom, którzy potem organizują konkursy dla zagranicznych podmiotów.
W pozyskiwaniu pieniędzy przodują: Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, w którego władzach zasiada m.in. Henryk Kowalczyk (Prawo i Sprawiedliwość), Fundacja Wolność i Demokracja założona przez Michała Dworczyka (również PiS) oraz Fundacja Pomocy Polakom na Wschodzie. W radzie fundacji zasiadają m.in. wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL) i Aleksandra Uznańska-Wiśniewska, posłanka KO.
Od miesięcy docierały do nas sygnały o nieprawidłowościach w wydatkowaniu grantów. W toku dziennikarskiego śledztwa odkryliśmy konflikt interesów, organizacje – widmo i maskowanie działalności.
Chcieliśmy wiedzieć, co politycy zasiadający w fundacjach sądzą o tych nieprawidłowościach. Skontaktowaliśmy się z Henrykiem Kowalczykiem. Polityk przyznał wprost, że w ostatnim czasie zaniepokoił go brak dokumentacji finansowej niektórych projektów, na jakie przyznała dofinansowanie jego fundacja. – Są tylko ogólne opisy zadań. Będziemy to wyjaśniać – zapewnia. Michał Dworczyk nie chciał komentować sprawy.
Piotr Zgorzelski w rozmowie z Kanałem Zero przyznaje, że system wspierania Polonii to duży problem. Zwłaszcza „wydawanie pieniędzy na projekty, które nie budują polskości”. – Z całym szacunkiem do lepienia pierogów, i innych takich pomysłów, na które idą fundusze, to nie o to powinno w tym wszystkim chodzić – mówi wicemarszałek Sejmu.
Cały reportaż Agnieszki Burzyńskiej o finansowaniu Polonii obejrzyj na Kanale Zero.
Czytaj także: Pomnik za milion złotych przerósł polskie państwo. Chcieli go Duda, Tusk i Macron