
Andrzej Matowski — Rzeź Wołyńska pozostaje jedną z najboleśniejszych kart polskiej historii. Dziś, 83 lata później, tragedia pozostaje nie tylko przedmiotem pamięci, ale i politycznego sporu. Najnowsze decyzje władz Ukrainy dotyczące polityki historycznej ponownie otworzyły dyskusję o granicach poj
11 lipca 1943 r. na Wołyniu rozegrała się jedna z najtragiczniejszych masakr II wojny światowej. Tego dnia oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), inspirowane ideologią Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), przeprowadziły skoordynowany atak na dziesiątki polskich wsi i osad. Atakowano przede wszystkim w powiatach włodzimierskim i horochowskim. Ludzie ginęli w domach, podczas mszy świętych, w polu przy pracy.
Czytaj też: Wołyń: 13 lipca ruszają ekshumacje w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej
Ofiarami padali mężczyźni, kobiety, dzieci i starcy. Mordowano przy użyciu siekier, noży, wideł i kos. Wiele osób spalono żywcem w stodołach lub domach. Według historyków tego jednego dnia zaatakowano około 100 miejscowości, a w kolejnych tygodniach akcja rozszerzyła się na setki kolejnych. Do końca lipca 1943 r. banderowcy zaatakowali 167 miejscowości, a do końca sierpnia – kolejnych 302. W sumie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945 zamordowano około 100 tys. polskich cywilów.
To nie była chaotyczna przemoc wojenna. Była to zaplanowana akcja etnicznego oczyszczenia, której celem było usunięcie Polaków z terenów, które nacjonaliści ukraińscy uważali za „swoje”. Ideologia OUN zakładała stworzenie czysto ukraińskiego państwa i traktowała Polaków jako wrogów. Ataki dotknęły również inne grupy – Żydów, Romów, Czechów wołyńskich i Ukraińców, którzy odmawiali udziału w zbrodni lub pomagali Polakom. Bestialstwo ukraińskich nacjonalistów do dzisiaj wzbudza szok.
Wszak członkowie OUN i UPA znęcali się okrutnie nad ofiarami, zanim je uśmiercili. Wielogodzinne tortury, mordy z użyciem narzędzi – wideł, siekier i noży – oraz palenie całych wsi, połączone z brakiem rozliczenia tej zbrodni, dają poczucie niezaleczonej polskiej rany.
W tym roku mija 83. rocznica tamtej Krwawej Niedzieli. Data ta od lat jest w Polsce obchodzona jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA. Dla polskich rodzin Kresowian to nie tylko historia – to wciąż żywa trauma. Wielu potomków ofiar do dziś nie zna dokładnych miejsc pochówku bliskich. Wielu nosi w sobie opowieści o bestialstwie, którego nie da się zapomnieć.
Tymczasem w tym samym tygodniu, 1 lipca 2026 r., ukraiński parlament przyjął ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego. Za głosowało 287 posłów, nikt nie był przeciw. Projekt zgłosił prezydent Wołodymyr Zełenski. Panteon ma upamiętniać osoby, które pełniły najwyższe funkcje państwowe i dowódcze od czasów Rusi Kijowskiej, przez Kozaczyznę, Ukraińską Republikę Ludową, po czasy najnowsze. Najwięcej kontrowersji budzi jednak możliwość uhonorowania w nim postaci związanych z OUN i UPA – przede wszystkim Stepana Bandery i Romana Szuchewycza.
To nie jest pojedynczy incydent, lecz element szerszego procesu. Kilka tygodni wcześniej Zełenski nadał jednej z elitarnych jednostek Sił Operacji Specjalnych imię „Bohaterów UPA”, argumentując to „przywracaniem historycznych tradycji” i zasługami w walce z Rosją.
Decyzja wywołała ostrą reakcję w Polsce – od krytyki polityków prawicy, przez wypowiedzi premiera Donalda Tuska i ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza, po decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Ukraiński prezydent odesłał odznaczenie kurierem. W ślad za nim poszli poprzedni prezydenci Ukrainy: Łeonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko.
[

Wiceszef MSZ o ukraińskim posłańcu: Przyjechał z pustą teczką](/news/wladyslaw-bartoszewski-o-sporze-z-ukraina-strona-ukrainska-nie-przedstawila-konkretow)
[

Niewygodna prawda o Wołyniu. Jak historia stała się zakładniczką współczesnej polityki?](/news/wolyn-1943-anatomia-zbrodni-i-prawda-o-upa-obalamy-najwieksze-mity)
[

