RAK
    DIOZ promował wśród darczyńców inwestycję w ośrodek dla zwierząt. Nieruchomość kupiła inna fundacja, a teraz odbył się tam festiwal techno

    DIOZ promował wśród darczyńców inwestycję w ośrodek dla zwierząt. Nieruchomość kupiła inna fundacja, a teraz odbył się tam festiwal techno

    1433 odsłon
    DIOZ promował wśród darczyńców inwestycję w ośrodek dla zwierząt. Nieruchomość kupiła inna fundacja, a teraz odbył się tam festiwal techno

    Konrad Krasuski — Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt przedstawiał zabytkową posiadłość w Starym Resku jako część projektu, który nazywali „DIOZ Charity Residence”. Organizacja opowiadała o azylu dla ratowanych zwierząt, publikowała emocjonalne materiały i wskazywała odbiorcom sposoby przekaz

    Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt przedstawiał zabytkową posiadłość w Starym Resku jako część projektu, który nazywali „DIOZ Charity Residence”. Organizacja opowiadała o azylu dla ratowanych zwierząt, publikowała emocjonalne materiały i wskazywała odbiorcom sposoby przekazywania pieniędzy. Ostatecznie właścicielem nieruchomości została jednak Fundacja Instytut Empatii, prowadząca Schronisko Pegasus. DIOZ nie wyjaśnił publicznie, ile środków pozyskał w związku z promocją projektu.

    dioz-drob-igp

    DIOZ promował wśród darczyńców inwestycję w ośrodek dla zwierząt. Nieruchomość kupiła inna fundacja, a teraz odbył się tam festiwal techno (fot. Kanał Zero)

    • DIOZ promował posiadłość jako „DIOZ Charity Residence” i zapowiadał stworzenie miejsca dla ratowanych zwierząt.
    • Informacje o projekcie pojawiały się w materiałach, do których dołączano instrukcje przekazywania darowizn na rzecz organizacji.
    • Nieruchomości nie kupił DIOZ. Jej właścicielem została Fundacja Instytut Empatii, związana ze Schroniskiem Pegasus.
    • Ze sprawozdań fundacji wynika, że DIOZ należał do jej istotnych darczyńców.
    • Od 9 do 12 lipca 2026 r. na terenie posiadłości odbywał się festiwal Giegling am See.
    • Ani DIOZ, ani Fundacja Instytut Empatii nie przedstawili nam oficjalnego, szczegółowego stanowiska odpowiadającego na wszystkie pytania.

    „DIOZ Charity Residence”. Tak promowano projekt

    Kilka lat temu, około 2023 r., na profilach związanych z DIOZ zaczęły pojawiać się materiały poświęcone zabytkowej posiadłości w Starym Resku. Projekt określano między innymi angielską nazwą „DIOZ Charity Residence”.

    W publikowanych nagraniach przedstawiciele organizacji opowiadali o budowanym przez lata zaufaniu darczyńców i sugerowali, że w przyszłości będą mogli spotkać się z nimi w nowym ośrodku. Miejsce przedstawiano jako element większej inicjatywy służącej zwierzętom ratowanym podczas interwencji.

    Z komunikacji wynikało, że nieruchomość ma stać się spokojnym azylem, w którym będą mogły przebywać zwierzęta znajdujące się pod opieką organizacji. W materiałach dotyczących posiadłości pojawiały się kwoty sięgające niemal 7 mln zł. Nie udało nam się potwierdzić, jaka była ostateczna cena transakcji.

    DIOZ od początku informował, że nie realizuje projektu samodzielnie. W publikacjach wymieniano również inne podmioty, w tym Schronisko Pegasus. Sposób komunikowania przedsięwzięcia mógł jednak pozostawiać odbiorców z przekonaniem, że DIOZ jest jednym z jego głównych organizatorów, finansujących lub przyszłych gospodarzy.

    Wizja azylu i instrukcja wpłaty

    Projekt promowano nie tylko w mediach społecznościowych. Informacje o planowanej inwestycji pojawiały się również w ulotkach i wiadomościach wysyłanych do darczyńców DIOZ.

