
Andrzej Dybczyński — Są budynki, które się remontuje. Są takie, które się chroni. I są takie, które mają siedem żyć, siedem alibi, ale stoją tylko dlatego, że przez lata pomyliliśmy przyzwyczajenie z pamięcią, bezwład z rozsądkiem, a tradycję z godnością. Pałac Kultury nie jest budynkiem. Jest moraln
Nie byłem, nie jestem i nie będę Warszawiakiem. W Warszawie pomieszkuję, w Warszawie pracuję, w Warszawie mam przyjaciół. Moje miejsce na Ziemi to maleńka wioska na Dolnym Śląsku.
[

Prolegomena do narcyzmu w nauce](/news/narcyzm-w-nauce-typy-osobowosci-naukowcow-i-ich-wplyw-na-srodowisko-akademickie)
[

Pochwała analfabetyzmu, czyli krótka historia upadku Europy](/news/pochwala-analfabetyzmu-dlaczego-alfabetyzm-niszczy-europe)
[

Trzy procenty, trzy problemy. Dlaczego więcej pieniędzy nie uratuje polskiej nauki](/news/3-proc-pkb-na-nauke-tak-ale-tylko-z-reforma-systemu-w-polsce)
Nie mamy jeszcze metra. Żeby poharatać w gałę musimy najpierw z naszego Narodowego przegonić krowy, a potem tylko najtwardsi z nas są gotowi strzelać piłką z główki. Ale swoją wsiową godność mamy. I jedno to wam napiszę wprost, choć mnie sklniecie – nawet najbiedniejsi mieszkańcy mojej wsi nie mieszkają po kilkanaście rodzin w jednym domu, i to razem ze zwierzętami. A u was w Warszawie to powszechne. Na własne oczy widziałem, choć mi we wsi nie wierzą, jak opowiadam. Paczki z ubraniami i jedzeniem chcieli wam wysyłać, bo to są dobrzy ludzie. Tak czy inaczej – nie oceniam. Wolny kraj – urządzajcie sobie życie jak chcecie.
Warszawa jako miasto jest wasza. Ale jako stolica Polski jest też moja, więc mam prawo napisać ten felieton.