Jedna mogiła znaleziona kilkanaście metrów od drugiej. Trwają ekshumacje na Wołyniu](/news/trwaja-ekshumacje-na-wolyniu-odkryto-dotad-nieznana-masowa-mogile)
Do tego doszły inne gesty: nieobecność Zełenskiego na konferencji w Gdańsku, film gloryfikujący Romana Szuchewycza na koncie ukraińskiej jednostki wojskowej, naszywki „Wołyń Pride” z wizerunkiem noża czy udział mera Lwowa Andrija Sadowego w odbudowie muzeum Szuchewycza. Stosunki polsko-ukraińskie weszły w najpoważniejszy kryzys od lat. Ukraińskie MSZ otwarcie mówi o napięciach. W Polsce decyzja o odebraniu orderu cieszy się wysokim poparciem społecznym – według sondaży ponad 70 proc.
Z jednej strony rozumiemy ukraińską perspektywę. Dla wielu mieszkańców zachodniej Ukrainy UPA to formacja, która walczyła z sowieckim okupantem aż do początku lat 60. Walka ta kosztowała Ukraińców ogromne ofiary – setki tysięcy zabitych, aresztowanych i deportowanych.
Po 1991 r. na zachodniej Ukrainie spontanicznie powstawały pomniki i kurhany ku czci członków UPA. Po agresji Rosji w 2014 r., a zwłaszcza po pełnoskalowej inwazji w 2022 r., mit banderowców jako antyrosyjskich bohaterów zyskał na sile. Brakuje innych silnych, jednoznacznie antyrosyjskich symboli w ukraińskiej historii.
Z drugiej strony nie można budować tożsamości narodowej na zaprzeczeniu faktów historycznych. UPA kierowała się ideologią integralnego nacjonalizmu, która zakładała eliminację „obcych” grup etnicznych. Zbrodnie na Polakach nie były incydentem, lecz realizacją założeń. Roman Szuchewycz jako dowódca wydawał rozkazy kontynuowania akcji.
Stepan Bandera, choć w czasie największych masakr był w niemieckim obozie, pozostaje symbolem ideologii, która do nich doprowadziła. W tym kontekście decyzja o Panteonie Narodowym nabiera szczególnego znaczenia. Prace nad ustawą trwały od czasów prezydentury Petra Poroszenki, a kluczową rolę odegrał Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej pod kierownictwem Wołodymyra Wjatrowycza – historyka znanego z relatywizowania zbrodni UPA.
Teraz Zełenski, ukraiński prezydent o żydowskim pochodzeniu, pochodzący z Krzywego Rogu, niekojarzony wcześniej z ukraińskim nacjonalizmem, najwyraźniej uznał, że sięgnięcie po ten mit jest politycznie opłacalne. Może chodzić o konsolidację zaplecza, walkę z potencjalnymi rywalami (jak gen. Walerij Załużny) czy odwrócenie uwagi od problemów korupcyjnych i wewnętrznych.
Czytaj również: Kryzys polsko-ukraiński: Panteon Narodowy z Banderą i odebranie orderu Zełenskiemu
Efekt jest jednak odwrotny do zamierzonego. Media zagraniczne – „Le Monde”, „Politico”, „Deutsche Welle”, szwedzkie „Dagens Nyheter” – przypominają historię zbrodni UPA. W Czechach padają głosy o odebraniu Zełenskiemu odznaczeń, w tym Orderu Białego Lwa, najwyższego czeskiego odznaczenia. Środowiska żydowskie krytykują państwowy pochówek Andrija Melnyka, innego lidera OUN, który odbył się pod koniec maja.
W środę, 8 lipca, Parlament Europejski – głosami 460 europarlamentarzystów, przy sprzeciwie 136 i 59 głosach wstrzymujących się – przyjął rezolucję, w której wyrażono ubolewanie „z powodu eskalacji ze strony prezydenta Ukrainy” po decyzji o nadaniu nazwy jednej z jednostek wojskowych im. „Bohaterów UPA”. Ukraina traci wizerunkowo w momencie, gdy najbardziej potrzebuje międzynarodowego wsparcia.
Dla Polski sprawa jest fundamentalna. Nie chodzi tylko o historię, ale o podstawy zaufania. Trudno budować strategiczne partnerstwo z państwem, które w oficjalnej polityce pamięci gloryfikuje sprawców ludobójstwa na naszym narodzie. Pojednanie wymaga prawdy, a nie selektywnej pamięci. Nie można jednocześnie prosić o broń, pieniądze i wsparcie dyplomatyczne, a potem stawiać pomniki tym, którzy mordowali polskie dzieci.
[

Kolejne napięcia na linii Ukraina-Polska. „Będzie trudno znaleźć porozumienie”](/news/budanow-ostrzega-przed-eskalacja-z-polska-budzisz-bedzie-trudno-znalezc-porozumienie)
[

„Wołyń. Nie tylko historia”. Reportaż Arlety Bojke](/news/wolyn-nie-tylko-historia-reportaz-arlety-bojke)
[

Unia reaguje na skandal z UPA. Po naciskach polskich europosłów](/news/parlament-europejski-zdecydowal-ws-ukrainy-i-upa-podjal-rezolucje)
W tym tygodniu, w którym Ukraina, uchwalając ustawę o Panteonie, otwiera nowy rozdział sporu, Polska oddaje hołd ofiarom. Tegoroczne obchody będą wyraźnie inne od poprzednich. Prezydent Karol Nawrocki weźmie dzisiaj udział w obchodach 83. rocznicy Krwawej Niedzieli w Radrużu na Podkarpaciu. Miejscowość ta została napadnięta przez ukraińskich nacjonalistów w kwietniu 1944 r. W napaści zginęło wówczas 9 osób. W sumie w Radrużu śmierć z rąk OUN i UPA poniosło 20 Polaków spośród 110 mieszkających we wsi.
Stanie tam, gdzie należy – wśród rodzin ofiar, wśród świadków historii, wśród tych, którzy domagają się prawdy. To nie jest gest antyukraiński. To jest gest pamięci. Pamięci, której nie da się kupić ani uciszyć – nawet w imię najpilniejszych interesów geopolitycznych. Należy jednak pamiętać, że wokół tego gestu „inni szatani mogą być czynni”, parafrazując Kornela Ujejskiego. Polscy dyplomaci i politycy wskazują na możliwość prowokacji i incydentów inspirowanych przez Rosję, która może wykorzystać trwające napięcie na linii Polska–Ukraina do własnych celów.