    [

    Czarnek wywołał burzę słowami o Ukrainie. Jest reakcja Kaczyńskiego](/news/przemyslaw-czarnek-o-ukrainie-w-tv-republika-kaczynski-petru-i-mentzen-komentuja)

    [

    Tak rząd chce regulować najem krótkoterminowy. „Hulaj dusza, piekła nie ma”](/news/rzad-podjal-decyzje-ws-najmu-krotkoterminowego-wazne-zmiany-w-projekcie)

    [

    AI napędza wzrost cen energii i elektroniki. Ekonomiści ostrzegają przed nową falą inflacji](/news/usa-rozwoj-sztucznej-inteligencji-moze-zwiekszyc-inflacje-i-utrzymac-wysokie-stopy)

    Dotarliśmy do materiałów przygotowanych między innymi z okazji Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Posługiwano się w nich charakterystycznym dla organizacji, silnie emocjonalnym sposobem komunikacji. Opisywano historie ratowanych zwierząt, dramatyczne interwencje oraz wizję miejsca, które miało stać się dla nich bezpiecznym schronieniem.

    Jedna z ulotek informowała, że w 2024 r. DIOZ planuje „poważne inwestycje”. Obok ośrodków organizacji w Pietrzykowie i Wojtyszkach opisywano pomysł stworzenia rezerwatu dla zwierząt trafiających pod opiekę organizacji po interwencjach.

    W materiale wskazywano, że DIOZ wspólnie z Instytutem Empatii nawiązał kontakt ze sponsorem, dzięki któremu możliwe było nabycie posiadłości. Jednocześnie zaznaczano, że sam zakup ma być dopiero początkiem, ponieważ nieruchomość wymaga dalszego przystosowania do potrzeb zwierząt.

    Czytaj też: DIOZ pożyczył pół miliona od fermy drobiu. Starał się to ukryć

    Do informacji o inwestycji dołączono szczegółowe instrukcje dotyczące finansowego wspierania DIOZ. Podobny schemat pojawiał się w mailingach kierowanych do darczyńców: najpierw prezentowano plany i działalność organizacji, a następnie wskazywano numery kont oraz inne formy przekazywania pieniędzy.

    Nie przesądza to automatycznie, że wszystkie wpłaty dokonane po otrzymaniu takich materiałów były formalnie zbierane wyłącznie na zakup lub remont dworku. Pokazuje jednak, że komunikacja dotycząca „DIOZ Charity Residence” była bezpośrednio zestawiana z prośbami o finansowe wsparcie organizacji.

    W komentarzach pod publikacjami widać było, że część odbiorców chce wspierać właśnie przedstawianą im wizję ośrodka.

    [

    „To tylko fasada”. Byli wolontariusze DIOZ przerywają milczenie](/news/afera-dioz-nowe-nagrania-i-relacje-kanal-zero-ujawnia-kulisy-dzialania-organizacji)

    [

    „To naplucie w twarz”. Odpowiedź na zarzuty prezesa DIOZ](/news/to-naplucie-w-twarz-tworca-reportazu-o-dioz-odpowiada-na-film-prezesa-organizacji)

    [

    Nowe informacje z prokuratury w sprawie DIOZ. Śledztwo się wydłuży](/news/dioz-zbiorki-pieniadze-i-przedluzone-sledztwo-mamy-nowe-informacje-z-prokuratury)

    Nieruchomości nie kupił DIOZ

    Ostatecznie właścicielem posiadłości nie został ani Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, ani Fundacja DIOZ.

    Nieruchomość nabyła Fundacja Instytut Empatii, czyli podmiot związany ze Schroniskiem Pegasus. 

    Na profilach Pegasusa opublikowano oświadczenie dotyczące transakcji. Wynikało z niego, że zakup został przeprowadzony na specjalnych warunkach, innych niż te przedstawiane wcześniej w publicznych ogłoszeniach sprzedaży.

    Fundacja wskazywała również na wsparcie inwestora ze Stanów Zjednoczonych i darowiznę otrzymaną od spółki 50 Dębów. W zamian za przekazane środki w ośrodku miały być organizowane zajęcia z udziałem zwierząt.

    W komunikacie dotyczącym zakupu nie wspomniano jednak o DIOZ, organizacji, która wcześniej aktywnie promowała posiadłość jako „DIOZ Charity Residence”.

