
Monika Krześniak — Po raz pierwszy w historii udało się zidentyfikować ofiary zbrodni wołyńskiej dzięki badaniom DNA. Zespół naukowców potwierdził tożsamość ośmiu osób spośród co najmniej 43 odnalezionych w Puźnikach. Prof. Andrzej Ossowski z Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie podkreśla, że każda
Po raz pierwszy w historii udało się zidentyfikować ofiary zbrodni wołyńskiej dzięki badaniom DNA. Zespół naukowców potwierdził tożsamość ośmiu osób spośród co najmniej 43 odnalezionych w Puźnikach. Prof. Andrzej Ossowski z Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie podkreśla, że każda kolejna identyfikacja może prowadzić do odkrycia następnych członków zamordowanych rodzin i otwiera nowy rozdział w badaniach nad ofiarami rzezi wołyńskiej.

Prof. Andrzej Ossowski z Katedry Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. (fot. Vladyslav Musiienko / PAP)
Monika Krześniak, Kanał Zero / Zero.pl: Na jakim etapie są obecnie badania dotyczące ofiar odnalezionych w Puźnikach?
Prof. Andrzej Ossowski z Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie: Udało nam się już sprofilować cały materiał szkieletowy pobrany podczas prac ekshumacyjnych w 2025 roku. Dzięki analizom genetycznym możemy dziś stwierdzić, że mamy do czynienia z co najmniej 43 ofiarami. Oznacza to, że wcześniejsze ustalenia antropologiczne i medyczne zostały rozszerzone na podstawie badań DNA. Te badania to prawdziwy przełom. To, co udało się osiągnąć w Puźnikach jest wydarzeniem bez precedensu.
Dlaczego?
Po raz pierwszy w historii zidentyfikowano ofiary zbrodni wołyńskiej. Wcześniejsze prace ekshumacyjne nigdy nie doprowadziły do identyfikacji. Dziś, dzięki współpracy genetyków, antropologów, medyków sądowych, historyków i archeologów, możemy przywracać tożsamość osobom, które przez dziesięciolecia pozostawały całkowicie anonimowe.
Identyfikacja bohaterów narodowych, których historię znamy i dysponujemy bogatą dokumentacją, od lat jest elementem naszej pracy. Natomiast identyfikacja anonimowych ofiar, o których wiemy jedynie tyle, że zostały zamordowane podczas zbrodni wołyńskiej, jest czymś wyjątkowym. Właśnie dlatego można mówić o historycznym przełomie.
Ile osób odzyskało tożsamość dzięki tym badaniom?
Do tej pory udało się ostatecznie zidentyfikować osiem osób spośród wszystkich odnalezionych szczątków. To dopiero początek, mamy już kolejne wytypowane osoby, jednak aby ostatecznie potwierdzić ich tożsamość, musimy jeszcze poszerzyć zakres badań. Trzeba tu zastosować metody, których wcześniej nie wykorzystywano, między innymi genealogię genetyczną. Konieczne jest również odnalezienie kolejnych krewnych, aby zakończyć cały proces od strony bioinformatycznej. W tym przypadku identyfikacja jednej osoby może otworzyć drogę do identyfikacji kolejnych ofiar.
Czytaj więcej: „Wołyń. Nie tylko historia”. Reportaż Arlety Bojke
Co ma pan na myśli?
Wiemy, że podczas tych wydarzeń ginęły całe rodziny i właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w Puźnikach. Dzięki analizom genetycznym wiemy dziś, że odnaleźliśmy około połowy ofiar. Wyniki te są zgodne z przekazami historycznymi i relacjami świadków, którzy od lat mówili, że w Puźnikach znajdowały się dwie mogiły, a nie jedna. Dzisiaj mamy na to genetyczne dowody i dlatego wspólnie z Fundacją Wolność i Demokracja oraz Ministerstwem Kultury wróciliśmy na miejsce i w najbliższych miesiącach będziemy prowadzić dalsze poszukiwania.
Jak przebiega identyfikacja ofiar?
