
Olga Karaban — Rosnące opłaty i coraz większa frustracja mieszkańców. W wielu warszawskich spółdzielniach niektóre budynki od lat nie doczekały się gruntownych remontów. Odpadający tynk, zniszczone klatki schodowe i przeciekające dachy stają się symbolem patologii i powodem do postawienia po ra
Rosnące opłaty i coraz większa frustracja mieszkańców. W wielu warszawskich spółdzielniach niektóre budynki od lat nie doczekały się gruntownych remontów. Odpadający tynk, zniszczone klatki schodowe i przeciekające dachy stają się symbolem patologii i powodem do postawienia po raz kolejny pytania: czy w końcu zmieni się sposób zarządzania pieniędzmi w „zabetonowanych” od lat spółdzielniach.

Od lat w spółdzielniach czynsze rosną, a wraz z nimi frustracja mieszkańców, którzy coraz wyraźniej dostrzegają patologie (fot. http://magnific.com/)
Afera wokół audytu w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w której nowy zarząd wykrył szokujące nieprawidłowości w działalności poprzedników, ponownie skierowała uwagę na problem funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych nie tylko w stolicy, ale i w całej Polsce.
Patryk Słowik z Zero.pl dotarł do szczegółowych wyników audytu. Jego ustalenia są zatrważające. Okazało się, że skala patologii w spółdzielni była ogromna. Szefowie wyprowadzali z niej gigantyczne pieniądze i to przez lata. Byli na tyle pewni siebie, że nie szukali nawet zbyt wyszukanych sposobów na lewy zarobek. Bezczelnie, z tylnego siedzenia prowadzili firmy remontowe, nie wykonywali zleceń, ale pieniądze za nie wypłacali sobie z kont spółdzielni. Kwoty szły w miliony zł.