    DIOZ wśród darczyńców Pegasusa

    Nazwa DIOZ pojawia się natomiast w dokumentach finansowych Fundacji Instytut Empatii. Ze sprawozdań wynika, że organizacja należała do istotnych darczyńców fundacji.

    Dostępne materiały wskazują również, że współpraca obu podmiotów była kontynuowana już po zakupie nieruchomości. Do ośrodka prowadzonego przez Pegasus miała trafiać część zwierząt odbieranych podczas interwencji DIOZ.

    Powstaje więc pytanie, jaki dokładnie był finansowy i organizacyjny udział DIOZ w całym przedsięwzięciu.

    Czy organizacja przekazywała środki bezpośrednio na zakup nieruchomości? Ile wyniosły darowizny? Czy pieniądze wpłacane przez odbiorców po publikacji materiałów dotyczących „DIOZ Charity Residence” zostały wykorzystane na ten projekt? A jeżeli nie, na jaki cel je przeznaczono?

    Darczyńcy nie otrzymali dotychczas publicznego, szczegółowego rozliczenia, które odpowiadałoby na te pytania.

    Zapowiadano spokojny azyl. Później odbył się tam festiwal

    Historia posiadłości ma również nowy rozdział.

    Od 9 do 12 lipca 2026 r. w Starym Resku odbywał się Giegling am See, kilkudniowy festiwal muzyki elektronicznej organizowany przez niemiecki kolektyw Giegling, kojarzony przede wszystkim z house’em, techno i ambientem.

    Nie był to niewielki, kilkugodzinny piknik. Wydarzenie trwało od czwartku do niedzieli, a teren pozostawał dostępny dla uczestników aż do poniedziałku. Na miejscu przygotowano pole namiotowe, glamping, punkty gastronomiczne, prysznice i saunę. W programie znalazła się długa lista DJ-ów i występów muzycznych.

    Związek festiwalu ze Schroniskiem Pegasus nie ograniczał się jedynie do udostępnienia terenu. W materiałach organizatora informowano, że część wpływów z wydarzenia zostanie przeznaczona na wsparcie schroniska.

    Samo pozyskiwanie środków na pomoc zwierzętom poprzez wydarzenia kulturalne nie jest niczym niewłaściwym. Pytania budzi jednak miejsce, w którym zorganizowano kilkudniowy festiwal muzyki elektronicznej.

    Posiadłość przez lata przedstawiano przecież jako azyl dla zwierząt, w tym zwierząt po trudnych przejściach, interwencjach i zaniedbaniach.

    Gdzie podczas festiwalu znajdowały się zwierzęta?

    Nie znaleźliśmy publicznie dostępnych informacji o pomiarach natężenia dźwięku, obowiązujących limitach decybeli ani dokładnej odległości scen i nagłośnienia od miejsc, w których przebywały zwierzęta.

    Organizatorzy nie przedstawili również publicznie szczegółowego planu zabezpieczenia zwierząt. Nie wiadomo, czy część z nich została czasowo przeniesiona, czy przez cały festiwal pozostawały na terenie ośrodka oraz w jaki sposób kontrolowano ich reakcje na muzykę i zwiększony ruch ludzi.

    Czytaj też: Stanowski: Sobolew był „zły”, a DIOZ „wspaniały”. Coś tu nie gra

    Dotarliśmy do osoby, która obserwowała wydarzenie z zewnątrz. Chciała zachować anonimowość, ale przekazała nam nagrania pokazujące festiwal z jej perspektywy.

    Materiały potwierdzają, że na miejscu działało rozbudowane nagłośnienie, a wydarzenie miało skalę większą niż kameralne spotkanie kilku lub kilkunastu osób. Same nagrania nie pozwalają jednak rozstrzygnąć, jaki poziom hałasu panował w miejscach, w których znajdowały się zwierzęta.

    Pegasus: przy zwierzętach muzyki nie było słychać

    Skontaktowaliśmy się z przedstawicielami Schroniska Pegasus i Fundacji Instytut Empatii. Rozmowa trwała kilkadziesiąt minut, jednak fundacja nie zdecydowała się przesłać oficjalnego stanowiska przeznaczonego do publikacji. W miejscach, w których przebywały zwierzęta, muzyka miała nie być słyszalna.