Jest to proces niezwykle skomplikowany. Pierwszym problemem jest stan materiału biologicznego. Mamy do czynienia ze szczątkami pochodzącymi z grobu masowego, bardzo silnie zdegradowanymi. Wśród ofiar są zarówno dorośli, jak i małe dzieci, których szkielety zachowały się jedynie fragmentarycznie.
Sam charakter grobu powoduje, że szczątki uległy znacznemu zniszczeniu i przemieszaniu. W wielu przypadkach nie da się wydobyć pojedynczych, kompletnych szkieletów. Kości są pofragmentowane i przemieszczone. To sprawia, że uzyskanie materiału genetycznego odpowiedniej jakości jest ekstremalnie trudne.
Czytaj także: 83 lata po Krwawej Niedzieli. Duchy Wołynia wracają
Drugim ogromnym problemem jest materiał porównawczy. Aby zidentyfikować ofiarę, musimy porównać jej profil genetyczny z profilem osoby żyjącej. W przypadku zbrodni wołyńskiej najczęściej nie żyją już najbliżsi krewni. Bardzo często przeżyli jedynie mężczyźni, którzy w czasie wojny przebywali poza miejscem zamieszkania, byli wywiezieni na roboty lub służyli w Armii Krajowej. Po wojnie założyli nowe rodziny. Dziś jedynymi żyjącymi krewnymi są więc często osoby urodzone już po wojnie, będące przyrodnim rodzeństwem ofiar lub ich dalszymi potomkami.
Kiedy zespół ma już próbki, jak wygląda ostatni etap badań genetycznych?
Próbki analizowane są w bardzo złożonym procesie badawczym podzielonym na etapy. Najpierw musimy wyizolować DNA z pobranego materiału. Następnie ten materiał poddawany jest reakcji chemicznej PCR dzięki której powielamy w milionach kopii pierwotny materiał. Następnie próbki trafiają do sekwenatorów, a następnie porównywane są profile genetyczne materiału porównawczego i materiału pobranego od ofiar.
Każda osoba jest opisana za pomocą kilkunastu, a często ponad dwudziestu markerów genetycznych. Każdy z nich zawiera określone informacje dziedziczone po rodzicach. Jedną cechę otrzymujemy od matki, drugą od ojca i właśnie na tej zasadzie opiera się późniejsza analiza pokrewieństwa.
Już na tym etapie możemy określić między innymi płeć osoby. Jeżeli w profilu występuje wyłącznie chromosomy X, wiemy, że mamy do czynienia z kobietą. Obecność chromosomów X i Y wskazuje natomiast na mężczyznę. Kolejnym krokiem jest porównanie profili genetycznych członków rodziny.
Analizujemy częstość występowania poszczególnych wariantów genetycznych w populacji, a następnie przeprowadzamy bardzo złożone obliczenia bioinformatyczne. To właśnie one pozwalają z bardzo wysokim prawdopodobieństwem potwierdzić lub wykluczyć pokrewieństwo i ostatecznie ustalić tożsamość ofiar. Jeszcze kilkanaście lat temu uczelnie medyczne nie kojarzyły się z nowoczesnymi serwerowniami ani rozbudowaną infrastrukturą informatyczną. Dziś nie wyobrażamy sobie nowoczesnej medycyny bez zaawansowanych technologii i dużych mocy obliczeniowych.
W jaki sposób jedna identyfikacja pomaga odnaleźć kolejne ofiary?
Dobrym przykładem jest identyfikacja Adolfa Dancewicza. Udało się go zidentyfikować dzięki materiałowi porównawczemu przekazanemu przez jego wnuki. Ta identyfikacja otworzyła drogę do kolejnej. Ustaliliśmy bowiem, że w grobie znajduje się również jego rodzona siostra, Bronisława Karpińska.
[

Mocne przesłanie prezydenta. „Nie możemy zapomnieć o ofiarach Wołynia”](/news/karol-nawrocki-o-zbrodni-wolynskiej-trwaja-obchody-narodowego-dnia-pamieci)
[

Niewygodna prawda o Wołyniu. Jak historia stała się zakładniczką współczesnej polityki?](/news/wolyn-1943-anatomia-zbrodni-i-prawda-o-upa-obalamy-najwieksze-mity)
[