    [

    Śledczy chcą doprowadzenia Brauna. Żurek wysłał wniosek do Brukseli](/news/grzegorz-braun-zostanie-zatrzymany-jest-wniosek-prokuratora-do-pe)

    [

    Czarnek wywołał burzę słowami o Ukrainie. Jest reakcja Kaczyńskiego](/news/przemyslaw-czarnek-o-ukrainie-w-tv-republika-kaczynski-petru-i-mentzen-komentuja)

    [

    Rosyjski samolot przy granicy z Polską. Szef MON: Poderwano myśliwce](/news/rosyjski-samolot-przy-granicy-z-polska-szef-mon-poderwano-mysliwce)

    Fundacja nie przekazała nam jednak dowodów. Nie wiemy również, czy zachowanie zwierząt było monitorowane przez cały czas trwania wydarzenia i czy odnotowano u nich reakcje stresowe. Fundacja odmówiła oficjalnego komentarza.

    Organizator deklarował szacunek dla misji fundacji

    Organizatorzy festiwalu zapewniali, że szanują misję i wartości Fundacji Instytut Empatii.

    W publicznie dostępnych materiałach dotyczących wydarzenia nie znaleźliśmy jednak szczegółowego opisu zabezpieczeń związanych z dobrostanem zwierząt. Nie podano między innymi dokładnego położenia scen względem pastwisk i zabudowań ani zasad dotyczących maksymalnego poziomu dźwięku.

    Wątpliwości nie rozwiewa samo stwierdzenie, że wydarzenie nie było imprezą masową. Jest to przede wszystkim określenie prawne, które nie odpowiada na pytanie o rzeczywistą skalę nagłośnienia, liczbę uczestników czy wpływ kilkudniowej muzyki na poszczególne zwierzęta.

    Nawet jeśli w miejscu przebywania większości zwierząt muzyka rzeczywiście nie była słyszalna, darczyńcy mają prawo zapytać, dlaczego teren promowany wcześniej jako spokojny azyl stał się miejscem kilkudniowego festiwalu house’u i techno.

    O festiwalu nie informowano polskich obserwujących

    Zwróciliśmy również uwagę na sposób komunikowania wydarzenia przez Fundację Instytut Empatii.

    Przed festiwalem oraz w trakcie weekendu nie znaleźliśmy jego wyraźnej zapowiedzi na głównym, polskojęzycznym profilu Schroniska Pegasus. Obserwujący fundację i jej darczyńcy nie otrzymali więc szerszej informacji, że na terenie ośrodka odbędzie się kilkudniowe wydarzenie muzyczne.

    Materiały pokazujące uczestników festiwalu i zwierzęta pojawiły się dopiero po wydarzeniu. Opublikowano je jednak na anglojęzycznym profilu fundacji, a nie na głównym profilu prowadzonym w języku polskim.

    Czytaj też: Miliony złotych ze zbiórek i znikające zwierzęta. Ujawniamy kulisy działania DIOZ

    Nie wiadomo, dlaczego zdecydowano się na taki sposób komunikacji. Fundacja nie przedstawiła nam oficjalnego wyjaśnienia w tej sprawie.

    DIOZ nie odpowiedział na pytania

    Przed publikacją ponownie zwróciliśmy się do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Do chwili publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

    Głośna promocja, ciche rozliczenie

    DIOZ aktywnie promował projekt „DIOZ Charity Residence”. Przedstawiał wizję azylu, informował o konieczności przeprowadzenia kosztownych inwestycji i w tych samych materiałach zachęcał odbiorców do finansowego wspierania organizacji.

    Ostatecznie nieruchomość kupiła inna fundacja. DIOZ nie przedstawił natomiast jasnego rozliczenia, które pokazywałoby, ile pieniędzy otrzymał w związku z promocją projektu i w jaki sposób je wykorzystał.

    Kiedy należało opowiadać o marzeniach, ratowanych zwierzętach i potrzebie wpłat, komunikacja była bardzojasna. Kiedy przyszedł czas na wyjaśnienie finansowego udziału DIOZ i rozliczenie projektu, zapadła cisza.

    Artykuł sponsorowanyAD
    PKO BPBlisko Ciebie, blisko Twoich spraw

    Co o tym sądzisz?