„Wołyń. Nie tylko historia”. Reportaż Arlety Bojke](/news/wolyn-nie-tylko-historia-reportaz-arlety-bojke)
Na tym proces się nie zakończył. Analizy genetyczne wykazały następnie obecność osoby pozostającej z Bronisławą Karpińską w relacji matka, dziecko. Dzięki temu udało się zidentyfikować Marię Karpińską, kilkuletnią córkę Bronisławy.
To dobrze pokazuje, jak działa cały system identyfikacji. Dla każdej osoby budujemy rozbudowane drzewa genealogiczne, a następnie, wykorzystując zaawansowane analizy bioinformatyczne, potwierdzamy tożsamość poszczególnych ofiar.
[

Jedna mogiła znaleziona kilkanaście metrów od drugiej. Trwają ekshumacje na Wołyniu](/news/trwaja-ekshumacje-na-wolyniu-odkryto-dotad-nieznana-masowa-mogile)
[

Mur upamiętniający ofiary Rzezi Wołyńskiej stanie w Warszawie. Zapowiedź premiera](/news/mur-upamietniajacy-ofiary-rzezi-wolynskiej-stanie-w-warszawie-zapowiedz-premiera)
[

Rocznica rzezi wołyńskiej. Zełenski: potrzebne chrześcijańskie upamiętnienie ofiar](/news/rocznica-rzezi-wolynskiej-zelenski-potrzebne-chrzescijanskie-upamietnienie-ofiar)
Czy podczas badań znaczenie mają również przedmioty odnalezione przy szczątkach?
Tak, analiza dowodów rzeczowych jest jednym z ważnych elementów całego procesu identyfikacji. Pozwalają ustalić, co wydarzyło się na miejscu, w jakich okolicznościach zginęły ofiary i jak wyglądał sam pochówek.
Każdy przedmiot odnaleziony przy szczątkach jest dokładnie opisywany, katalogowany i poddawany analizie. Tego rodzaju dowody mogą naprowadzić nas na tożsamość ofiar, ale mają także ogromne znaczenie dla odtworzenia przebiegu zbrodni.
Jeżeli jest to możliwe, tego typu prace prowadzimy w laboratorium. Często jednak tworzymy laboratorium również bezpośrednio na miejscu prac. Tak było w Puźnikach, gdzie na bieżąco wykonywaliśmy analizy antropologiczne oraz badaliśmy odnalezione przedmioty. I to jest wyjątkowe podejście jesteśmy jedynym Zespołem w Polsce mającym możliwość tworzenia laboratoriów w miejscu prac.
Proces identyfikacji ofiar zbrodni wołyńskiej nie jest wyłącznie procedurą laboratoryjną. To – jak rozumiem – również projekt naukowy.
Tak, podczas tych badań tworzymy nowe technologie, opracowujemy nowe procedury i stale udoskonalamy metody izolacji DNA. Poszukujemy także tych fragmentów szkieletu, które dają największą szansę na uzyskanie materiału genetycznego odpowiedniej jakości.
Jeszcze kilkanaście czy dwadzieścia lat temu mało kto wyobrażał sobie wykorzystanie metod genetycznych do identyfikacji ofiar takich zbrodni. Poprzednie ekshumacje nie doprowadziły do żadnej identyfikacji, ponieważ nawet nie podejmowano takich prób. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Badania prowadzone przy zbrodni wołyńskiej wyznaczają nowe standardy światowej genetyki sądowej. Powstanie Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów w 2012 roku, zmieniło postrzeganie identyfikacji, dziś nikt sobie nie wyobraża aby ofiar nie identyfikować.
Co dla pana jest najważniejsze w tych badaniach?
Dużo mówię o technologiach, ale jednak najważniejszy jest dla mnie wymiar humanitarny tych badań. Najważniejszym celem pozostaje przywrócenie ofiarom tożsamości. Za każdą zidentyfikowaną osobą stoi konkretna historia, rodzina i ludzie, którzy od dziesięcioleci nie wiedzieli, co stało się z ich bliskimi.